Zagranica decyduje o kursach walut

Jacek Jurczyński
05-08-2003, 00:00

Początek tygodnia na rynku walutowym przebiegał w bardzo spokojnej atmosferze. Wakacje w pełni: do 26 sierpnia potrwa przerwa w obradach Sejmu, a duża część inwestorów korzysta z uroków urlopu. W pierwszej części poniedziałkowej sesji na rynku pojawili się chętni do kupowania złotych. Po południu było ich mniej i byliśmy świadkami jedynie niewielkich zmian. W ciągu dnia cena dolara spadła z 3,9 do 3,8660 zł. Z 4,3965 do 4,3695 zł zniżkowała również cena euro.

Na poniedziałkowym przetargu Ministerstwo Finansów sprzedało całą pulę 52-tyg. bonów skarbowych o wartości 700 mln złotych. Popyt inwestorów na zaoferowane instrumenty przewyższył podaż ponad 4-krotnie i wyniósł 2,919 mld zł.

W środę zostanie przeprowadzony przetarg obligacji dwuletnich (OK0805) o wartości 2,8 mld zł. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,8800 zł, a euro na 4,3870 zł. Oznacza to odchylenie kursu naszej waluty od dawnego parytetu na poziomie minus 3,55 proc.

W najbliższych dniach — z racji trwającego sezonu wakacyjnego — nie należy spodziewać się większych zmian wartości złotego. O kształcie kursów EUR/PLN oraz USD/PLN powinny przede wszystkim decydować zmiany na międzynarodowym rynku eurodolara.

W Azji w poniedziałek notowania amerykańskiej waluty do jena poszły do góry. Kurs USD/JPY zwyżkował z poziomu 119,72 do 120,60. Na rynku mówi się o tym, że popyt na zielone mógł być spowodowany obawami inwestorów o możliwe kolejne interwencje ze strony władz Japonii.

W ciągu dnia Ministerstwo Finansów zaprzeczyło, jakoby przy przeprowadzanych na rynku interwencjach miało faworyzować część banków, dając im większe zlecenia niż innym. Zdaniem resortu, naturalne jest, że różne banki otrzymują różne kwoty zleceń. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 120,59 JPY.

W drugiej części przyszłego tygodnia w Japonii będzie obchodzone święto zmarłych (Obon Matsuri). Duża część japońskich inwestorów właśnie wtedy decyduje się na urlop. Należy więc spodziewać się stopniowego zmniejszania się obrotów na tym rynku.

W Europie w piątek po południu, kiedy okazało się, że dane z amerykańskiego rynku pracy rozczarowały, a te o aktywności sektora przemysłowego nie zdołały pozytywnie zaskoczyć, notowania dolara do euro poszły w dół. Kurs EUR/USD, który tego dnia rano wynosił 1,1135 i był najniższy od 16 lipca, silnie wzrósł i zakończył sesję w okolicy poziomu 1,1270.

Poniedziałkowy handel na międzynarodowym rynku eurodolara miał stosunkowo spokojny przebieg. Tak jak należało oczekiwać, cena wspólnej waluty nieznacznie poszła w górę. Kurs EUR/USD zwyżkował z 1,1263 do 1,1319.

Opublikowane w południe przez Eurostat dane makroekonomiczne z Eurolandu o tym, że w czerwcu ceny produkcji sprzedanej przemysłu wzrosły o 1,4 proc. rok do roku oraz spadły o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca były w 100 proc. zgodne z oczekiwaniami i pozostały bez wpływu na rynek.

Po południu inwestorzy oczekiwali na dane z USA o zamówieniach w przemyśle za czerwiec. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1307 USD.

Powinniśmy w najbliższych dniach być świadkami konsolidacji kursu europejskiej waluty wobec dolara w szerokim przedziale 1,1150-1,1400. Nic nie wskazuje, by miało dojść do przełamania tych granic.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Jurczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Zagranica decyduje o kursach walut