Z dużej chmury mały deszcz

Łukasz Bugaj
opublikowano: 12-06-2012, 00:00

GIEŁDA

Dzisiejsza sesja na europejskich parkietach przypominała mecz otwarcia EURO 2012. Zaczęło się fantastycznie, ale skończyło już zdecydowanie gorzej. Tak przynajmniej przebiegał handel na newralgicznych parkietach południa Europy czy nawet centrum. Lepiej pod tym względem prezentowała się GPW, gdzie początkowy zapał do zwyżek był co prawa mniejszy, ale później rynek nie miał ochoty spadać, tak jak czyniły to główne indeksy Eurolandu.

Zapalnikiem początkowego optymizmu była weekendowa decyzja ministrów finansów strefy euro, którzy po wspólnej sobotniej telekonferencji zgodzili się dofinansować hiszpański sektor bankowy kwotą w wysokości nawet 100 mld EUR. Impulsów do zwyżek było nawet więcej. Opublikowane w sobotę i niedzielę dane z Chin nie wiały takim pesymizmem, jak można było oczekiwać po zaskakującej decyzji Ludowego Banku Chin, który w miniony czwartek obniżył stopy procentowe. Co prawda zarówno wyniki majowej sprzedaży detalicznej, jak i produkcji przemysłowej zaskoczyły negatywnie, to minięcie się z prognozami nie było znaczące. Ponadto bardzo pozytywnie zaskoczyły dynamiki zwyżki eksportu i importu, które wróciły do poziomów dwucyfrowych wobec prognoz na poziomach zaledwie jednocyfrowych. Pozytywem był też spadek inflacji w maju do 3 proc. r/r przy prognozie na poziomie 3,2 proc.

Wizja pomocy dla hiszpańskich banków i dalszego luzowania w Chinach przy jednoczesnym braku twardego lądowania tamtejszej gospodarki katapultowała indeksy na północ. Hiszpański IBEX zaczynał dzień od zwyżki rzędu 5 proc., a francuski CAC40 czy niemiecki DAX zyskiwały ponad 2 proc. Na tym tle blado wypadało otwarcie krajowego indeksu blue chipów, który nowy tydzień zaczął od poziomu zaledwie o 0,63 proc. wyższego niż piątkowe zamknięcie. Wraz z upływem czasu obserwowaliśmy dwa zjawiska. Jedno z nich polegało na konsekwentnym obniżaniu się europejskich

indeksów, a drugie na względnej odporności krajowego parkietu na negatywne sygnały z zewnątrz. Z czego mogły one wynikać? Powodów jest wiele, a główny jest taki, że stworzona naprędce pomoc dla Hiszpanii nie rozwiązuje strukturalnych problemów tego kraju, a nawet może przyczynić się do pogłębienia kłopotów. Przykładowo zadłużenie państwa może zwiększyć się z niecałych 70 proc. PKB na koniec ubiegłego roku aż do ok. 90 proc. W obliczu tej informacji nie mogło dziwić zachowanie rynku obligacji, który mimo pozytywnego otwarcia w ciągu dnia wywierał dalszą presję na hiszpańskie obligacje. Ich rentowność podskoczyła z okolic 6 proc. o poranku aż do 6,5 proc.

Ostatecznie dzień zakończył się utrzymaniem zwyżek na GPW, gdzie WIG20 zamknął się wzrostem o 0,5 proc. DAX zwyżkował zaledwie o 0,1 proc., CAC40 spadł o 0,3 proc., a hiszpański IBEX stracił 0,8 proc., co trudno nazwać pozytywnym osiągnięciem wobec skali porannego optymizmu. Jak widać, indeksy dotarły do poziomów oporu i choć dalsze zwyżki są nadal możliwe, to być może przyjdzie nam na nie trochę poczekać. Ponadto pozytywnym katalizatorem do zwyżek nie będą kolejne miliardy euro nowego długu kreowane, by uporać się ze starymi zobowiązaniami. Dopiero strukturalne zmiany mogłyby rzeczywiście zostać pozytywnie odebrane przez inwestorów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Bugaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy