Zaangażowanie w pomoc humanitarną się opłaca

opublikowano: 12-03-2019, 22:00

Państwo i organizacje pozarządowe odgrywają dużą rolę w budowaniu świadomości znaczenia pomocy humanitarnej zarówno wśród obywateli, jak i w biznesie. Firmy mogą zyskać na uczestniczeniu w mechanizmie pomocy nie tylko wizerunkowo, ale także biznesowo

Do takich wniosków doszli uczestnicy debaty „Polska pomoc humanitarna — jak zaangażować w nią biznes”, która odbyła się w redakcji „Pulsu Biznesu”. O znaczeniu pomocy humanitarnej mówił we wprowadzeniu do dyskusji Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny Global Compact Network Poland, Inicjatywy Sekretarza Generalnego ONZ, skupiającej przedstawicieli sektora prywatnego współpracujących z Systemem ONZ. Przypomniał on, że geneza pomocy humanitarnej sięga końca XIX wieku i jest silnie powiązana z dyplomacją ekonomiczną.

— Pomoc humanitarna rozumiana tradycyjnie oznacza udanie się na miejsce katastrofy naturalnej bądź tereny objęte konfliktem zbrojnym i podjęcie działań pomocowych na miejscu. Ważna jest tutaj logistyka pomocy, aby w pierwszej kolejności do poszkodowanych dotarły najpotrzebniejsze materiały i środki ratujące życie, a nie to, co być może będzie potrzebne później. Najczęściej w ciągu kilku dni po wystąpieniu kryzysu humanitarnego do lokalnego lotniska i centrów magazynowych trafiają tony niepotrzebnego sprzętu i materiałów, zapychając i tak mocno niedrożne sieci logistyczne i utrudniając dostarczenie na miejsce tego, co jest kluczowe dla ratowania życia.

Pierwsze dni są kluczowe i wtedy najistotniejsze są środki łączności, koordynatorzy pomocy na miejscu i szybkie udrożnienie sieci dystrybucji pomocy — wyjaśnił Kamil Wyszkowski.

Zaznaczył on, że powiązany z pomocą humanitarną jest system zamówień publicznych ONZ, w ramach którego kupowane są: żywność, leki, środki łączności oraz wyposażenie szpitali polowych. Wartość przetargów ONZ to 20 mld USD rocznie. W ramach części tej puli środków są finansowane zakupy związane z pomocą humanitarną realizowaną przez ONZ. W otwartych konkursach przetargowych startują firmy prywatne, które dostarczają towary lub usługi, często o wielomilionowej wartości. Pomoc humanitarna jest więc równocześnie biznesem, i to nie małym.

Wolontariusze z DHL

Nawiązując do logistyki pomocy, Agata Wydmańska, dyrektor komunikacji DHL Supply Chain, wyjaśniła, że jej firma doskonale zdaje sobie sprawę z wagi organizacji pomocy, dlatego też we współpracy z ONZ, w ramach globalnego programu GoHelp jej firma szkoli wolontariuszy rekrutujących się z pracowników DHL, którzy w razie potrzeby w ciągu 72 godzin są w stanie stawić się na miejscu katastrofy i wesprzeć lokalne służby ratunkowe w likwidowaniu jej skutków. Grupa DHL udostępnia także, w razie klęsk żywiołowych swoje zasoby związane z logistyką, siecią globalną i wiedzą swoich pracowników, aby jak najsprawniej reagować na potrzeby poszkodowanych.

Agata Wydmańska, dyrektor komunikacji DHL Supply Chain

W ramach programu DHL przeprowadza szkolenia „Lotnisko gotowe na katastrofę” (Get Airports Ready for Disaster), angażujące ekspertów z DHL we współpracę z Programem Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), tak aby przygotować pracowników lotnisk i rządowe organy zarządzania sytuacjami kryzysowymi na wyzwania logistyczne związane z reagowaniem kryzysowym. GARD obejmuje również ocenę ryzyka na lotniskach w regionach narażonych na katastrofę. Wojciech Ponikiewski, ambasador, wicedyrektor departamentu współpracy ekonomicznej MSZ, zaznaczył, że pomoc doraźna jest bardzo ważna, ale praktycznie od zakończenia II wojny światowej priorytetem stało się prowadzenie i rozwijanie pomocy rozwojowej. Z tego też powodu wszystkie państwa rozwinięte zobowiązały się do przeznaczania 0,7 proc. swojego dochodu narodowego rocznie na niesienie takiej pomocy.

Wojciech Ponikiewski, ambasador, wicedyrektor departamentu współpracy ekonomicznej MSZ

— Polska ciągle dąży do tego, aby stać się krajem niosącym pomoc w takim zakresie jak inne państwa rozwinięte — dodał ambasador. W ocenie Marka Krupińskiego, dyrektora generalnego UNICEF Polska, trudno będzie to osiągnąć bez zbudowania w społeczeństwie świadomości tego, jak ważne jest pomaganie.

— Pewną rolę odegrał w tym historycznie fakt, że po wojnie i potem w „czasie Solidarności” otrzymywaliśmy pomoc wysyłaną przez United Nations Relief and Rehabilitation Administration, organizację niosącą pomoc krajom zniszczonym działaniami wojennymi — przypomniał Marek Krupiński. Nawiązując do nakładów kierowanych na pomoc humanitarną, Wojciech Wilk, prezes fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, przypomniał, że Polska do 2020 r. ma na nią przeznaczać 0,33 proc. dochodu narodowego brutto.

Marek Krupiński, dyrektor generalny UNICEF Polska

— Obecnie jest to kwota znacząca, bo 3,3 mld zł, ale równa tylko 0,16 proc. dochodu narodowego brutto. Zaledwie 4 proc. tej pomocy jest kierowane jako zauważalna pomoc pod polską flagą, poprzez rezerwę celową MSZ, zaś przy udziale organizacji pozarządowych tylko 2 proc. polskiej pomocy rozwojowej. Chcielibyśmy oczywiście, aby polska pomoc była bardziej widoczna, pomóc może tu współpraca rządu z biznesem. W latach 80. byliśmy beneficjentem pomocy o największych w historii rozmiarach. Dobrze byłoby, abyśmy teraz mogli się odwdzięczyć — zaznaczył Wojciech Wilk.

Pomagano nam i my pomagamy

Marek Krupiński zaznaczył, że już w 2002 r. zostaliśmy uznani za państwo, które jest zdolne pomagać innym, dlatego obecnie UNICEF Polska kieruje pomoc na zewnątrz.

— Jesteśmy krajem mogącym budować finansowanie programów pomocowych i przekazywanie krajom najbardziej potrzebującym — stwierdził.

Wojciech Wilk dodał, że pod Warszawą mógłby powstać magazyn, z którego w razie potrzeby szybko można by było wysłać potrzebne towary w obszar klęski żywiołowej lub wojennej. Krupiński wyjaśnił, że niedaleko nas, bo w Kopenhadze, istnieje centrum pomocy logistycznej UNICEF. Stamtąd w razie konieczności wysyłana jest w teren specgrupa, która w pierwszej kolejności ocenia rozmiary klęski i opracowuje etapy pomocy.

O tym, jak ważne jest planowanie pomocy, przypomniał — na przykładzie chaosu, jaki zapanował na terenach dotkniętych tsunami, kiedy dotarli tam wolontariusze — Grzegorz Gruca, wiceprezes Polskiej Akcji Humanitarnej.

Grzegorz Gruca, wiceprezes Polskiej Akcji Humanitarnej

— Od tego czasu pomoc jest już koordynowana, aby nie dochodziło do takich absurdów, że pierwsze, co dociera na miejsce, to butelkowana woda z Włoch — wyjaśnił Grzegorz Gruca.

Marek Krupiński zapewnił, że z roku na rok sytuacja się poprawia, zarówno jeśli chodzi o świadomość w społeczeństwie i biznesie, jak i organizację pomocy.

— Poprzedni dyrektor generalny UNICEF z Nowego Jorku Anthony Lake ogłosił przetarg na dostawę leków, ostrzegając, że wszystkie informacje zostaną upublicznione. Tylko dwie firmy wycofały swoje oferty. Ważne jest, aby także w Polsce przygotować firmy — włączając w to małe i średnie — do uczestniczenia w otwartych przetargach — podkreślił dyrektor UNICEF.

— Dotyczy to także działań na szczeblu rządowym. Rząd RP za pośrednictwem UNICEF Polska przekazał w latach 2017/2018 ze specrezerwy Prezesa Rady Ministrów kwotę ponad 6 mln zł na programy edukacyjne i zdrowotne niezbędne uchodźcom syryjskim w Azraque i Zaatari. W obozie Azraque w Jordanii wiszą flagi państw, które udzieliły uchodźcom pomocy, i eksponowane są kwoty, jakie na nią przeznaczyły — to też forma promocji tych krajów.

Targi okazją do kontaktu

O tym, że jednak jako kraj też coś robimy, przypomniał Wojciech Wilk.

— Rząd Polski znalazł się w ubiegłym roku na 15. miejscu, jeśli chodzi o wielkość pomocy kierowanej do Libanu w ramach Apelu Humanitarnego ONZ. Może być jeszcze lepiej, jeśli np. na zbliżających się targach Humanitarian Expo, które odbędą się w Ptak Warsaw Expo, polskie firmy zaprezentują swoją ofertę, spotkają się z przedstawicielami organizacji pozarządowych, nawiążą współpracę z MSZ, która pomoże im wejść na lokalne rynki — mówił dyrektor UNICEF Polska.

