Zaczęło się świetnie, skończyło fatalnie

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 21-01-2009, 00:00

Ostatnie miesiące 2008 r. przyniosły pogrom w finansach publicznych. Wpływy do budżetu kurczą się w oczach.

W grudniu kryzys uszczuplił dochody państwa o jedną trzecią

Ostatnie miesiące 2008 r. przyniosły pogrom w finansach publicznych. Wpływy do budżetu kurczą się w oczach.

Budżet państwa jest w coraz większych opałach. Jak wynika z najnowszych danych Ministerstwa Finansów (MF), w grudniu dochody były o 8 mld zł mniejsze od zaplanowanych w ustawie budżetowej. Tak słabego miesiąca dla kasy państwa nie było od lat.

Słabe zbiory

Jeszcze pierwsza połowa ubiegłego roku była dla finansów publicznych rewelacyjna. Dochody były często większe od zaplanowanych, a wydatki mniejsze. Wydawało się, że zamkniemy ten rok ze świetnym rezultatem, czyli państwo nie będzie musiało zbyt dużo pożyczać. I tak pewnie by było, gdyby nie kryzys — ostatnie miesiące były dla budżetu fatalne. We wrześniu państwo zebrało o 4,6 mld zł mniej, niż planowało, w październiku — o 3,6 mld zł, listopadzie — o 6,2 mld zł, a grudniu — o 7,9 mld zł. Skutek? W całym roku do kasy państwa wpłynęło o 27,8 mld zł mniej od założeń.

— Czwarty kwartał 2008 r. przyniósł bardzo silne wyhamowanie wzrostu gospodarczego. To musiało negatywnie odbić się na finansach państwa — mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.

Żeby kierownictwo Ministerstwa Finansów nie stanęło przed Trybunałem Stanu, resort musiał ostro ciąć wydatki. W grudniu minister Jacek Rostowski odmówił pozostałym ministrom wypłaty 5,7 mld zł. Obejść się smakiem musiało m.in. Ministerstwo Obrony Narodowej (nie dostało 3,4 mld zł) i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (0,6 mld zł) — wynika z danych MF.

Będzie problem

To, że wystarczyły trzy-cztery miesiące, aby rozłożyć budżet na łopatki, rodzi niepokój o finanse państwa w 2009 r. Tu burzliwe będą wszystkie miesiące roku.

— Dochody na pewno będą wyraźnie niższe od założeń. Nie uda się zebrać zaplanowanych 303 mld zł dochodów, nawet gdyby sprawdziła się bardzo optymistyczna, wręcz nierealna, rządowa progno- za wzrostu gospodarczego — twierdzi Jakub Borowski.

Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club i były wiceminister finansów, mówi wprost — budżet na 2009 r. jest zagrożony.

— Jest nierealistyczny. Został stworzony wiosną ubiegłego roku, kiedy sytuacja gospodarcza była zupełnie inna, i do dzisiaj prawie się nie zmienił. W 2009 r. dochody będą o 20-30 mld zł mniejsze od zakładanych — uważa Stanisław Gomułka.

Co więc może zrobić rząd? Możliwości są trzy: cięcia w wydatkach, podniesienie podatków albo zwiększenie deficytu.

— Jeśli premier Tusk poważnie traktuje plan przyjęcia euro, nie powinien zwiększać deficytu, lecz ściąć wydatki i szukać większych wpływów, np. przez podniesienie akcyzy lub przywrócenie dawnej stawki składki rentowej. To wystarczy na pokrycie strat — twierdzi były wiceminister.

Może się udać

Są jednak też i tacy ekonomiści, według których nie ma jeszcze powodów do niepokoju.

— Ciągle jest szansa, że jeśli rząd będzie zdecydowanie ciął wydatki, to uda się zrealizować budżet w obecnym kształcie. Mamy bowiem pewne rezerwy, np. Fundusz Ubezpieczeń Społecznych w 2008 r. miał nadwyżkę, którą będzie mógł wykorzystać w roku bieżącym. Dzięki temu z budżetu trzeba będzie przeznaczyć na ten cel mniejszą dotację — twierdzi Remigiusz Grudzień, ekonomista PKO BP.

Według Jana Winieckiego, doradcy ekonomicznego West LB Bank Polska, należy głównie zachować spokój.

— Trzeba zobaczyć, jak będzie zachowywała się gospodarka w pierwszej połowie roku. Na razie nie ma powodów do nerwowości — mówi ekonomista.

Uspokaja też minister finansów.

— Nie ma żadnej potrzeby jakiejkolwiek nowelizacji budżetu — mówi Jacek Rostowski.

Jacek Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu