Zagęszczenie wywołuje agresję u kur, prosiąt i ludzi

opublikowano: 05-04-2021, 18:36

O latających kurach mieszkających na drzewie, konfliktach między nimi a gospodarzem, agresywnych leghornach i piejących brodaczach antwerpskich, a także o tym, jakie rasy hodować, żeby mieć kolorowe jajka, opowiada Bartek Latos, który z żoną prowadzi gospodarstwo agroturystyczne Latosowo.

PB’’: Czy zielononóżki znoszą zielone jajka?

Bartek Latos: Zielononóżki znoszą najzupełniej zwyczajne jajka w kolorze cielistym. Są dwie rasy kur, które znoszą zielone jajka: mniej popularne legbary i troszkę bardziej popularne araukany. Araukany to kury wyhodowane w Ameryce, potomkowie indiańskich kur. Znoszą zielonkawe, seledynowe, czasem wpadające w błękit jajka. Najciemniejsze jajka, ceglaste, prawie czerwone, znoszą maransy, dosyć duże kury, ciemno ubarwione, czarne albo brązowe, z piórami zachodzącymi na jeden ze środkowych palców. Białe jajka znoszą np. leghorny, czyli rasa najbardziej nieśnych kur. Są na biało upierzone, ale kolor piór nie jest połączony z kolorem jajek. To przypadek. Jest jeszcze cała kombinacja odcieni. Kury są krzyżowane międzyrasowo — mając wiele ras, można uzyskać w koszyku rozmaite kolory jaj.

Ma pan ulubioną rasę kur?

Nie jestem wyjątkowym miłośnikiem kur i nie pasjonuję się nimi do tego stopnia, żeby mieć ulubione. Lubię natomiast od czasu do czasu spróbować z hodowlą nowej rasy. Chciałem mieć kiedyś najbardziej nieśne kury, czyli leghorny, ale okazało się, że koguty są agresywne i walczą nie tylko między sobą, ale czasami atakują gospodarza. Mieliśmy dużo maransów, teraz jest ich trochę mniej. Postanowiłem zrobić doświadczenie i hodować tradycyjnie polskie kury, ale nie zielononóżki, które wydają mi się nieco oklepane, lecz czubatki polskie. To kury w peruce, zamiast grzebienia mają bujną czuprynę. Obecnie w ramach hobby, a nie dla jajek czy pozyskania kurczaka rosołowego, hoduję jedne z najmniejszych kurek na świecie, czyli brodacze albo inaczej wąsacze antwerpskie. Malutkie, bardzo kolorowo upierzone, a kogutki w niektórych krajach startują w konkursach piania. Ich pianie jest głośne i w tonacji nietypowej dla kur. Znoszą maleńkie jajka, jak gołębie.

Jak żyją pana kury? Czy są naprawdę wolne?

Nie do końca. Mają dwa kurniki i jeden duży wybieg, natomiast całkiem wolne nie są. Mieszkamy na końcu wsi pod lasem, dookoła są pola, nie ma ruchliwych dróg ani sąsiadów, więc teoretycznie warunki, aby kury sobie chodziły wolno, są idealne. W takiej sytuacji kogut prowadza swoje kury, w przypadku dużego stada kilka kogutów prowadza kilka grupek. Wszystko wyglądałoby pięknie, gdyby nie to, że kury mają wrogów: lisy, jastrzębie. Gdy spróbowaliśmy dać im całkowitą wolność, ginęły. W tej chwili kury mają ograniczoną wolność, ale gwarancję dłuższego życia. Są na terenie ogrodzonym, mają dostęp do słońca i dużego wybiegu. Na wybiegu nie ma już trawy, bo ją zjadły, ale od wiosny do późnej jesieni dostają skoszoną trawę, chwasty z warzywniaków, obierki, odpadki kuchenne, a podstawą ich żywienia jest kilka gatunków ziarna.

Czy kury lubią spędzać czas na dworze?

