Za Odrą rośnie grono optymistów

RAV
opublikowano: 17-06-2009, 00:00

Indeks ZEW obrazujący oczekiwania co do wzrostu PKB największego eksportera świata jest najwyższy od ponad trzech lat.

Analitycy prognozują ożywienie w Niemczech jeszcze w 2009 r. Skorzystają na nim polskie firmy.

Indeks ZEW obrazujący oczekiwania co do wzrostu PKB największego eksportera świata jest najwyższy od ponad trzech lat.

Za Odrą przybywa analityków i inwestorów, którzy twierdzą, że niemiecka gospodarka najgorsze chwile ma już za sobą. Potwierdzają to wyliczenia instytutu ZEW — w czerwcu wskaźnik obrazujący obecną kondycję niemieckiej gospodarki wzrósł po raz pierwszy od września 2008 r., do -89,7 pkt (+3,5 pkt proc.).

— Bardzo możliwe, że zbliżamy się do dna — uważa Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.

To niejedyne dobre informacje, jakie wczoraj napłynęły z instytutu ZEW. Znacznie większy skok odnotował bowiem wskaźnik mierzący oczekiwania analityków co do wzrostu gospodarczego w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Wzrósł do +44,8 pkt, wobec +31,1 pkt miesiąc wcześniej. To najwyższy poziom od maja 2006 r. Wynik zaskoczył ekonomistów, którzy spodziewali się znacznie mniejszego wzrostu, do zaledwie 35 pkt.

— W czerwcu ponownie wzrosła liczba analityków oczekujących ożywienia na koniec roku — ocenia Wolfgang Franz, szef instytutu ZEW.

Korzystne prognozy niemieckich ekonomistów nie dotyczą tylko krajowej gospodarki. Ich zdaniem, w ciągu sześciu miesięcy ożywienie zawita również do innych krajów strefy euro, USA oraz Japonii (patrz wykres).

— To pozytywna informacja, ale istnieje ryzyko, że wzrostów szybko nie zobaczymy — ostrzega Aleksandra Świątkowska, ekonomistka PKO BP.

Tę opinię podziela Adam Antoniak, który uważa, że z euforią trzeba poczekać na twarde dane, m.in. o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej.

— Aby prognozy instytutu ZEW się sprawdziły, w ciągu 2-3 miesięcy twarde dane muszą ulec poprawie — twierdzi ekonomista.

Podobnego zdania jest Mateusz Mokrogulski, analityk Banku BGŻ.

— Recesja w Europie będzie trwała co najmniej do III kwartału. Co nastapi później, będzie zależało od efektów, jakie dadzą rządowe pakiety stymulacyjne — uważa Mateusz Mokrogulski.

Pozytywne dane wyprzedzające powinny jednak poprawić humor polskim firmom eksportowym.

— Zakładając nawet, że oczekiwania niemieckich analityków są przesadzone, to w IV kwartale polscy eksporterzy zanotują wyraźny wzrost zamówień. Dodatkowo na ich korzyść będzie działał tani złoty, który podnosi konkurencyjność cenową ich towarów — twierdzi Aleksandra Świątkowska.

USA i Azja dobrze nastrajają Niemców

Szef Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo- -Handlowej studzi emocje. Polskie firmy eksportowe poczują ulgę w 2010 r.

Zaufanie niemieckich analityków i inwestorów instytucjonalnych okazało się w czerwcu znacznie lepsze niż spodziewali się ekonomiści. Zdaniem Larsa Bossego, dyrektora generalnego Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, to m.in. efekt poprawy na rynkach, z którymi eksportowo powiązana jest niemiecka gospodarka.

— Poprawa sytuacji w USA oraz Chinach optymistycznie nastraja analityków — twierdzi Lars Bosse.

Polepszające się wskaźniki wyprzedzające nie oznaczają jednak, że gospodarka Niemiec wyjdzie w tym roku na plus.

— Kwestia dodatniego PKB na przełomie bieżącego i 2010 roku pozostaje pod znakiem zapytania. Niemniej jednak tendencje wzrostowe w handlu międzynarodowym, kluczowym dla Niemiec, z pewnością oznaczają odbicie od dna — mówi szef izby.

Jego zdaniem, przełożenie poprawy nastrojów na konkretne wskaźniki gospodarcze, m.in. produkcję przemysłową, nastąpi z pewnym przesunięciem w czasie.

— Dlatego polskie firmy eksportowe odczują zapewne wzrost zamówień od niemieckich kooperantów nie wcześniej, niż w 2010 r. — przewiduje Lars Bosse.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RAV

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu