Za oceanem zarobisz więcej

Mateusz C. Wojtala
opublikowano: 05-07-2018, 22:00

To nie był dobry miesiąc dla uczestników funduszy inwestycyjnych. Ponad przeciętność wybiły się jednak te inwestujące w akcje amerykańskie.

W czerwcu tylko trzy grupy funduszy przyniosły przeciętny zysk — wynika z danych Analiz Online. Oprócz symbolicznych stóp zwrotu uzyskanych przez fundusze gotówkowe i pieniężne oraz fundusze polskich papierów skarbowych, dodatnią stopę zwrotu uzyskały jeszcze tylko fundusze akcji amerykańskich — średnio 0,7 proc. W dłuższym horyzoncie zdecydowanie biją inne fundusze akcji.

— Wyższe stopy zwrotu funduszy akcji amerykańskich wynikają przede wszystkim z lepszego zachowania indeksów giełdowych w Stanach Zjednoczonych. Dodatkowo w ostatnich trzech miesiącach doszło do około 10-procentowego umocnienia dolara w stosunku do złotego, co dało dodatkowy zysk funduszom, które nie zabezpieczają ryzyka walutowego — wyjaśnia Dariusz Nawrot, starszy analityk rynków kapitałowych w MetLife TFI.

Diabeł tkwi w szczegółach

Fundusz funduszowi nierówny, a podane wartości to tylko średnie dla grupy. Chociaż w trzymiesięcznej perspektywie wszystkie fundusze akcji amerykańskich są na sporym plusie, to w czerwcu już tylko połowa wyszła na plus. Prym wiodły dwa fundusze Esaliens TFI: Okazji Rynkowych i Spółek Wzrostowych, które przyniosły odpowiednio 7,1 i 2,1 proc. zysku. Ten pierwszy od kwietnia dał zarobić aż 26,1 proc., głównie dzięki agresywnej strategii zarządzania, która co prawda może przynieść wysokie stopy zwrotu, ale obarczona jest proporcjonalnym ryzykiem. Wynik ten mógłby być jeszcze lepszy, gdyby fundusz nie zabezpieczał się przed wahaniami notowań walut.

— Wpływ zmiany kursu na wynik funduszu zależy od tego, czy zabezpiecza on ryzyko kursowe. Jeśli tego nie robi, umocnienie dolara względem złotego przekłada się na wyższą stopę zwrotu wyrażoną w złotych. Odwrotna sytuacja powoduje jednak stratę na różnicach kursowych i obniża zyski funduszu. W przypadku zabezpieczenia ryzyka walutowego stopa zwrotu wyrażona w złotych jest bardzo zbliżona do zwrotu z funduszy źródłowych — mówi Dariusz Nawrot.

Działalność funduszy akcji amerykańskich opiera się na inwestowaniu w tytuły uczestnictwa funduszy z rynku amerykańskiego, z których każdy ma inne strategie inwestycyjne. Oprócz tego, w co lokowane są pieniądze, trzeba też zwrócić uwagę na dodatkowe koszty — głównie opłatę za zarządzanie, która uwzględniona jest już w cenie netto jednostki uczestnictwa lub wartości certyfikatu. Zależy ona od prowadzonej polityki inwestycyjnej — im bardziej agresywna, tym ta opłata jest wyższa. Dla funduszy akcji amerykańskich jej rzeczywista wartość waha się w przedziale od 1,6 do 4 proc. Różne są też progi wejścia, w większości TFI wynoszą one 100 zł, chociaż mogą one wynosić nawet 10 tys. zł, jak w przypadku BZ WBK TFI.

Co z nami będzie

— Sądzimy, że obecne trendy rynkowe będą kontynuowane, czyli rynek amerykański będzie zachowywał się lepiej niż rynki wschodzące. Wynikać to będzie głównie z obaw o możliwy negatywny wpływ realizacji scenariusza eskalacji wojen handlowych na kraje rozwijające się oraz rosnącego dysparytetu stóp procentowych między dolarem a wieloma walutami rynków wschodzących — komentuje Krzysztof Socha, dyrektor inwestycyjny w Esaliens TFI.

Istotne ograniczenie wymiany międzynarodowej wywarłoby negatywny wpływ również na amerykańską gospodarkę. Jednak na razie większość wskaźników makroekonomicznych w Stanach Zjednoczonych zaskakuje pozytywnie, a wzrost gospodarczy odbywa się przy stosunkowo niskiej inflacji. Z drugiej strony, jak zauważa Dariusz Nawrot, Fed znajduje się najprawdopodobniej dopiero na półmetku cyklu podwyżek stóp procentowych — w dwóch poprzednich, w latach 1994-95 i 2004-06, główna stopa procentowa wzrosła średnio o 3,6 pkt. proc. (w obecnym dopiero o 1,75 pkt. proc.). Biorąc pod uwagę powolne tempo podwyższania stóp procentowych, końca całego obecnego cyklu należałoby oczekiwać w 2020 r.

— Ta hossa należy do szeroko rozumianej branży IT, której najliczniejszą reprezentację mamy właśnie w Stanach Zjednoczonych. Trzeba się bardzo uważnie przyglądać tym spółkom. Dopóki nie zaobserwujemy zmiany trendu w tym sektorze, dopóty hossa będzie trwać. Myślę, że powoli zbliżamy się do jakiegoś punktu zwrotnego. Ale — podobnie jak było w latach 1997-99 — z punktu widzenia zarządzającego funduszami, zbyt szybkie wyjście z rynku może oznaczać utratę pracy. Nawet jeżeli po kilkunastu miesiącach okaże się, że jednak miał rację. To bardzo trudny moment — zbliżamy się do przesilenia, ale ono może być jeszcze dość daleko — komentuje Ewout van Schaick, szef pionu wielu klas aktywów w NN Investment Partners. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz C. Wojtala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Za oceanem zarobisz więcej