Zakończone kilkuletnie śledztwo ws. agencji finansowej Grosik

PAP
opublikowano: 23-12-2009, 10:22

Przywłaszczenie nie mniej niż 1,72 mln zł  zarzuciła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku właścicielowi nie istniejącej już agencji finansowej "Grosik". Jesienią 2005 roku przestała ona regulować zobowiązania klientów, wpłacających tam pieniądze. Śledczy wyliczyli, że agencja działała w ten sposób na szkodę co najmniej 8336 osób fizycznych i szeregu firm.

Akt oskarżenia, dotyczący także wiceprezes "Grosika", trafił do Sądu Okręgowego w Białymstoku - poinformował PAP w środę rzecznik prasowy prokuratury Adam Kozub. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

Z racji tak dużej liczby osób pokrzywdzonych, z których duża część sama się zgłosiła na policję, a także konieczności wykonania ekspertyz finansowych, było to jedno z najdłużej prowadzonych śledztw białostockiej prokuratury. Według aktu oskarżenia, Mariusz B. i jego konkubina Magdalena T. w okresie od grudnia 2004 do września 2005 "działając wspólnie i w porozumieniu", by osiągnąć korzyść majątkową, przywłaszczyli pieniądze klientów oraz prowizję od utargów należną franczyzobiorcom (tu kwota straty została wyliczona na nie mniej niż 70 tys. zł).

"Grosik" był typowym pośrednikiem finansowym. Sugerując się niskimi opłatami, wiele osób za pośrednictwem tej agencji regulowało swoje rachunki, np. płaciło czynsz, rachunki za prąd, gaz itp. Na liście pokrzywdzonych jest w sumie ponad 8 tys. osób, które straciły od kilkudziesięciu złotych do kilku tysięcy złotych (nie licząc odsetek).

Szefowie agencji odpowiedzą też przed sądem za przestępstwa z kodeksu spółek handlowych, bo nie zgłosili wniosku o upadłość spółki w czasie, gdy była ona w trudnej sytuacji finansowej. Oskarżono ich także o nieprawidłowości w rachunkowości firmy, wskutek czego nie zapłaciła ona 22,6 tys. zł podatku od osób prawnych.

Mariusz B. odpowie też przed sądem za to, że w listopadzie 2005 roku kierował samochodem mimo orzeczonego wcześniej przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów.

O agencji "Grosik" prasa zaczęła pisać jesienią 2005 roku, ale jej problemy rozpoczęły się kilka miesięcy wcześniej. We wrześniu 2005 roku lokalne media poinformowały, że agencja nieterminowo reguluje zobowiązania klientów, narażając ich np. na konieczność zapłaty karnych odsetek od kredytów, których raty nie są w terminie spłacane, lub od należności, które nie dotarły do wierzycieli lub wystawców rachunków.

Firma tłumaczyła się wówczas przejściowymi trudnościami związanymi ze zmianą systemu informatycznego, niedługo potem jednak zamknęła swoje punkty kasowe. Dwa miesiące później ogłoszono jej upadłość.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane