Zahradil: Polska nie powinna rezygnować z systemu pierwiastkowego

24-05-2007, 15:33

Polska nie powinna ustępować w sprawie pierwiastkowego system głosowania w Radzie UE - powiedział w czwartek w rozmowie z PAP czeski negocjator nowego unijnego traktatu konstytucyjnego Jan Zahradil, zapewniając o poparciu Czech w tej sprawie.

"Polska propozycja jest bardzo dobra, dużo sprawiedliwsza, niż ta z eurokonstytucji - powiedział Zahradil. - Jeśli Polska sama się z niej nie wycofa, to my też się nie wycofamy".

"Pytanie, czy Polska się nie wycofa? Ale myślę, że nie, że polscy negocjatorzy są bardzo zdeterminowani w tej sprawie" - dodał.

Zahradil poinformował, że 1 czerwca spotka się w Warszawie z polskim negocjatorem, doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego Markiem Cichockim, by wspólnie opracować formalną propozycję w spawie sytemu pierwiastkowego. Nie chodzi o zmiany samej propozycji - zastrzegł - ale przedstawienie jej w formie gotowego artykułu, który mógłby znaleźć się w nowym traktacie.

Czeski negocjator odradza też Polsce ustępstwa w sprawie systemu podejmowanie decyzji w Radzie UE, w zamian na przykład za zwiększenie liczby polskich eurodeputowanych, co sugerował ostatnio w Strasburgu niemiecki eurodeputowany Elmar Brok.

"To byłoby niemądre, gdyby prawdziwą siłę, jaka wynika z systemu głosowania w Radzie UE (gdzie zasiadają przedstawiciele rządów) zamienić na kilka miejsc w Parlamencie Europejskim (PE). Na końcu, w procesie decyzyjnym w Unii, prawdziwe decyzje zapadają w Radzie, a nie PE. To pozycja w Radzie oznacza pozycję w UE" - powiedział Zahradil.

Projekt konstytucji wzmacnia jednak PE, zrównując jego kompetencje w ramach tzw. procedury współdecydowania z rządami państw UE w ponad 40 nowych politykach. Tych samych, gdzie w Radzie UE decyzje podejmowane są większością głosów, a nie jednomyślnie.

Zahradil przekonywał, że polsko-czeski sojusz w sprawie systemu pierwiastkowego może był trwały.

"To prawda, że podczas negocjacji o członkostwo w UE, między naszymi krajami nie było żadnej koalicji, a jedynie wiele mowy o współpracy Grupy Wyszehradzkiej, która nigdy nie zadziała. Każdy rozgrywał indywidualną grę, co - patrząc z dzisiejszej perspektywy - było błędem. Każdy w pojedynkę był skazany na słabszą pozycję wobec Unii Europejskiej. Teraz jesteśmy mądrzejsi o trzy lata" - powiedział Zahradil.

Przekonywał, że Warszawa i Praga są dziś skazane na sojusz, choćby z tego powodu, że ze wszystkich nowych państw UE mają bardzo podobną sytuację geopolityczną. Oba kraje negocjują też z USA rozmieszczenie elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej na swych terytoriach.

Wśród innych czeskich postulatów dotyczących negocjacji w sprawie nowego traktatu, mogącymi pokryć się z polskimi, Zahradil wymienił odejście od symboliki sugerującej, że UE jest państwem (jak nazwa, konstytucja, flaga, czy hymn UE).

Czechy nie chcą też unijnego "ministra spraw zagranicznych", ani nadania Unii Europejskiej, co przewidywał projekt konstytucji, osobowości prawnej. Czechy postulują też wzmocnienie roli parlamentów narodowych, tak by mogły one blokować pewne projekty legislacyjne Komisji Europejskiej.

Zahradil przyznał, że Pradze bardzo zależy też, by porozumienie w sprawie nowego traktatu zostało zawarte jak najszybciej, "by ten problem nie przeciągał się do czeskiego przewodnictwa w UE", planowanego na pierwszą połowę 2009 r.

"Nie chcemy zepsuć naszego pierwszego, historycznego przewodnictwa w UE kwestią, która i tak skazana jest na porażkę. W sprawie nowego traktatu nie jest bowiem możliwe, by wszyscy byli zadowoleni" - powiedział Zahradil.

Warszawa zaproponowała, by system pierwiastkowy zastąpił w nowym traktacie UE, przewidziany w eurokonstytucji system głosowania tzw. podwójną większością, który wzmacnia kraje o dużej liczbie mieszkańców jak Niemcy. W systemie pierwiastkowym głos każdego kraju jest obliczony na podstawie pierwiastka kwadratowego z jego liczby ludności. W efekcie siła głosu przeliczona na pojedynczego obywatela mniejszego państwa członkowskiego jest dowartościowana, większego zaś - osłabiona.

Według polskiej propozycji decyzje Rady UE byłyby podejmowane większością ponad połowy krajów (czyli 14 z 27), mających 62 proc. liczby głosów. Zgodnie z propozycją zawartą w konstytucji UE, do podjęcia decyzji potrzeba co najmniej 55 proc. państw Unii (nie mniej niż 15), reprezentujących co najmniej 65 proc. jej ludności. Do zablokowania decyzji potrzeba ponad 45 proc. państw lub 35 proc. ludności zamieszkującej co najmniej cztery państwa.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Zahradil: Polska nie powinna rezygnować z systemu pierwiastkowego