Zagraniczne koncerny pompują kasę w stacje

Paweł Janas
28-01-2008, 00:00

Motorem wzrostu rynku stacji paliw w Polsce w 2007 r. były koncerny zagraniczne. Kurczą się sieci Orlenu, Lotosu i prywatne.

Motorem wzrostu rynku stacji paliw w Polsce w 2007 r. były koncerny zagraniczne. Kurczą się sieci Orlenu, Lotosu i prywatne.

Polski rynek stacji paliw wciąż rośnie, choć nie jest to rozwój równomierny. Według Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego na koniec 2007 r. w naszym kraju działało 6887 stacji, o 27 więcej niż rok wcześniej. Ten skromny wzrost nie oddaje jednak prawdziwego obrazu rynku i jego burzliwych przekształceń.

— Motorem wzrostu są koncerny zagraniczne. W ubiegłym roku należąca do nich sieć wzrosła z 985 do 1106 obiektów. W tym roku przyrosty mogą być jeszcze większe, szczególnie że koncerny postawiły na szybszy rozwój poprzez franczyzę — mówi Krzysztof Romaniuk, dyrektor z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

BP goni Lotos

W przyrodzie nic jednak nie ginie. Topnieją sieci Orlenu i Lotosu (patrz tabela), lidera i wicelidera krajowego rynku. Koncern z Płocka sprzedaje lub likwiduje wiele stacji, których prowadzenie jest obecnie nieopłacalne (np. zła lokalizacja).

— Z kolei z sieci Lotosu wypada wiele stacji patronackich, które działały pod logo Rafinerii Gdańskiej. Niektórzy ich właściciele nie przystępują do nowego programu partnerskiego Lotosu. Być może zasilą szeregi konkurencji — mówi Krzysztof Romaniuk.

Według niego, nie można też wykluczyć, że spółkę z Pomorza dogoni w tej sytuacji koncern BP. Obie sieci dzieli już tylko różnica trzydziestu kilku stacji.

— Budowanie sieci stacji partnerskich jest ważną częścią strategii inwestowania BP w Polsce. Mogę też potwierdzić, że zachowamy dynamikę wzrostu z lat ubiegłych — zapewnia Dorota Adamska, rzecznik prasowy BP Polska.

Prywatni się jednoczą

Spada też liczba stacji należących do prywatnych właścicieli. W 2007 r. ich liczba zmniejszyła się o blisko 50. Co się z nimi dzieje?

— Wielu prywatnych właścicieli nie daje sobie rady na bardzo konkurencyjnym rynku. Wtedy albo decydują się na przystąpienie do sieci franczyzowej któregoś z koncernów albo łączą się np. w większe grupy zakupowe działające pod jednym logo — mówi Krzysztof Romaniuk.

Największą tego typu siecią był pod koniec 2007 r. Delfin (92 stacje).

Prywatni właściciele stacji jedno z głównych zagrożeń swojego bytu upatrują w ekspansji stacji otwieranych przez super- i hipermarkety. Rozwój tych ostatnich w poprzednich latach był dynamiczny, w ubiegłym roku wyhamował. Pomiędzy grudniem 2006 i 2007 r. ich liczba wzrosła z 98 do zaledwie 105 obiektów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zagraniczne koncerny pompują kasę w stacje