Zagadka bezrobocia

opublikowano: 25-02-2020, 22:00

W ostatnich miesiącach przyzwyczailiśmy się do spadającego bezrobocia. Pytanie, czy taki stan się utrzyma w 2020 r.

Stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu wyniosła 5,5 proc. i była wyższa od notowanej na koniec 2019 r. o 0,3 pkt proc. Taka zwyżka na początku roku jest czymś normalnym i wynika ze zjawisk sezonowych, np. zakończenia programów aktywizacyjnych finansowanych z Funduszu Pracy. Sygnałem, że bezrobocie nie przestaje spadać, jest fakt, iż w styczniu 2019 r. stopa bezrobocia była o 0,6 pkt proc. wyższa. Pytanie, na które nie ma odpowiedzi, brzmi: jak rynek pracy zachowa się w dalszej części roku.

Będą dalsze spadki

Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, podkreśla, że mimo gorszych gospodarczych czasów rynek pracy pozostanie rynkiem pracownika.

— W kolejnych miesiącach stopa bezrobocia powinna się zmniejszać, choć zapewne będzie to proces wolniejszy niż w roku poprzednim. Z jednej strony bowiem są branże, gdzie brakuje rąk do pracy, z drugiej jednak są takie, gdzie planuje się zwolnienia. Na koniec roku stopa bezrobocia ma szansę, mimo przewidywanego wyhamowania tempa wzrostu gospodarczego, osiągnąć poziom 5,1- 5,2 proc. Niższego raczej nie należy oczekiwać, wyższy natomiast jest możliwy, jeśli spowolnienie gospodarcze okaże się głębsze od prognoz — mówi Monika Kurtek.

Monika Fedorczuk, ekspertka Konfederacji Lewiatan, jest bardziej sceptyczna i uważa, że osiągnięcie zakładanego przez rząd poziomu bezrobocia nie będzie możliwe bez aktywnych działań na rynku pracy.

— Najbliższe miesiące będą wskaźnikiem, na ile możemy się spodziewać odwrócenia trendów na rynku pracy. Z uwagi na sytuację demograficzną raczej nie grozi nam scenariusz powrotu do dwucyfrowego bezrobocia, ale osiągnięcie zakładanej w projekcie budżetu stopy bezrobocia na koniec 2020 r. na poziomie 5,1 proc. może wymagać dodatkowych działań aktywizacyjnych, bardziej kompleksowych od dotychczas stosowanych przez powiatowe urzędy pracy — uważa Monika Fedorczuk.

Imigracja już nie zbawi

Już w niedzielę Niemcy oficjalnie otworzą swój rynek pracy na imigrantów. Pytanie, które stawiają sobie dzisiaj analitycy, brzmi, ile tak naprawdę osób gotowych jest wybrać Niemcy zamiast Polski. W miniony piątek OECD opublikowało statystyki migracji zarobkowej za 2017 r. Wynika z nich, że wśród 36 państw członkowskich organizacji najwięcej imigrantów przyjechało do pracy do Polski (ponad 1,1 mln), wyraźnie wyprzedzając USA, Niemcy i Australię. W ostatnich miesiącach pojawiło się kilka informacji mogących sugerować, że szczyt zarobkowej imigracji do Polski jest już za nami — liczba obcokrajowców płacących składki ZUS zaczęła hamować, według analityków ING Banku Śląskiego w tym roku ustabilizuje się on na poziomie 700 tys. To może oznaczać, że w przeciwieństwie do poprzednich lat zapewne osiągnęliśmy już limit poziomu wypełniania braków kadrowych imigrantami.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zdaniem Andrzeja Kubisiaka, eksperta Polskiego Instytutu Ekonomicznego, ryzyko wyjazdu Ukraińców będących w Polsce jest jednak niewielkie.

— Sądzę, że otwarcie niemieckiego rynku pracy będzie miało bardzo ograniczony wpływ na Ukraińców w Polsce, a na pewno dużo mniejszy, niż można było zakładać jeszcze 1-1,5 roku temu. Sporą barierą legalnego wejścia na ten rynek będą kwalifikacje przewidziane w ostatecznej wersji niemieckiej legislacji, a osoby, które miały odpłynąć do szarej strefy w Niemczech, zrobiły to po wejściu turystycznego ruchu bezwizowego.

Niemcy znakiem zapytania

Kondycja polskiej gospodarki, w tym także polskiego rynku pracy, zależna jest od sytuacji za naszą zachodnią granicą. Wczorajsze informacje z Niemiec nie napawają więc optymizmem — niemiecki urząd statystyczny potwierdził bowiem, że IV kw. zakończył się stagnacją w ujęciu kwartalnym, a w całym 2019 r. wzrost PKB wyniósł 0,6 proc. Mimo to zatrudnienie w Niemczech rośnie, choć warto zaznaczyć, że rośnie ono przede wszystkim w sektorze usługowym, gdyż zatrudnienie w przemyśle niemal się nie zmienia (spadek o 0,1 proc. względem stycznia 2019 r.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu