Z komitetami audytu jest trochę lepiej

GRA
09-02-2012, 00:00

Komitetów audytu mogłoby być więcej, ale trudno znaleźć do nich kompetentnych specjalistów. I dobrze im zapłacić.

Od końca 2009 r. giełdowe spółki mają obowiązek posiadania komitetu audytu w strukturach rady nadzorczej, a w konkretnych przypadkach — mogą powierzyć jego zadania całej radzie nadzorczej. Dobrze jeszcze nie jest, ale idzie im na tym polu coraz lepiej.

Takie wnioski płyną z raportu „Komitety Audytu w Polsce w roku 2011”, przygotowanegoprzez PwC, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych i portal KomitetyAudytu.pl. Specjaliści przepytali spółki notowane na warszawskiej giełdzie i stwierdzili, że tylko niecałe 40 proc. firm utworzyło komitet audytu. Wśród spółek z WIG20 wskaźnik ten sięga 90 proc., a wśród pozostałych — tylko 29 proc.

— Powoli dokonuje się ewolucja komitetów audytu — od ciała postrzeganego jako wymuszone wymogiem ustawowym w kierunku ważnego ogniwa w systemie oceny ryzyka w przedsiębiorstwie — twierdzi Krzysztof Szułdrzyński, partner w PwC.

— Widać także coraz większą profesjonalizację komitetów. Już ponad 20 proc. członków zasiada w więcej niż jednym komitecie — dodaje Paweł Spiechowicz z KomitetAudytu.pl.

Z badania wynika, że samodzielne komitety lepiej wywiązują się z zadań niż pełniące ich funkcje rady nadzorcze. Przykładowo, rady w trakcie posiedzeń poświęcają na zadania komitetu średnio około 3 godzin w roku, co stanowi tylko 25 proc. czasu poświęcanego przez same komitety. Byłoby lepiej, gdyby kompetentnych specjalistów na rynku było więcej oraz gdyby można im było więcej zapłacić.

— Brakuje na rynku osób, które jednocześnie posiadają wymagane kompetencje i są w stanie poświęcić pracom w komitetach większość czasu. Nie ma co liczyć na poprawę sytuacji, dopóki nie nastąpi zmiana modelu wynagradzania członków rad. Przecież obecnie wynagrodzenie często uzależnione od średniego wynagrodzenia w gospodarce, a nie od wielkości spółki — zauważa Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. Przedstawiciele spółek giełdowych podchodzą do tematu z dystansem.

— W pięcioosobowej radzie TIM mamy po prostu dwie osoby oddelegowane do kontaktów z audytorem. Rada jest mała, więc nie ma po co powoływać osobny komitet. Ale jeśli będą wnioski o jej poszerzenie, to dlaczego nie — twierdzi Krzysztof Folta, prezes TIM.

Analitycy też nie przywiązują wagi do kwestii istnienia komitetów audytu w analizowanych spółkach. Paweł Puchalski, szef analityków w Domu Maklerskim BZ WBK, zwraca uwagę, że w dużych spółkach zazwyczaj i tak istnieją, a w wycenie na pewno nie są uwzględniane.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GRA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Z komitetami audytu jest trochę lepiej