Zabawa w głuchy telefon

Mariusz Zielke
21-05-2007, 00:00

Straż Graniczna chce zbudować system za grubo ponad 100 mln zł, ale mnoży zapisy, które mogą ściągnąć na nas gromy z Brukseli.

Straż Graniczna naraża nas na kary, a siebie na kłopoty

Straż Graniczna chce zbudować system za grubo ponad 100 mln zł, ale mnoży zapisy, które mogą ściągnąć na nas gromy z Brukseli.

Kolejne kontrowersje przetargowe w Komendzie Głównej Straży Granicznej (SG). W trzech — wartych łącznie od 30 mln EUR nawet do 90 mln EUR — zamówieniach, pogranicznicy chcą kupić nowe systemy teleinformatyczne połączone z wymianą sprzętu komputerowego i sieciowego oraz telefonów.

Jednak w specyfikacjach aż się roi od nazw konkretnych urządzeń i oprogramowania określonych producentów, co rażąco kłóci się z unijnymi dyrektywami, polskim prawem zamówień publicznych oraz rekomendacjami resortu spraw wewnętrznych (MSWiA).

Wojna na dole

Są już pierwsi niezadowoleni — przetargi oprotestowały AMD i Nortel Networks.

AMD — amerykański producent procesorów — zagroził powiadomieniem Komisji Europejskiej (KE), gdyż do opisu procesorów SG użyła określeń charakterystycznych dla produktów konkurencyjnego Intela.

Zdaniem AMD, to ewidentny, już kolejny, przypadek łamania prawa, dyskryminacji i nierównego traktowania oferentów.

— Jeśli specyfikacja nie zostanie zmieniona, poinformujemy Komisję Europejską — mówi Piotr Bułkowski, przedstawiciel AMD w Polsce.

Z kolei notowana w Nowym Jorku korporacja Nortel wytyka SG wpisanie w specyfikacji nazw, technologii i rozwiązań charakterystycznych dla Cisco Systems.

Strachy nie na Lachy

Sprawa jest bardzo poważna. Kolejny przykład na dyskryminację AMD w przetargu może doprowadzić do skierowania oskarżenia w toczącym się przeciw Polsce postępowaniu przygotowawczym prowadzonym przez Komisję Europejską , która bada łamanie dyrektyw. Kary nakładane przez nią są bardzo dotkliwe. Groźba konfliktu z KE na tym polu doprowadziła m.in. do unieważnienia w 2005 r. przetargu na zakup ponad 70 tys. komputerów dla szkół.

Jeśli przetargi okażą się niezgodne z prawem, Straż Graniczna może... zostać bez łączności, ponieważ w listopadzie 2007 r. wygasa umowa z Telekomunikacją Polską (TP) na obsługę telefonii i transmisji danych. I to na chwilę przed oceną wejścia Polski do Schengen! (ocena nastąpi w grudniu, wejście do Schengen umożliwi zniesienie kontroli dla polskich obywateli na granicach wewnątrz UE).

— Straż graniczna komunikująca się za pomocą znaków dymnych może nie zyskać uznania unijnych ekspertów od ochrony granic — mówi kąśliwie jeden z oferentów.

Sytuacja mało prawdopodobna, ale w przypadku fiaska przetargów SG zostanie zmuszona do przedłużenia umowy z obecnym usługodawcą na jego warunkach.

Sprawa umowy z TP może być zresztą kluczem dla oferentów do udowodnienia bezprawności zastosowanych zapisów. SG motywuje używanie nazw producentów tym, że rozbudowuje istniejący system.

W imię zasad

Tymczasem TP obsługuje pograniczników na zasadach outsourcingu i po wygaśnięciu umowy po prostu zabierze swój sprzęt ze sobą.

— W rzeczywistości więc chodzi nie o rozbudowę, tylko o wymianę istniejącej infrastruktury i wyłonienie nowego operatora. W takim wypadku SG powinna dopuścić złożenie ofert różnym konkurentom, a nie wybierać sobie wykonawców według własnego uznania — mówi jeden z naszych informatorów.

Pytanie, czy w wypadku zamówienia kompleksowego systemu SG nie powinna rozpisać jednego przetargu, zamiast dzielić go na trzy części? Niektórzy z oferentów podejrzewają, że celem podziału jest uniknięcie kontroli Urzędu Zamówień Publicznych (UZP), który w przypadku dużych postępowań sprawdza poprawność procedur przed podpisaniem umowy.

SG rzuciła rękawicę nie tylko AMD i Nortelowi, ale też wielu innym firmom komputerowym, podając w specyfikacji bardzo dużo nazw własnych lub charakterystycznych dla określonych producentów. Przykładowo na komputerach mają być zainstalowane aplikacje IBM. Zdaniem wielu ekspertów, takie zapisy są nielegalne i ograniczają uczciwą konkurencję, nawet gdy towarzyszy im użycie sformułowania „lub równoważne” (co zrobiła SG).

Wszystko źle

„W żaden sposób nie można mówić o zachowaniu zasad uczciwej konkurencji, jeśli przedmiot zamówienia określony jest w sposób wskazujący na konkretny produkt” — podaje w proteście Nortel, cytując wyrok zespołu arbitrów UZP.

— Przetarg koncepcyjnie jest źle zorganizowany. Powinien to być otwarty przetarg z dostępem do innych dostawców technologii niż Cisco czy IBM. To renomowany sprzęt i daje gwarancję niezawodności, ale prawnie takie opisywanie w specyfikacji jest co najmniej dyskusyjne — mówi przedstawiciel jednego z operatorów telekomunikacyjnych.

Co na to SG? Na razie brak komentarza. Także MSWiA nie skomentowało sprawy. A byłby to głos wartościowy, bo resort nadzoruje nie tylko SG, ale też całą informatyzację administracji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zabawa w głuchy telefon