Zabić arcyksięcia

NATALIA SZUMSKA
11-03-2015, 11:01

"W niedzielny poranek 28 czerwca 1914 roku słońce w Sarajewie wzeszło wcześnie. Zza otaczających miasto gór wyzierał świt, promienie delikatnie rozświetlały miasto budzące się ze snu. Stada ptaków wzbijały się z topól ku niebu, gdy biły kościelne dzwony, a echo niosło dobywające się ze strzelistych minaretów nawoływania do modlitwy. "

Od powyższych słów zaczyna się i kończy opowieść, baśń prawie. Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii - może poza osobistymi odczuciami arcyksięcia i dziwacznymi decyzjami gubernatora Bośni i Hercegowiny. Ale nawet jeśli można byłoby przypuszczać, że tego dniaaa zginą przebywający z wizytą w Sarajewie, arcyksiążę Franciszek Ferdynand, następca cesarskiego tronu Austro-Węgier, oraz jego żona Zofia von Chotek, czy ktokolwiek mógł przypuszczać, że to wydarzenie otworzy europejską puszkę Pandory? Że doprowadzi to do największego, wbrew powszechnym sądom, kotła XX-wiecznego świata – I wojny światowej? Że spowoduje upadek najważniejszych europejskich monarchii, a nawet sprawi, że większość kontynentu zupełnie odejdzie od idei ustroju monarchicznego? 

Zobacz więcej

Wydawnictwo Znak

Gdybanie w historii nie ma większego sensu, nie zmienimy tego, co się wydarzyło, ale jeśli chcemy poznać fakty i ich tło, lepiej to rozbić dzięki takim lekturom, jak Zabić arcyksięcia Grega Kinga i Sue Woolmans. Autorom udało się doprowadzić nie jednego czytelnika do łez i kompulsywnego prawie myślenia o rodzinach (nie rodach - sic!) Habsburgów, von Chotków, Hohenbergów. Przedstawili baśń, baśń o miłości austriackiego następcy tronu do morganatycznej małżonki, której odmówiono wszystkich przywilejów z racji zbyt niskiego urodzenia. Baśń ta ma swojego Kopciuszka, księcia, złą macochę i dobrą wróżkę, ale nie kończy się dobrze, choć mogłaby, gdyby nie konserwatyzm wiedeńskiego dworu i sztywne konwenanse epoki, ale też zwykła ludzka zawiść. 

Autorzy Zabić arcyksięcia stworzyli dzieło wyjątkowe, łącząc gatunki - rzetelne, opartą na źródłach pracę naukową oraz opowieść, którą czyta się jednym (w dodatku zapartym) tchem. King i Woolmans zaprezentowali też ciekawą, choć dość ryzykowną tezę, że losy Europy potoczyłyby się inaczej, gdyby Franciszek Ferdynand miał okazję wcielić w życie plany sojuszu Habsburgowie - Hohenzollernowie - Romanowowie, co zupełnie zmieniłoby układ sił. Swoje badania, oparli na źródłach, a także na materiałach prywatnych żyjących potomków, z których nikt dotąd nie korzystał. Zrobili to w dodatku z wielkim wyczuciem i w sposób arcyciekawy.

Można by pokusić się o napisanie naukowej recenzji tej popularnonaukowej książki, można by przyczepić się do szafowania zbyt odważnymi teoriami, do wybielania niektórych postaci, poetyckiego stylu, może do kilku korektorskich błędów ale nie ma takiej potrzeby. Znak Literanova oddaje w nasze ręce prawdziwą perełkę literatury historycznej - książkę dobrą, mądrą, pięknie napisaną, opartą na bogatym materiale źródłowym, ukazującą znane wydarzenia w zupełnie innym świetle i z zupełnie innej perspektywy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: NATALIA SZUMSKA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Historii / Zabić arcyksięcia