Bardzo. Spędzają tam większość czasu. Rano po otwarciu kurnika bez względu na pogodę wychodzą natychmiast praktycznie wszystkie. Szukają jedzenia, próbują złapać jakąś muchę albo robaka, jedzą, kąpią się w piasku, wodzie, a później, jeżeli pogoda jest naprawdę paskudna, czyli pada duży deszcz, jest zawierucha albo bardzo zimno, gromadzą się pod ścianą albo częściowo wracają do kurnika. Na ogół spędzają na zewnątrz czas od świtu do zmierzchu. Kury, które chcą znieść jajko, wchodzą do kurnika. Tuż przed zmierzchem samodzielnie do niego wracają, nie trzeba ich zaganiać.

Czy kura idzie do grupki koguta swojej rasy, czy to nie ma dla niej znaczenia?

Nie ma żadnego znaczenia. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy to kura wybiera koguta, czy kogut kury. Tworzą jednak stałe związki grupowe, bo kury nie żyją parami — to kogut i kilka-kilkanaście kur. Trudno mi powiedzieć, jak się dobierają.

Kiedyś jedna grupka kur panu zdziczała...

W zeszłym roku kura po prostu uciekła i zniknęła. Pojawiła się po miesiącu z kurczakami. Zniosła kilka jajek w krzakach, w miejscu bardzo niewidocznym, skutecznie się ukrywała przed drapieżnikami i przed nami. Myśleliśmy, że przepadła, tymczasem wróciła z kurczakami, ale nie na wybieg. Zaczęliśmy ją dokarmiać i było bardzo pięknie: wyrosła grupka dzikich kur, kur latających, które mieszkały na drzewie przed domem i chodziły sobie zupełnie wolno. Powstał jednak konflikt między nami a kurami, które o świcie, koło 4 rano, kiedy jeszcze spaliśmy, wchodziły na grządki i je rozkopywały, rozdziobywały i rozgarniały wszystko, co udało nam się zasiać albo posadzić. Wolność kur się skończyła, trzeba było je złapać i dołączyć do reszty na wybiegu.

Pana kury wydają się bardzo szczęśliwe. Podobno jednak nie mogą żyć w za dużych stadach, bo się dziobią, atakują. To prawda?

Rzeczywiście, kury przebywając na niewielkiej przestrzeni w bardzo dużym zagęszczeniu stają się agresywne, ale to jest wynik stresu. Podobnie jest wśród prosiąt, a myślę, że także ludzi. Kury są brutalne, co widać od pierwszych dni życia piskląt. Jeśli trafi się słabszy osobnik wśród piskląt czy dorosłych kur, bez litości potrafią go zadziobać. Jak się pojawi ranna kura, to miejsce skaleczenia jest dziobane przez inne kury. To wszystko potęguje się w bardzo dużym zagęszczeniu.

Czy to oznacza, że gdy chcemy zadbać o dobrostan kur, to powinniśmy kupować jajka tylko od małych ekologicznych producentów?

Brzmi bardzo pięknie, ale jest to utopia — w dzisiejszym świecie nie da się tak zrobić. Jajka od ekologicznych kur są kilkakrotnie droższe, bo koszty utrzymania są wyższe. Sądzę, że będą funkcjonowały różne kategorie jajek, również najtańszych z chowu klatkowego.

Czy można utrzymać się z ekologicznej produkcji jaj?

Nie, sprzedaż jajek to jest dodatek do naszych dwóch podstawowych działalności. Z jajkami związana jest jedna z nich: prowadzimy z żoną gospodarstwo agroturystyczne, nieduży pensjonat i staramy się, by wszystkie produkty, które wytwarzamy, hodujemy czy uprawiamy: warzywa, owoce, jajka, sery i mleko były zdrowe, naturalne, ekologiczne, a zwierzaki, które u nas żyją, były szczęśliwe. Produkty są bazą do przygotowywania posiłków dla gości, a nadwyżki sprzedajemy. Sprzedaż jajek to zupełnie dodatkowa działalność, zastrzyk niewielkiej kwoty na ziarno dla kur.

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania,

dziś: „Było sobie jajo’’

goście: Magdalena Kowalewska — BNP Paribas, Maria Madej — Stowarzyszenie Otwarte Klatki, Rafał Ratajczak — gospodarstwo rolne w Zielniczkach, Bartek Latos — Latosowo, Natalia Grzebisz-Zatońska — dietetyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane