Za sklerozę nikt nie ściga

MZAT
opublikowano: 20-12-2011, 00:00

Sklepy internetowe nie podają wymaganych prawem informacji. Konsekwencji nie ma.

Trzy na cztery e-sklepy powinny płacić kary — twierdzi serwis Klauzuleniedozwolone.pl. Wszystko przez to, że nie podają klientom informacji wymaganych przez przepisy, zwłaszcza przez ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

— Na stronach sklepów internetowych powinny zgodnie z prawem znajdować się informacje o trybie postępowania reklamacyjnego oraz zasadach zawierania i rozwiązywania umowy — np. jak założyć i usunąć konto w e-sklepie. Brakuje też informacji o wymaganiach technicznych zapewniających bezproblemowe działanie strony — mówi Rafał Bugajski, menedżer Klauzuleniedozwolone.pl.

Chodzi m.in. o to, czy używana przez klienta przeglądarka internetowa pozwoli dokonać zakupu bez komplikacji. Serwis Rafała Bugajskiego w listopadzie sprawdził pod kątem wymaganych informacji 1200 e-sklepów. Prawie 75 proc. ma braki.

— Przyczyn jest kilka. Braki wynikają z niewiedzy lub chęci zaoszczędzenia na prawniku, który fachowo przejrzałby umowy — mówi Rafał Bugajski. Jak dodaje, e-sklepom nie pomaga też brak zagrożenia karą, choć teoretycznie za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów prezes UOKiK może nałożyć karę wysokości do 10 proc. przychodów.

— Państwowy bat nie straszy e-sklepów — zazwyczaj UOKiK nie wszczyna postępowania z powodu braku wymaganych informacji. Najczęściej wychodzi to przy okazji pozwu o zastosowanie w umowach klauzulniedozwolonych — mówi Rafał Bugajski.

Prezes UOKiK prowadzi przeciwko sklepom internetowym kilka postępowań rocznie. Zdarza się, że kończą się one nałożeniem kary pieniężnej. Najczęstsze nieprawidłowości dotyczą braku na stronie internetowej sklepu danych identyfikujących przedsiębiorcę, regulaminu czy też rzetelnej informacji o prawie do odstąpienia od kontraktu w ciągu 10 dni — mówi Artur Kosim z UOKiK.

Z danych urzędu wynika, że liczba problemów z zakupami przez internet oraz poza lokalem zgłaszanych do rzeczników konsumentów wzrosła z ponad 18 tys. w 2009 r. do prawie 25 tys. rok później.

— Pamiętajmy jednak, że są to problemy indywidualne, w których rozwiązaniu mogą pomóc rzecznicy konsumentów — dodaje Artur Kosim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu