Żaden budżet III RP nie wszedł w życie o czasie

Jacek Zalewski
27-09-2000, 00:00

Żaden budżet III RP nie wszedł w życie o czasie

ZAWSZE ZA PÓŹNO: Skutecznym dopingiem do pracy może być tylko automatyczne rozwiązywanie parlamentu, jeśli ustawa budżetowa nie jest ogłoszona do 31 grudnia.

Na uboczu hałaśliwej kampanii prezydenckiej od kilku dni pogłębia się kryzys, realnie zagrażający stabilności ekonomicznej i społecznej państwa. Otóż nie ma i prędko nie będzie projektu budżetu na rok 2001.

KIEDY w czerwcu startował mniejszościowy rząd AWS — od razu stawiano tezę, iż kresem działalności i jego, i parlamentu będzie 31 stycznia 2001 r. Mało prawdopodobna wydawała się możliwość uchwalenia do tego dnia ustawy budżetowej. Ale nikt się nie spodziewał, że początkiem końca obecnego układu rządzącego będzie już 22 września. Tymczasem załamana piątkową klęską w głosowaniach sejmowych Rada Ministrów jednostronnie przesunęła termin wniesienia projektu budżetu na rok 2001 z 30 września na 15 listopada.

PODMIOT zbiorowo odpowiedzialny za tę sytuację określiliśmy już w tytule komentarza poniedziałkowego: „Sejm sabotuje budżet”. Rząd wyliczył powody swojej decyzji:

- Odrzucenie przez Sejm w pierwszym czytaniu rządowego projektu nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług i podatku akcyzowym, zgodnego ze stanowiskiem negocjacyjnym Polski z UE w obszarze „podatki”. Ujemne skutki dla dochodów budżetu wynoszą prawie 1,5 mld zł.

- Zwiększenie udziału gmin górniczych w podatku dochodowym od osób fizycznych, skutkujące uszczupleniem ogólnych dochodów budżetu o 240 mln zł.

- Odłożenie głosowania ustalającego kodeksowy wymiar czasu pracy. Rozstrzygnięcie w tej sprawie będzie miało oczywisty wpływ na tempo wzrostu gospodarczego w 2001 r.

RACJE MERYTORYCZNE nie podlegają dyskusji, ale czy pozwalają one rządowi na samowolne przesunięcie terminu — to zupełnie inna kwestia. Konstytucja w art. 222 nakazuje Radzie Ministrów przedłożenie Sejmowi projektu budżetu do 30 września, choć w drugim zdaniu rygor ten łagodzi: „W wyjątkowych przypadkach możliwe jest późniejsze przedłożenie projektu”. Niestety, żaden dokument — ani Konstytucja, ani ustawy, ani choćby regulamin Sejmu — nie określa, kto decyduje o uznaniu sytuacji za „wyjątkowy przypadek” oraz o ile czasu rząd może się spóźnić. Z ustawy o finansach publicznych wynika, iż naprawdę nieprzekraczalnym terminem wniesienia projektu budżetu jest 31 grudnia.

BUDŻETOWA historia III Rzeczypospolitej przedstawiona jest na wykresie. W całej dekadzie przemian gospodarczych i ustrojowych nigdy nie udało się budżetu uchwalić i ogłosić (ta data decyduje) przed 31 grudnia. Ba, nie udało się nawet w styczniu! Rekord bezładu padł w roku 1992 — budżet uchwalono dopiero 5 czerwca (dobę po odwołaniu rządu Jana Olszewskiego), zaś wszedł on w życie 29 czerwca. Najlepszym osiągnięciem okazał się rok bieżący — uchwalenie 21 stycznia, wejście w życie 3 lutego. Niestety, terminowa perspektywa roku 2001 rysuje się w czarnych barwach.

CHARAKTERYSTYCZNE, iż fatalna tendencja do spóźniania najważniejszego — po Konstytucji — dokumentu państwowego jest całkowicie niezależna od składu rządzących koalicji. Po prostu całej klasie politycznej nie zależy na terminowym uchwaleniu budżetu państwa. Zapracowani parlamentarzyści tak walczą o dobro swoich wyborców, iż nigdy nie mogą zdążyć. Na podstawie analizy powyższego wykresu, jedynym wyjściem wydaje się... przesunięcie początku roku budżetowego. Skoro USA funkcjonują całkiem dobrze od 1 października do 30 września, to może my startowalibyśmy 1 kwietnia?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Żaden budżet III RP nie wszedł w życie o czasie