Żadnego kryzysu nie będzie

  • Jagoda Fryc
25-08-2015, 22:00

Nie demonizujmy sytuacji. Bańka na giełdzie pękła, ale to zdrowsza sytuacja, niż gdyby notowania miały dalej galopować

Nie demonizujmy sytuacji. Bańka na giełdzie pękła, ale to zdrowsza sytuacja, niż gdyby notowania miały dalej galopować — uważa Adam Zaremba z Saturn TFI.

UZDROWIENIE:
Zobacz więcej

UZDROWIENIE:

Adam Zaremba z Saturn TFI uważa, że chińska bańka musiała w końcu pęknąć, ale rynkom wyjdzie to na zdrowie. Marek Wiśniewski

Ludowy Bank Chin obniżył, we wtorek 25 sierpnia, stopy procentowe po raz piąty od listopada i zmniejszył stopę rezerw obowiązkowych banków. Stopa rocznych pożyczek została ścięta o 25 pkt. bazowych, do 4,6 proc., o tyle samo spadła też stopa depozytowa i wynosi dziś 1,75 proc. Stopa rezerw obowiązkowych została natomiast zmniejszona o 50 pkt. bazowych. Na tę interwencję globalni gracze zareagowali jednomyślnie.

Niemiecki DAX i francuski CAC zyskiwały ponad 4 proc., rosła też warszawska giełda — w trakcie sesji WIG i WIG20 zwyżkowały ponad 2 proc. Do euro i franka umacniał się również złoty. W końcowej fazie sesji entuzjazm jednak wyraźnie opadł. Zdaniem specjalistów, obniżka stóp to lekarstwo o krótkoterminowym działaniu. Bo to, co dławi gospodarkę i giełdę w Chinach, to choroba wymagająca terapii długoterminowej.

— Podczas trwających od czerwca spadków na giełdzie w Szanghaju w Chinach uczyniono już wiele, aby zatrzymać wyprzedaż. Ograniczono możliwości krótkiej sprzedaży, wpompowano w rynek 200 mld USD, a także namawiano państwowe spółki i fundusze emerytalne do zakupów akcji. Wszystkie te kroki mają jednak charakter leczenia objawów, a nie źródeł choroby. Obniżka stóp procentowych, choć zapewne przyniesie powiew optymizmu, to niestety jedynie ciąg dalszy tego typu działań — ocenia Adam Zaremba, zarządzający funduszami Saturn TFI.

Ekspert przypomina, że prawdziwym problemem Chin są wyzwania ekonomiczne, bo państwo odpowiadające za ponad 10 proc. światowej gospodarki nie jest już w stanie budować rozwoju wyłącznie na bazie eksportu. A przeorientowanie kraju z produkcji na konsumpcję może odbijać się czkawką jeszcze przez kilka lat. Mimo to, Adam Zaremba nie podziela obaw, że załamanie na rynkach w Chinach jest początkiem poważnego kryzysu. Wręcz przeciwnie.

— Nie mam oporów przed nazwaniem niedawnej sytuacji na chińskiej giełdzie bańką. W ciągu około 12 miesięcy indeks Shanghai Composite zyskał ponad 150 proc., a wskaźnik ceny do zysku sięgnął 25. Obecne pęknięcie bańki to dużo zdrowsza sytuacja, niż gdyby notowania miały dalej galopować — uważa Adam Zaremba.

Specjalista z Saturn TFI nie spodziewa się też twardego lądowaniachińskiej gospodarki. Uważa, że Chiny spowolnią do 4-5 proc. rocznie, ale to i tak będzie bardzo szybki wzrost gospodarczy. Nie dostrzega też zagrożenia dla rynków wschodzących, które „zaabsorbowały” już wiele problemów w ostatnim czasie. Ceny surowców zanurkowały, a wiele walut straciło do dolara ponad 25 proc. W przeszłości takie perturbacje doprowadzały do recesji, tym razem jednak nic takiego się nie stało.

— W rezultacie, prawdopodobieństwo międzynarodowej recesji jest już raczej niewielkie. Poza tym na rynkach wschodzących — w tym w szczególności w Azji — nie jest przesadnie drogo. Wskaźnik cena do zysku dla rynków wschodzących w Azji [MSCI Emerging Markets Asia — red.] nieznacznie przekracza 10, jest więc niższy niż w USA czy Europie Zachodniej.

Niewykluczone, że w ciągu najbliższych kilkunastu lub kilkudziesięciu miesięcy to właśnie rynki wschodzące okażą się czarnym koniem w portfelach inwestorów — uważa Adam Zaremba.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Żadnego kryzysu nie będzie