Podkreślił, że należałoby zbudować system zachęt ekonomicznych dla polskich firm włączających się do realizacji programów pomocowych i akcji humanitarnych. Tomasz Szypuła, prezes zarządu Ptak Warsaw Expo, przekonywał, że Polacy są hojni, potrafią zareagować, gdy gdzieś dzieje się źle.

Tomasz Szypuła, prezes zarządu Ptak Warsaw Expo

— Ale konieczne jest zbudowanie świadomości i nauczenie biznesu współpracy z państwem w zakresie niesienia pomocy. Firmy nie rozumieją dziś jeszcze, jakie korzyści może to dla nich przynieść w wymiarze wizerunkowym, ale również w wymiarze biznesowym — mówił prezes zarządu Ptak Warsaw Expo.

Przypomniał przy tym, że pula na zakup środków przeznaczonych na pomoc to 20 mld USD rocznie, a polskie firmy w ubiegłym roku zdołały z tego zagospodarować zaledwie 18 tys. USD.

— Społeczna odpowiedzialność biznesu nie funkcjonuje wyłącznie w wymiarze lokalnym, choć tam widać ją najbardziej — zaznaczył Tomasz Szypuła.

W ocenie Kamila Wyszkowskiego, jeśli prezes jakiejś firmy analizuje jej udział w przetargu ONZ wyłącznie przez pryzmat zysku netto i podejmuje decyzje, opierając je na poziomie opłacalności danego kontraktu, to pomoc humanitarna realizowana wspólnie z ONZ jak najbardziej mieści się w tej formule. W tym modelu ONZ zamawia na rynku potrzebny sprzęt, żywność lub usługę, a biznes to dostarcza w uzgodnionej jakości i terminie. Ale aby na tym zarobić, trzeba do tego podejść z głową i nauczyć się współpracy — dotyczy to obu stron: rządowej i biznesu — zaznaczył Kamil Wyszkowski.

Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny Global Compact Network Poland

Także System ONZ uczył się współpracy z biznesem. Żeby to ułatwić, sekretarz generalny Kofi Annan utworzył United Nations Global Compact jako przestrzeń współpracy między ONZ i biznesem. Polski rząd, chcąc zwiększyć udział krajowego biznesu w realizacji działań ONZ, zdecydował się na włączenie Polski do Rady Rządowej przy United Nations Global Compact. Cel to zwiększenie udziału polskich firm w przetargach ONZ. Zdaniem prezesa Ptak Warsaw Expo to zaangażowanie może być jeszcze większe dzięki cyklicznemu organizowaniu targów.

— Nigdzie na świecie nie ma tak dużej imprezy, jaką my chcemy zorganizować — podkreślił Tomasz Szypuła.

— Będzie to okazja do nawiązania kontaktów B2B. Jednocześnie administracja i organizacje pozarządowe zyskają szansę na pokazanie przedsiębiorcom działań, dzięki którym będą mogli stać się beneficjentami machiny pomocowej — tłumaczył Tomasz Szypuła.

Biznes i wizerunek

Dyrektor UNICEF zaznaczył, że to się uda, o ile znajdzie się profesjonalnie przygotowana kadra, która przekona do idei pomocy prezesa lub właściciela firmy i pokaże mu, jakie korzyści może przynieść zaangażowanie się w nią — zarówno wizerunkowe, jak i biznesowe.

— Przykładem może być firma CCC, która w swoim sklepie w Dubaju chwali się, że zbudowała studnie w Sudanie. Dzięki temu jest bardzo dobrze postrzegana przez swoich tamtejszych klientów — zaznaczył Grzegorz Gruca.

O potrzebie zwerbowania biznesu mówił też Wojciech Wilk, podkreślając, że często problemem nie są pieniądze, ale odpowiedni partnerzy, którzy wykonają konkretne prace przy zaangażowaniu swoich pracowników i wyrobów. Podsumowując dyskusję, Wojciech Ponikiewski zapewnił, że w interesie MSZ leży udrożnienie kanałów komunikacyjnych między wszystkimi stronami: biznesem, organizacjami, uczelniami i społeczeństwem.

Wojciech Wilk, prezes fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej

— Chcemy budować szeroką świadomość tego, czym jest pomoc humanitarna i rozwojowa, i w ten sposób budować poparcie dla działań rządu w tym zakresie. Dla biznesu zachętą do angażowania się w te działania jest z jednej strony gigantyczny rynek zakupów towarów i usług, jakie tworzą organizacje pomocowe, przy czym jest to rynek bezpieczny, zorganizowany na bazie sprawdzonych procedur i pozwalający dotrzeć ze swymi produktami do najodleglejszych zakątków świata. Z drugiej strony to możliwość zbudowania wizerunku odpowiedzialnej i społecznie wrażliwej firmy, bez którego to wizerunku prowadzenie dzisiaj biznesu na zagranicznych rynkach jest coraz trudniejsze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu