Załoga i kontrahenci uratowali

Grzegorz Zięba
15-09-2003, 00:00

Po 10 miesiącach wytwórca mebli kończy budowę hali. Mimo strat firma utrzymała produkcję i zatrudnienie.

W grudniu ubiegłego roku doszło do jednego z największych pożarów w historii branży meblarskiej. Spłonęły hale produkcyjne Mebelplastu w Kieźlinach pod Olsztynem. Sprawcą katastrofy okazał się pracownik zakładu z ochotniczej straży pożarnej, z zamiłowania piroman. Straty przekroczyły 7 mln zł.

— To był szok. Miałem chwile załamania, ale już po ugaszeniu pożaru wiedziałem, że odbudujemy zakład — opowiada Marek Kołakowski, właściciel i prezes Mebelplastu.

Dodaje, że wyzwanie podjęli pracownicy i zarząd. Uruchomienie produkcji było możliwe dzięki pracy na trzy zmiany. Udało się ją przenieść do zakładów Mebelplastu w Reszlu, w Olsztynie oraz do wynajętej hali. Załoga zgodziła się na obcięcie świadczeń socjalnych.

— Zrezygnowaliśmy z imprez zakładowych, takich jak wspólna Wigilia — dodaje Marek Kołakowski.

Mebelplast kończy budowę hal przy ul. Lubelskiej w Olsztynie (firma zamieniła się z miastem na tereny w Kieźlinach). Do października ma stanąć obiekt o powierzchni 3,5 tys. mkw., do końca roku — 2,5 tys. mkw. Koszt inwestycji przekroczy 10 mln zł. 50 proc. pieniędzy będzie pochodzić z odszkodowania, reszta z kredytów. Nikt z 520 pracowników nie stracił pracy.

— Zamierzamy wykonać w tym roku 108 proc. planu — deklaruje Marek Kołakowski.

Szef Mebelplastu przyznaje, że firmę uratowali kontrahenci, choć nie bez znaczenia były też korzystne notowania euro.

— Udało nam się nie zawieść zaufania. W ciągu trzech dni po pożarze przenieśliśmy produkcję. Czwartego wysłaliśmy już meble — opowiada Marek Kołakowski.

Pomogli dostawcy. Marek Kołakowski wymienia m.in. spółki Markopol z Chwaszczyna koło Gdyni, Bizea z Piaseczna oraz Vita Polymers z Brzegu Dolnego. Kontrahenci szybko dostarczyli maszyny i materiały oferując przedłużone terminy zapłaty i rabaty. Bizea przekazała m.in. 40 maszyn do zszywania i łączenia elementów mebli, bez prowizji.

— Nasz przedstawiciel handlowy poinformował mnie rano o spaleniu się Mebelplastu. Od razu skontaktowałem się z Markiem Kołakowskim i zaoferowałem pomoc — mówi Piotr Komierowski, szef spółki Bizea.

Dodaje, że pomoc firmie, która jest solidnym klientem, to rzecz oczywista.

Natomiast Urząd Miasta Olsztyna starał się załatwiać formalności w ekspresowym tempie.

— Zaskoczeniem była postawa firm ubezpieczających należności eksportowe. Na drugi dzień po pożarze poinformowali nas i zagranicznych kontrahentów, że cofają ubezpieczenie — skarży się Marek Kołakowski.

Ma także pretensję do straży pożarnej o brak zdecydowania.

— Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury — mówi Marek Kołakowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Zięba

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Załoga i kontrahenci uratowali