Za trzy miesiące zaczynamy rosnąć

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 29-06-2009, 00:00

W trzecim kwartale dno kryzysu, od czwartego gospodarka będzie miała się coraz lepiej — twierdzi bank centralny.

Narodowy Bank Polski optymistycznie o gospodarce

W trzecim kwartale dno kryzysu, od czwartego gospodarka będzie miała się coraz lepiej — twierdzi bank centralny.

Ekonomiści Narodowego Banku Polskiego (NBP) obniżają prognozę dla wzrostu gospodarczego. Według centralnej ścieżki najnowszej projekcji, w 2009 r. PKB rośnie o 0,4 proc., tymczasem w lutym obstawiali wzrost o 1,1 proc. Ale i tak mamy powody do optymizmu. Według banku centralnego, dno kryzysu czeka nas już w III kwartale tego roku. Później przez trzy lata będzie już tylko lepiej.

Ostatnia prosta

Analitycy NBP co cztery miesiące wrzucają wskaźniki do specjalnego modelu i wychodzi im najbardziej prawdopodobny przyszły bieg wydarzeń, który później eksperci jeszcze subiektywnie doszlifowują. Tym razem wyszło im, że w III kwartale PKB skurczy się o 0,7-0,8 proc. w ujęciu rocznym. Na szczęście to będzie jedyny kwartał spadków. W kolejnych zobaczymy już tylko dodatnie tempo, co w obecnych czasach jest rzadkością. Na powierzchnię wypłyniemy głównie dzięki słabemu złotemu wspierającemu eksporterów i utrzymującej się skłonności konsumentów do wydawania pieniędzy.

— W 2009 r. skala spadku popytu będzie ograniczana przez stabilny wzrost spożycia indywidualnego. Konsumpcji sprzyjać będzie wysoki jeszcze poziom realnych dochodów do dyspozycji z przełomu ubiegłego i obecnego roku — tłumaczą ekonomiści NBP.

Początki ożywienia nie będą spektakularne — w IV kwartale 2009 r. i w I kwartale 2010 r. wzrost gospodarczy znajdzie się zaledwie niewiele powyżej zera.

— Przy takim scenariuszu jest jednak szansa, że będzie można odczuć już lekkie ożywienie koniunktury — mówi Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Jednak już w kolejnych kwartałach firmy powinny naprawdę złapać wiatr w żagle. Według NBP, w końcówce przyszłego roku gospodarka będzie rozwijać się już w tempie powyżej 2 proc. Rok później wrócimy do zupełnie "niekryzysowych" poziomów, czyli w okolice 4 proc. Pocieszający jest też fakt, że analitycy banku centralnego spodziewają się spadku inflacji. W przyszłym roku ma wynieść 2,1 proc., czyli poniżej punktu, w który celuje Rada Polityki Pieniężnej (2,5 proc.).

Dwa haczyki

Scenariusz NBP ma jednak dwa haczyki. Po pierwsze, projekcja PKB nie uwzględnia danych z I kwartału. Analitycy banku zwykle na miesiąc przed publikacją projekcji odcinają się od wszelkich informacji z gospodarki, a to, czego nie wiedzą, próbują oszacować. Niestety, tym razem zbyt optymistycznie obstawili — spodziewali się w I kwartale wzrostu PKB o 1,6 proc. (r/r), tymczasem później okazało się, że był o połowę niższy.

— To stawia pod znakiem zapytania prognozę całorocznego wzrostu gospodarczego — uważa Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

Według Jarosława Janeckiego, nie zmienia to jednak faktu, że odbicie już blisko.

— Ścieżka może być nieco niższa, ale dno i odbicie będą następowały zgodnie z "harmonogramem" — mówi ekonomista Societe Generale.

Drugi haczyk jest taki, że NBP prognozując wzrost gospodarczy, musi zakładać stałość parametrów fiskalnych.

— Tymczasem pewne jest, że rząd w kolejnych latach będzie zaostrzał politykę pieniężną, np. przez podnoszenie podatków. A to obniży wzrost gospodarczy. 4 proc. na koniec 2009 r. nie osiągniemy więc — twierdzi Jarosław Janecki.

Jacek Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane