Zakazane klauzule objęły każdą firmę

Albert Stawiszyński
20-07-2006, 00:00

Zakaz stosowania klauzuli wpisanej do rejestru niedozwolonych postanowień obejmuje wszystkich przedsiębiorców — orzekł Sąd Najwyższy.

Historia zaczęła się w 2003 r., gdy Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wydał decyzję nakazującą Towarzystwu Finansowo-Inwestycyjnemu TeFi zaniechanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Spółka ta działała w systemie argentyńskim — zdelegalizowanym w 2004 roku — organizując grupy osób zainteresowanych uzyskaniem pożyczki. Konsumenci na podstawie umowy z TeFi zobowiązani byli uiścić opłatę przygotowawczą, a następnie regularnie wpłacać raty pieniężne. W praktyce jedni uczestnicy grupy finansowali pożyczki innym jej członkom. Konsumenci, którzy otrzymali obiecany w umowie produkt najpóźniej — de facto sami finansowali sobie pożyczkę.

Jak ustalił wówczas Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, TeFi stosowało w umowach wiele niedozwolonych klauzul.

— Były one identyczne z umieszczonymi prawomocnym wyrokiem sądu w rejestrze klauzul niedozwolonych. Dlatego prezes urzędu uznał działania spółki za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów i nakazał jej zaniechania — opowiada Małgorzata Cieloch z UOKiK.

Sprawa w końcu trafiła do Sądu Najwyższego. Ten kilka dni temu uchwalił, że zakaz stosowania postanowienia wpisanego do rejestru klauzul niedozwolonych obejmuje wszystkich przedsiębiorców zawierających umowy z konsumentami, a nie tylko tego, którego dotyczył wyrok będący podstawą wpisu do rejestru.

— Ta przełomowa uchwała znacznie usprawni działania zmierzające do wyeliminowania z obrotu nieuczciwych klauzul. Na pewno skorzystają na tym konsumenci i wszyscy uczciwi przedsiębiorcy — twierdzi Małgorzata Cieloch.

Groźne oblicze klauzul

Orzeczenie Sądu Najwyższego jest ważne dla przedsiębiorców, gdyż coraz więcej z nich korzysta ze standardowych klauzul umownych czy regulaminów w kontaktach z konsumentami.

— Treść tych umów nie podlega negocjacji przez konsumenta. Firmy bardzo często posługują się takimi rozwiązaniami, gdyż to dla nich wygodne — wyjaśnia Hubert Mackiewicz, radca prawny z kancelarii Kalwas i Wspólnicy.

Przedsiębiorcy, przygotowując treść takich dokumentów, powinni jak ognia unikać zakazanych prawem klauzul. Ale gdzie sprawdzić, co jest zabronione, a co nie? Najlepiej wejść na stronę internetową UOKiK (więcej w ramce) i prześledzić zamieszczone tam niedozwolone klauzule.

A co, jeśli przedsiębiorca ma wątpliwości co do opracowanego przez siebie postanowienia, ale nie figuruje ono w rejestrze?

— W tym celu należy zbadać, czy ustalone postanowienie nie jest sprzeczne z dobrymi obyczajami oraz czy nie narusza rażąco interesów konsumentów. Ponieważ są to pojęcia ogólne, można posiłkować się orzeczeniami sądu — tłumaczy Hubert Mackiewicz.

Mimo to pewne wskazówki istnieją. Przede wszystkim za sprzeczne z dobrymi obyczajami należy uznać działania zmierzające m.in. do niedoinformowania, wywołania błędnego przekonania u klienta, wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności. Z kolei rażące naruszenie prawa występuje wówczas, gdy na przykład przepis przewiduje, że konsument ma prawo do skorzystania z reklamacji, a umowa zawiera klauzulę, że w żadnym przypadku nie jest to możliwe.

Urząd zbada umowę

Kontrolę postanowień umownych przeprowadza Sąd Okręgowy w Warszawie — Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Z powództwem mogą wystąpić na przykład prezes UOKiK oraz kontrahenci, których obejmuje kwestionowana klauzula. Jeżeli sędziowie stwierdzą, że postanowienie jest niedozwolone, to w wyroku przytoczą jego treść i zakażą jego wykorzystywania przez inne podmioty. Takie zakazane postanowienie wpisuje się następnie do rejestru klauzul niedozwolonych.

Stosowanie przez przedsiębiorcę klauzul wpisanych do rejestru narusza zbiorowe interesy konsumentów. Prezes UOKiK ma prawo wydać decyzję zakazującą mu ich używania.

— Jeśli umowa, którą podpisaliśmy, zawiera niedozwolone postanowienia, to — zgodnie z kodeksem cywilnym — takie klauzule nie są wiążące dla stron — wyjaśnia Małgorzata Cieloch.

Trzeba jednak pamiętać, że reszta umowy pozostaje ważna.

Przedsiębiorcom stosującym w umowach czy w regulaminach niedozwolone klauzule sąd ma prawo wymierzyć grzywnę do 72 tys. zł. I już choćby z tego powodu nie opłaca się (tak jak nie opłacało się to firmie TeFi) stosować zabronionych postanowień.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Zakazane klauzule objęły każdą firmę