Zachodni inwestorzy też obstawiają korektę

MD, MZ
11-08-2009, 00:00

Amerykański indeks strachu oraz zbliżająca się rocznica burzliwego września na Wall Street sugerują inwestorom mieć się na baczności. Dużych spadków boi się już nawet sam Mark Mobius z Templetona.

Rynek nie liczy na utrzymanie się wzrostów w USA we wrześniu — historycznie najgorszym miesiącu na Wall Street. Tak wynika z notowań kontraktów terminowych na indeks strachu — tzw. VIX (implikuje zmienność wycen opcji na SP 500).

Obecnie rynek obstawia, że VIX wzrośnie w kolejnych pięciu tygodniach o 13 proc. Tak szacuje Bloomberg na podstawie wyceny kontraktów terminowych. Wskaźnik poruszał się w przeciwnym kierunku wobec SP 500 przez 81 proc. czasu w minionych pięciu latach. Po raz ostatni oczekiwania rynku były podobne w sierpniu 2008 roku, krótko przed największym spadkiem SP 500 od 21 lat. Dodatkowo wrzesień, bazując na danych historycznych, jest z reguły najgorszym miesiącem dla amerykańskich rynków akcji. Od 1928 roku akcje amerykańskich spółek taniały w tym miesiącu średnio o 1,3 proc. W ubiegłym roku SP 500 stracił we wrześniu 9,1 proc., głównie za sprawą paniki wywołanej upadkiem banku inwestycyjnego Lehman Brothers. Największy spadek we wrześniu zanotowano w 1931 roku. Indeks spadł wówczas o 30 proc.

Jaki będzie wrzesień w tym roku? Mocne wzrosty w ostatnich tygodniach zalecają ostrożność.

— Amerykański rynek jest wykupiony i powoli zbliża się do szczytów. Wkrótce powinna rozpocząć się dłuższa korekta. Już druga połowa sierpnia może być słabsza. Również wrzesień zapowiada się słabo — ocenia Marcin Kiepas, analityk XTB.

Ewentualne spadki w USA będą skutkowały przeceną na naszym rynku.

— Nie spodziewam się, by WIG20 spadł więcej niż 5-6 proc. Na 2000 pkt powinni uaktywnić się kupujący — dodaje Marcin Kiepas.

Korekty spodziewa się też Marek Świętoń, wiceprezes Ipopema TFI.

— Skala lipcowych wzrostów mogła zaskoczyć nawet największych optymistów. Historia pokazuje, że taki niekontrolowany wybuch euforii kończy się korektą — zaznacza Marek Świętoń.

Według eksperta korekta może znieść wyceny w najbliższych tygodniach o 5-10 proc.

O spadkach mówi już nawet guru inwestorów — Mark Mobius, szef Templeton Asset Management Ltd. Ostrzega on, że korekta może rozpocząć się w każdej chwili, a globalne rynki akcji w kontekście wzrostów trwających już od kilku miesięcy mogą spaść nawet o 30 proc. To może dziwić, bo jeszcze kilka tygodni temu Mobius prognozował duże wzrosty na rynkach wschodzących, w tym na GPW w II półroczu tego roku.

Pesymistów przybywa, ale wciąż można znaleźć jeszcze optymistów.

— W piątek w USA pojawiły się bardzo dobre dane z rynku pracy. Stopa bezrobocia spadła z 9,5 na 9,4 proc. Ubyło 247 tys. miejsc pracy, podczas gdy spodziewano się 350 tys. Te dane spowodowały wzrost i poprawę technicznej sytuacji SP 500. Indeks powrócił nad linię trendu wzrostowego, którą testował dzień wcześniej i za jednym zamachem pokonał opór na 1007 pkt. Droga w górę została otwarta. Informacje płynące z wykresu SP 500 są optymistyczne i dają podstawy (po wcześniejszym wybiciu się z formacji odwróconej głowy z ramionami) do wybicia się w dłuższym horyzoncie do poziomu 1250-1350 pkt — zauważa Marcin Lachowski, analityk BM BGŻ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MD, MZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zachodni inwestorzy też obstawiają korektę