Zakończył się protest wielkopolskich producentów żywca

PAP
opublikowano: 21-11-2007, 19:37

Wielkopolscy producenci żywca protestowali w środę na drogach krajowych przeciwko niskim cenom skupu, rosnącym kosztom produkcji i  niekontrolowanemu importowi mięsa z krajów UE. Ich zdaniem, trudna sytuacja rolników jest rezultatem wieloletnich zaniedbań rządu.

Około 150 ciągników utrudniało przez ponad dwie godziny ruch na kilku odcinkach dróg krajowych nr 5 i 12 oraz na jednej z dróg wojewódzkich. Producenci wracają do domów. Jak poinformował PAP rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak, na niektórych odcinkach dróg mogą występować jeszcze utrudnienia.

Był to kolejny protest wielkopolskich producentów żywca. Tydzień temu kilkanaście ciągników i kombajnów utrudniało ruch na odcinku drogi krajowej nr 11 Poznań-Katowice.

"Oprócz szumnych zapowiedzi nie widać poprawy w rolnictwie. Część rozwiązań zaproponowanych przez rząd na początku tego roku, niczym bomba z opóźnionym zapłonem, pogłębia dziś zapaść w gospodarstwach hodowlanych" - powiedział PAP jeden z organizatorów protestu, Leszek Prałat.

Wiceminister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski poinformował, na spotkaniu w środę ze związkami rolniczymi i producentami trzody chlewnej, że Polska jako kraj unijny nie może podejmować żadnych działań interwencyjnych bez zgody Komisji Europejskiej. KE w celu uregulowania rynku wieprzowiny może zastosować trzy instrumenty: dopłaty do przechowywania półtusz, subsydia eksportowe oraz interwencję na rynku poprzez skup nadwyżki surowca.

Przypomniał, że KE zgodziła się na razie na wprowadzenie dopłat do prywatnego przechowywania półtusz wieprzowych. Przyznał jednak, że taki rodzaj wsparcia nie rozwiązuje problemu, gdyż chłodnie nie są zainteresowane skupem, a ponadto jeżeli się zdecydują na skup, to płacą niskie ceny producentom trzody.

Dodał, że Komisja nie wyraziła zgody na dopłaty do eksportu mięsa, co postulowała nie tylko Polska ale także Węgry. Nie ma także zgody na przeprowadzenie interwencyjnego skupu trzody. Rozmowy na ten temat będą kontynuowane.

Rolnicy chcą wprowadzenia programu zwalczania choroby Aujeszkyego u trzody. "Pomimo składanych obietnic, w projekcie budżetu na 2008 r. nie ma pieniędzy na ten cel" - wyjaśnił Prałat.

Ardanowski zaznaczył także, że w budżecie na 2008 r. są przewidziane środki na zwalczanie choroby Aujeszkyego w ramach pieniędzy zarezerwowanych na zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt. Jest na to 300 mln zł. Dodał, że od przyszłego roku rusza program zwalczania tej choroby w całym kraju. Na zwalczenie tej choroby potrzeba jednak kilka lat. Choroba Aujeszkyego uniemożliwia eksport żywych świń do krajów UE.

Protestujący liczą na decyzje nowego ministra rolnictwa Marka Sawickiego. "Dziś do tucznika trzeba już dokładać po 150 złotych". Jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie zrezygnować z hodowli" - powiedział PAP jeden z protestujących, rolnik z miejscowości Lasotki.

Rolnicy zwracają uwagę na dalszy spadek cen. W powiecie leszczyńskim za kilogram żywca w skupie producenci otrzymują od 2,80 do 3,00 zł. "Minimalna cena powinna wynosić 4,50 zł" - uważa Prałat.

Sawicki, który uczestniczył w środowym spotkaniu z producentami trzody chlewnej obiecał, że zajmie się problemem poprawy sytuacji na rynku trzody chlewnej. Związki producentów przedłożyły konkretne propozycje zmian. M.in. proponują utworzenie giełdy żywca, większe wsparcie dla grup producenckich czy przyjęcie ustawy o promocji mięsa.

Środowa akcja protestacyjna wielkopolskich producentów żywca była 4. w tym roku. Prałat nie wyklucza, że kolejna odbędzie się także za tydzień. (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane