Z dużej chmury mały deszcz

  • Roman Przasnyski
18-07-2013, 00:00

Zamiast spodziewanego marazmu, związanego z oczekiwaniem na bardzo istotne dla rynków finansowych wystąpienie Bena Bernankego, pierwsze godziny handlu przyniosły sporo interesujących wydarzeń na warszawskim parkiecie.

Do tych typowo rynkowych doszły niestety kłopoty techniczne giełdy z przekazywaniem danych dotyczących notowań, co spowodowało pewne perturbacje w biurach maklerskich i dezorientację części inwestorów. Nie wpłynęło to jednak znacząco na sytuację na parkiecie.

Główne indeksy zaczęły dzień od spadków, sięgających 0,1- -0,2 proc. Po godzinie nastroje nieoczekiwanie zaczęły się poprawiać, mimo że na głównych giełdach europejskich w tym samym czasie wskaźniki poszły zdecydowanie w dół. Wczesnym popołudniem WIG20 dotarł do 2320 pkt, zyskując 0,8 proc. Ten ruch wyprzedził późniejszą poprawę nastrojów we Frankfurcie i Paryżu. Później jednak dysproporcje między naszym rynkiem a głównymi parkietami wyrównały się, m.in. za sprawą korekcyjnego cofnięcia WIG20 o około 10 pkt.

Rano kursy jedynie kilku największych spółek znajdowały się nad kreską. Należały do nich zwyżkujące po ponad 1,5 proc. akcje GTC i Lotosu, a więc tych, które dzień wcześniej uległy mocnej przecenie. Dynamiczny ruch w górę zainicjowały papiery części największych banków. Po dwóch godzinach handlu walory BZ WBK, BRE rosły po ponad 2 proc. Później dołączyły do nich akcje Banku Handlowego, zaliczając zwyżkę o ponad 3 proc. Wyraźnie w tyle zostały papiery Pekao i PKO BP. Po około 2 proc. w górę szły też wczesnym popołudniem walory PGE i na krótko także PGNiG. Bardzo słabo radziły sobie tracące ponad 2 proc. akcje KGHM, a towarzyszyły im papiery Eurocashu.

Publikacja treści raportu szefa Fedu spowodowała sporą nerwowość na rynkach. Po deklaracji, że ograniczanie skupu obligacji rozpocznie się pod koniec roku, czyli później, niż oczekiwano, dolar gwałtownie się osłabił, ale za chwilę powrócił do poprzedniego poziomu. WIG20 skoczył w górę, by momentalnie wrócić do pogłębienia spadkowej korekty, która zatrzymała się w okolicach wtorkowego zamknięcia. Podobna była reakcja inwestorów na głównych parkietach. Także kontrakty na S&P500 raptownie zwiększyły swoją wartość, jednak skala tej zwyżki wyniosła zaledwie 0,3 proc. Po chwili wszystko wróciło do przedpołudniowej normy i nerwowość szybko przeszła w fazę oczekiwania na wystąpienie Bena Bernankego przed komisją Izby Reprezentantów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Open Finance

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Z dużej chmury mały deszcz