Za niepodległością i przeciw niej

Jakub Krupa
19-09-2014, 00:00

Ponad 4,2 mln wyborców miało 15 godzin, by zdecydować o przyszłości Wielkiej Brytanii. Szkoci, Brytyjczycy i obywatele Unii Europejskiej — w tym kilkadziesiąt tysięcy Polaków — odpowiedziało na pytanie: czy Szkocja powinna być niepodległym państwem?

Oszczędności, cięcia budżetowe i rządy nieznoszonych w Szkocji konserwatystów sprawiły, że zniechęcenie westminsterską polityką, trudna sytuacja gospodarcza i doskonała kampania polityczna doprowadziły do sytuacji, gdy na godziny przed otwarciem komisji wyborczych nikt nie był w stanie przewidzieć wyniku referendum.

Zobacz więcej

[FOT. FOTOLIA]

Aleksowi Salmondowi, liderowi Scottish National Party, udało się stworzyć obraz bogatej, szczęśliwej, niepodległej Szkocji, przekonując wyborców, że wszystkie problemy, z którymi się borykają, to wina Westminsteru. Młodzi, słabiej wykształceni, biedniejsi i pasywniejsi chętnie przyjmują ten komunikat. Mają mniej do stracenia.

Jeśli krytycy mówili, że alternatywa jest niejasna i mało konkretna, słyszeli: „nie bójcie się, jakoś damy radę”. Na tle przebojowego Salmonda laburzysta Alistair Darling to zwykły nudziarz. Zamiast na pracy z ludźmi skupił się na siermiężnym tłumaczeniu, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana, niż się wydaje.

Zarówno zwolennicy, jak też przeciwnicy niepodległości poruszają wiele ważnych tematów, m.in. problem niewłaściwej reprezentacji politycznej czy zwiększenia udziału parlamentu narodowego w podejmowaniu decyzji. Na większość pytań po obu stronach nie ma jednak jasnych odpowiedzi. Lokale wyborcze zamknięto o godz. 23 czasu polskiego.

Wyniki wyborów znajdują się na pb.pl, gdzie wczoraj przez cały dzień prowadziliśmy relację „na żywo” z referendum, wzbogacając ją o wszystko, co trzeba wiedzieć o krainie kraciastych spódniczek.

POLISH FOR YES

W kampanię nawołującą do głosowania za niepodległością zaangażowali się też mieszkający w Szkocji Polacy. Według ostatniego spisu powszechnego, w Szkocji mieszka 62 tys. naszych rodaków, nieoficjalnie około 100 tys. Przy małej różnicy głosów pomiędzy „tak” a „nie” głos Polaków mógł mieć kluczowe znaczenie.

Maciej Wiczyński, twórca kampanii Polish for Yes, który przejechał ponad 1000 kilometrów namawiając do głosowania na „tak”, wraz z kilkudziesięcioma innymi Polakami koordynował całą kampanię.

— Byliśmy bardzo widoczni. To jest ważne. Chcemy brać w tym udział, zaznaczać swoją obecność, być obywatelami. Nie ma żadnego powodu, żeby nas marginalizować. Wokół kwestii niepodległości zebrało się dużo ludzi, po obu stronach. To ogromna wartość. Niezależnie od wyniku referendum będziemy się spotykali i działali dla dobra Szkocji — powiedział Maciej Wilczyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jakub Krupa

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Za niepodległością i przeciw niej