Zakłady chemiczne dostały kosza od PGNiG

Anna Bytniewska
opublikowano: 25-11-2009, 00:00

Zamiast obniżki cen gazu może być podwyżka. Jeśli nadzór się uprze, najwyżej taryfa zostanie bez zmian.

Nie ma mowy o tańszym gazie

Zamiast obniżki cen gazu może być podwyżka. Jeśli nadzór się uprze, najwyżej taryfa zostanie bez zmian.

Po wczorajszym spotkaniu z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG) branża chemiczna nabrała wody w usta. Nic dziwnego — fakty są bolesne.

Nie da rady

Producenci nawozów tacy jak Zakłady Azotowe Puławy, Zakłady Azotowe Kędzierzyn, Zakłady Chemiczne Police czy Anwil, nie mogą liczyć na obniżkę cen gazu. A stanowi on gros ich kosztów produkcji. Nie mogą liczyć ani na korektę w dół obecnie obowiązującej taryfy PGNiG, ani na to, że w lutym gazowy potentat w nowym wniosku taryfowym uwzględni postulaty sektora.

— Nie ma na to szans — mówi Andrzej Janiszowski, dyrektor departamentu regulacji PGNiG.

Prognozy tej grupy mówią, że w I kwartale 2010 r. koszty importu błękitnego surowca z Rosji znowu wzrosną. W 2009 r. cena rosyjskiego gazu dla Europy wynosiła od 260 do 300 USD za 1000 metrów sześc.

— Gazporom zapowiada, że cena dla odbiorców europejskich w przyszłym roku wyniesie 350 USD. My tymczasem musimy przywrócić dodatnią rentowność w segmencie obrotu gazem — mówi Andrzej Janiszowski.

Nie licząc trzeciego kwartału 2009 r. PGNiG miał wysokie koszty zakupu gazu wynikające z rekordowych notowań ropy w 2008 r. Wpływają one na cenę importowanego przez PGNiG surowca po dziewięciu miesiącach. Wynik operacyjny segmentu obrót i magazynowanie po trzech kwartałach 2009 r. był więc ujemny i wyniósł 886 mln zł. W analogicznym okresie 2008 r. PGNiG miało zysk operacyjny na poziomie 397 mln zł.

— Przymierzamy się już do prac nad nowym wnioskiem taryfowym. Będzie on zawierał propozycję raczej nieznacznej podwyżki cen gazu niż obniżki. Po dyskusjach z URE może ona przekształcić się w stabilizację ceny na obecnym poziomie — mówi Andrzej Janiszowski.

Obecna taryfa PGNiG wygasa 31 marca 2010 r.

Uwaga na transport

PGNiG nie przekonuje nawet argument chemii o tańszych niż jego taryfa cenach gazu w kontraktach spotowych na Zachodzie Europy. Przez to polscy producenci przegrywają rywalizację z firmami z Starego Kontynentu i USA.

— Ceny gazu w kontraktach spotowych zrównały się poziomami z taryfą PGNiG w czerwcu tego roku i zaczęły rosnąć — podkreśla Andrzej Janiszowski.

Jego zdaniem, spółki chemiczne zapominają o dwóch sprawach.

— Brak jest możliwości transportu gazu kupionego na rynku spot do Polski, ponieważ nie mamy połączeń gazowych z systemem europejskim poza wykorzystywanym w pełni połączeniem na granicy polsko-niemieckiej w Lasowie — mówi Andrzej Janiszowski.

To nie wszystko.

— Do ceny gazu należy doliczyć koszt jego transportu do Polski, który na odcinku 1300 km może wynieść 40–50 EUR za 1000 m. sześc. — mówi Andrzej Janiszowski.

Dlatego chemii zależy, by rynek kontraktów spotowych zaistniał także w Polsce. PGNiG zapewnia, że nad tym pracuje.

Anna Bytniewska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy