Za liderem idzie tłum

Agnieszka Ostojska-Badziak
21-06-2004, 00:00

Na decyzję nastolatków wielki wpływ mają rówieśnicy. Także w Polsce firmy chcą to wykorzystać, bo wiedzą, że to „społeczność” najbardziej oporna na reklamową perswazję.

Pomysł, kreacja, dystans i ironia do promowanego produktu — broń Boże wychwalanie jego zalet! Oto, co się podoba młodzieży w reklamach. Ale i tak to dla nich nic innego jak płatny komunikat, nie mający wpływu na opinię czy decyzję. Nastolatkowie są bowiem grupą najbardziej oporną na perswazję reklamową. Nic dziwnego — wśród niej wyrośli i już dawno zauważyli, że treść komunikatu nie zawsze jest zgodna z prawdą.

Po polsku

Największy wpływ na opinię nastolatków mają ich rówieśnicy.

— Kolegów — tzw. liderów opinii — można wyselekcjonować i wykorzystać ich siłę — potwierdza Artur Budziszewski, prezes i właściciel firmy StreetCom.

Takie metody to na Zachodzie nic nowego. Ale według niego StreetCom to pierwsza polska firma, która się tym para. I pierwsze tego typu badania...

Firma ruszy pełną parą od września, kiedy to wszystkie badania liderów opinii wśród nastolatków zostaną przeprowadzone. StreetCom będzie się trudnił tzw. marketingiem szeptanym — ponoć najbardziej skutecznym właśnie wtedy, gdy grupa docelowa okazuje się niepodatna na perswazję reklamową.

— To nie odkrycie Ameryki... Opinia znajomego eksperta od samochodów zaważy na kupnie auta. Powinni to docenić producenci aut: znaleźć grupę tzw. automaniaków i lepiej ich traktować. Z pewnością zanotowaliby wzrost sprzedaży. W naszej działalności chcemy wykorzystać ten sam mechanizm — mówi Artur Budziszewski.

600 wybrańców

Na razie StreetCom wybrał 600 osób z dużych miast, z ostatnich klas liceum lub z pierwszych lat studiów. Za ich naukę płacą rodzice, oni sami zaś często pracują w modnych miejscach: klubach, młodzieżowych knajpach — tam, dokąd się chodzi. Zarabiają na własne przyjemności. Są „trendy”, a ich zachowania stają się wzorem dla otoczenia — grup rówieśniczych.

— Zawsze w klasie był najfajniejszy chłopak i najfajniejsza dziewczyna. Zwykle mieli ciut więcej pieniędzy, byli bardziej pewni siebie. Reszta podpatrywała i upodabniała się... Do tych właśnie chcemy trafić — precyzuje Artur Budziszewski.

Przyznaje, że posiadanie pieniędzy jest dzisiaj — bardziej niż kiedykolwiek — wyznacznikiem atrakcyjności towarzyskiej. Tę grupę stać, by kupić rzeczy, na które właściwie nie mogą sobie pozwolić, czy przepuścić w klubach zarobione pieniądze.

Badania wskazały również (czy raczej potwierdziły potoczne obserwacje), że pośród współczesnej młodzieży nie ma więzi emocjonalnych, niezwykle rzadkie są też przyjaźnie. Nastolatkowie obracają się w szerokich grupach towarzyskich, nie rozmawiają o rzeczach istotnych, wartościach, ale o ciuchach, grach, klubach.

— To, co ich łączy, to buty tej samej firmy, podobne fryzury, stroje itd. Dlaczego tego nie wykorzystać? — zastanawia się Artur Budziszewski.

Oj, chętnie!

Wyselekcjonowane osoby będą dostawały rzeczy do testowania.

— Najpierw baliśmy się, że odmówią współpracy. Ale nie, chętnie się zgodziły. Liczy się to, że ktoś ich docenił, no i mają coś, czego nie mają inni. Jeszcze... — mówi Artur Budziszewski.

Jego firma chce rekrutować 300 stałych liderów opinii, by w ten sposób docierać do nastolatków. Bo pokolenie 18-25 latków to jedna z najbardziej świadomych grup konsumenckich. Dla nich nie ma klienckiej lojalności: sprawdzają, szukają nowości, okazji, promocji. Szczycą się, że kupują lepsze rzeczy niż inni — i to za mniej. Chcą wiedzieć wszystko o produkcie, znać jego możliwości i wykorzystywać je. Z drugiej strony nie przywiązują się do rzeczy. Za rok przecież będą już niemodne...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Ostojska-Badziak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Media / Za liderem idzie tłum