Yoda czy Nosferatu?

Łukasz Kozak / Polona.pl
opublikowano: 20-04-2016, 15:08

Niezwykłe odkrycia szczegółów miniatur w Psałterzu Floriańskim zdaje się dodawać kolejną zagadkę do sporej już ich liczby związanych z tą księgą. O tajemniczych postaciach odkrytych na kartach pisze Łukasz Kozak z Biblioteki Narodowej.

O Psałterzu floriańskim jedno wiemy z pewnością: to bezcenny zabytek języka polskiego. Dalej zaczynają się już schody. Nie mamy pojęcia, kiedy dokładnie powstał, gdzie, dla kogo, ile osób było zaangażowanych w jego produkcję, skąd się wzięły zapisane w nim przekłady Psalmów, co znaczą zdobiące go miniatury i wreszcie – jakie były losy tej księgi aż do 1557 roku, gdy niemiecki mieszczanin kupił ją od włoskiego kupca.

Psałterz floriański, Biblioteka Narodowa, Rps 8002 III, fol. 28v.

Oto jedna z zagadek: na karcie 28v wśród floratury, między niebieskim ptakiem a uśmiechniętym lwem, widnieje półpostać w różowawym płaszczu. Władysław Podlacha w wydaniu Psałterza z 1939 roku opisał ją następująco: „[…] popiersie en face jakby mnicha brodatego w szacie z kapturem barwy różowej i z oślemi uszami”, w innym miejscu nazywa ją zaś karykaturalnym „mnichem w masce osła”.

Dzięki nowym fotografiom Psałterza w Polonie możemy dokładnie przyjrzeć się tej uszatej postaci.

Przywołuje ona dwa, jakże przeciwne, skojarzenia z wielkich dzieł filmowych XX wieku. Pierwszym z nich jest Mistrz Yoda z Gwiezdnych Wojen:

Drugim Nosferatu – hrabia Orlok w znakomitej kreacji Maxa Schrecka z filmu Murnaua Nosferatu – symfonia grozy:

Nie jest to pierwszy przypadek odnalezienia domniemanej podobizny Yody w średniowiecznym rękopisie. Podobna postać wzbudziła sensację w 2015 roku, obiegając media społecznościowe, prasę i fachowe serwisy. W spisanej w Tuluzie pod koniec XIII wieku kopii Dekretałów Grzegorza IX, która w kolejnym stuleciu dotarła do Londynu, ok. 1340 roku wymalowano szereg marginalnych scenek. Wśród nich, między dwiema kolumnami jurystycznych rozważań, pojawia się szarozielony osobnik z imponująco odstającymi uszami.

Dekretały Grzegorza IX z glosami Bernarda z Parmy w redakcji Rajmunda z Penyafort (tzw. Smithfield Decretals), British Library, Royal 10 E IV, fol. 30v.

Ponieważ rękopis był przechowywany w kościele św. Bartłomieja w londyńskim Smithfield, zwyczajowo określa się go w mianem „Smithfield Decretals”, co zwolennicy hipotezy o średniowiecznym wizerunku Yody przekształcili szybko na „Sith-field Decretals”. Nikt nie podjął jednak poważniejszej próby przeanalizowania tego przedstawienia i ustalenia kim lub czym może być ta zagadkowa istota. Trudno szukać jakichkolwiek wskazówek w otaczających ją prawniczych tekstach, podobnie w Psałterzu floriańskim odpowiedzi nie znajdziemy w sąsiadujących z naszym Nosferatu czy też Yodą psalmach (17 i 18 wg numeracji Wulgaty).

W Dekretałach pojawia się podobna postać, choć dużo mniej sympatyczna – ma brązową skórę, brodę i ośle uszy. Scenki z jej udziałem występują na kilku kolejnych kartach, można więc przypuszczać, że mamy do czynienia z jakąś fabułą – w dodatku całkowicie niezależną od tekstu rękopisu.

Dekretały Grzegorza IX z glosami Bernarda z Parmy w redakcji Rajmunda z Penyafort (tzw. Smithfield Decretals), British Library, Royal 10 E IV, fol. 164v.

Zestawiając te miniatury ze średniowiecznymi egzemplami i opowieściami możemy rozpoznać w nich popularną historię Teofila z Adany, legendarnego świętego pokutnika. Teofil podpisał cyrograf z diabłem, ale dzięki wstawiennictwu i pomocy Matki Boskiej, która własnoręcznie spuściła manto diabłom wychodzącym z paszczy Lewiatana, udał się do piekła, odzyskał dokument i uratował swoją duszę. Oślouchy brodacz jest tu więc Szatanem, który we własnej osobie przyjmuje lojalkę Teofila.

Matka Boska okłada kijem diabła. Dekretały Grzegorza IX z glosami Bernarda z Parmy w redakcji Rajmunda z Penyafort (tzw. Smithfield Decretals), British Library, Royal 10 E IV, fol. 171r.

Czy postać z Psałterza floriańskiego również jest diabłem czyhającym na duszę naiwnego Teofila? Czy bliżej jest jej do mistrza Mocy i nietypowego szyku zdania, czy też do ponurego wampira? Trudno powiedzieć. Pewne schematy ikonograficzne, skojarzenia i legendy z pewnością funkcjonowały zarówno w średniowiecznej Anglii, jak i w Polsce. Chociaż przywołana wyżej legenda wydaje się dobrym tropem, nie wyjaśnia nam ona jednak podobieństwa postaci z Psałterza i Dekretałów.

To jednak nie wszystko jeśli chodzi o skojarzenia postaci z marginesów Psałterza z bohaterami dwudziestowiecznej fikcji. Tuż pod Yodą-Nosferatu widnieje długobrody człowiek w wielkim kapeluszu i zielonym okryciu. Czy to Gandalf Szary palący fajkę?

Psałterz floriański, Biblioteka Narodowa, Rps 8002 III, fol. 28v.

Ian McKellen jako Gandalf w ekranizacji Hobbita (2012).

Tu wyjaśnienie jest prostsze – dzięki kapeluszowi. Wygląda on jak charakterystyczne nakrycie głowy noszone przez Żydów zamieszkujących w średniowieczu europejskie miasta. Ponieważ obok mamy tekst Psalmów, bardzo możliwe, że autor miniatury zamierzał przedstawić jednego z muzyków towarzyszących królowi Dawidowi, „fajka” byłaby wówczas świątynną trąbą, tak często wspominaną w tej księdze Starego Testamentu. Z kolei anachronizm średniowiecznej ikonografii nakazał umieścić na głowie postaci żydowski kapelusz. Podobny zresztą anachronizm kieruje naszymi skojarzeniami, i to właśnie dzięki niemu na średniowiecznych miniaturach widzimy Gandalfa, Yodę czy Nosferatu.

---

Rozważania na temat miniatur Psałterza floriańskiego będą kontynuowane 23 kwietnia w ramach wykładów towarzyszących jednodniowemu pokazowi rękopisu zorganizowanego w ramach cyklu PIERWSZE/NAJSTARSZE. Więcej informacji o pokazie na stronie Biblioteki Narodowej oraz stronie wydarzenia na Facebooku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Kozak / Polona.pl

Polecane