Zagraniczne firmy cofają pieniądze

MAG
opublikowano: 12-08-2011, 00:00

Tak złego półrocza w inwestycjach zagranicznych nie było od 6 lat. Liczby przeczą rządowemu optymizmowi.

Tak złego półrocza w inwestycjach zagranicznych nie było od 6 lat. Liczby przeczą rządowemu optymizmowi.

W czerwcu bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) spadły. Odpłynęło 405 mln EUR — wynika ze wstępnych danych NBP. Od 2000 r. tylko raz — w 2008 r. — czerwiec był miesiącem spadku BIZ. Po półroczu napływ inwestycji wynosi 3,9 mld EUR. Rok temu było to 4,6 mld EUR. Tak kiepskie półrocze mieliśmy ostatnio w 2005 r., kiedy po sześciu miesiącach inwestycje wyniosły 3,2 mld EUR.

Psychologiczna bariera

Jeszcze miesiąc temu Rafał Baniak, wiceminister gospodarki, twierdził, że mamy szansę, by w tym roku przebić próg 10 mld EUR BIZ. Wczoraj nie udało nam się uzyskać jego komentarza.

— Plany dotyczące 10 mld EUR były robione na początku roku, kiedy wszystko tak ładnie zaczynało wyglądać. Najnowsze dane plus trwające zawirowania na rynkach mogą spowodować, że osiągnięcie tego wyniku będzie nierealne. Mam tylko nadzieję, że nie będzie w inwestycjach zjazdu — komentuje Kiejstut Żagun z KPMG.

Nie wiadomo nawet, czy Polska ściągnie więcej inwestycji niż w ubiegłym roku (NBP wstępnie ocenił je na 7,3 mld EUR, przedstawiciele PAIIZ liczą na weryfikację w górę).

170 projektów na tapecie

Dotąd o znakomitym roku mówili przedstawiciele Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ). Wartość zamkniętych przez agencję w pierwszym półroczu projektów wyniosła 845,5 mln EUR, ponad dwukrotnie więcej niż w tym samym okresie 2010 r. Agencja podkreśla, że obsługuje aż 170 projektów.

— Magia wyliczeń NBP polega na łączeniu w jeden bukiet storczyków, róż i bratków, czyli nakładów na budowę fabryk, papierów dłużnych i dywidend. Jeśli mamy bardzo wyraźny przyrost inwestycji zarówno zamkniętych, jak i obsługiwanych, to oznacza, że koniunktura na inwestycje w Polsce jest — uważa Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Część ekspertów wciąż wierzy w 10 mld EUR w całym roku.

— Jest dużo pracy przy inwestorach, wzrosła liczba projektów. Nie oznacza to, że wszystkie trafiają do Polski, bo konkurencja jest duża, ale pozostaję optymistą — mówi Paweł Tynel z Ernst Young.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu