Zaczyna się wojna o srebrne monety

Katarzyna Latek
opublikowano: 23-11-2009, 00:00

NBP zniszczy rynek monet kolekcjonerskich — twierdzą sprzedawcy. NBP odpowiada: ukrócimy spekulacje.

System aukcyjny banku centralnego wyeliminuje pośredników

NBP zniszczy rynek monet kolekcjonerskich — twierdzą sprzedawcy. NBP odpowiada: ukrócimy spekulacje.

Polacy, jak mało która nacja, kochają kolekcjonować monety. Według danych, Polska jest drugim rynkiem numizmatycznym w Europie. Co roku do sklepów i w ręce prywatnych zbieraczy trafiają monety o wartości emisyjnej 200 mln zł. Od nowego roku wszystkich czeka jednak prawdziwa rewolucja.

Wszyscy — hurtownicy, sprzedawcy, numizmatycy — będą musieli korzystać z NBP-owskiego internetowego systemu aukcyjnego Kolekcjoner. Znikną rabaty dla pośredników. Monety będzie można odbierać w 17 oddziałach NBP. Według banku, to korzystne zmiany, według pośredników — bardzo groźne.

— Nie znamy żadnego banku centralnego na świecie, który zajmuje się komercyjną sprzedażą monet kolekcjonerskich bezpośrednio klientom detalicznym, a w szczególności poprzez system aukcji internetowych — mówi Mariusz Przybylski z Mennicy Polskiej.

Mniejsi gracze są zdeterminowani.

— W tym tygodniu zamierzam złożyć wniosek do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, żeby zajął się działaniami NBP. Moim zdaniem, szykują gruby przekręt w białych rękawiczkach — mówi Ryszard Jędrzejowski, który prowadzi stacjonarny sklep numizmatyczny i portal e-hobby.com.pl.

Małe sklepy się boją

Dotychczasowy system dystrybucji monet kolekcjonerskich działa od lat 60. i — według sprzedawców — sprawdziła się.

— Obecnie współpracujemy z niemal 200 sklepami numizmatycznymi, które sygnalizują nam, że nie mając pewności wygrania na aukcji monet kolekcjonerskich i nie znając ich cen, nie będą mogły oferować ich swoim stałym klientom. Tym samym część z nich może zniknąć z rynku. — mówi Mariusz Przybylski.

Ryszard Jędrzejowski sprzedaje monety nie tylko indywidualnym kolekcjonerom, ale także maleńkim sklepom w Polsce B.

— Dla tych sklepów to kwestia być albo nie być — uważa właściciel e-hobby.com.pl.

Zatrzymać spekulacje

NBP twierdzi, że zmiany zostały wprowadzone przede wszystkim po to, by uregulować rynek i iść na rękę prawdziwym kolekcjonerom (według różnych szacunków, jest ich w Polsce 15-40 tys.).

— Decyzję o zmianie sposobu dystrybucji monet kolekcjonerskich podjęliśmy w momencie, gdy rynek zdominowały spekulacje. W ostatnich latach powstało bardzo wiele firm, które wyspecjalizowały się w obrocie monetami. W tym roku umowy z NBP podpisało aż 278 firm — mówi Jacek Polkowski, dyrektor biura prasowego NBP.

Te podmioty odbierały aż 60 proc. nakładu monet, a zamówienia wstępne, które składały, były znacznie większe — Mennica zwykle chciała kupić aż 100 proc. nakładu.

— Dodatkowo popyt na monety kolekcjonerskie "nakręcały" media. W rezultacie musieliśmy stale zwiększać nakłady i obecnie każdą srebrną monetę wydajemy już w 100 tys. sztuk. Firmy skupowały te monety od NBP, a następnie — dzięki rabatom — sprzedawały je w internecie poniżej ceny emisyjnej. Sytuacja stała się niezdrowa — wyjaśnia Jacek Polkowski.

Stąd wziął się pomysł radykalnej zmiany całego systemu.

— Zdajemy sobie sprawę, że ten system doprowadzi do upadku wielu mniejszych firm. Jednak naszym celem jest upamiętnianie ważnych wydarzeń i rozwijanie rynku kolekcjonerskiego, a nie wspieranie przedsiębiorców, którzy chcą na tym zarabiać — mówi Jacek Polkowski.

NBP nas nie słucha

Zdaniem Ryszarda Jędrzejowskiego, to nie za duża liczba firm, lecz polityka NBP powoduje, że rynek ulega spekulacjom.

— Do tej pory było dosłownie kilka spekulacji na rynku monet i wynikały z błędnych decyzji NBP, który nie słucha opinii rynku. Teraz będzie jeszcze gorzej. Nowy system to tak naprawdę nie aukcje, tylko przetargi, których przebieg będzie niejawny. Dopiero ostateczna cena sprzedaży będzie znana. Dlatego firmy zaczną windować ceny, żeby kupić cokolwiek, także monety nieatrakcyjne z punktu widzenia kolekcjonerów — twierdzi właściciel portalu e-hobby.com.pl.

Mirosław Mejer, prezes firmy IAP z grupy giełdowych Netmediów, też sceptycznie podchodzi do zmian.

— Nie wykluczam, że wprowadzenie nowego systemu może przynieść skutek odwrotny do zakładanego przez NBP i przyniesie wzrost cen. Mniejsi pośrednicy będą kupować monety bez rabatu, a w rezultacie będą dokładać do nich swoje marże — prognozuje Mirosław Mejer.

Bank zarobi

Jacek Polkowski przyznaje, że NBP liczy też na wzrost zysku, ponieważ w nowym systemie nie będzie dzielił się marżą z pośrednikami.

— Nie zakładamy, że nowy system jest idealny. Nie wykluczamy więc w przyszłości jego modyfikacji. Powrotu do poprzedniego rozwiązania jednak nie będzie — zapowiada dyrektor biura prasowego NBP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu