Zapasy przy ustawie o zapasach... paliw

Paweł Janas
23-04-2010, 00:00

Z propozycji resortu gospodarki ucieszy się resort finansów i kierowcy. Koncerny naftowe mogą się rozczarować.

Z propozycji resortu gospodarki ucieszy się resort finansów i kierowcy. Koncerny naftowe mogą się rozczarować.

Departament Ropy i Gazu Ministerstwa Gospodarki od kilku miesięcy pracuje nad założeniami projektu nowej ustawy o zapasach obowiązkowych paliw. W maju wicepremierowi Waldemarowi Pawlakowi zostanie zarekomendowany sposób ich wykupu od koncernów naftowych. I tu zła wiadomość dla Orlenu i Lotosu. Preferowanym rozwiązaniem nie będzie jednorazowy wykup, który natychmiast zdjąłby z ich bilansu kilkumiliardowe obciążenia. Za najbardziej uzasadnione (choćby z punktu widzenia budżetu państwa) departament uznał rozłożenie wykupu na 10 lat. Co roku Agencja Rezerw Materiałowych (ARM) wykupi 10 proc. zapasów. Na ten cel zaciągnie krótkoterminowy kredyt. Gdyby miało to nastąpić w tym roku, w grę wchodziłoby 760 mln zł (815 mln wraz z kosztami jego obsługi). Pieniądze na spłatę kredytu i utrzymanie zakupionych zapasów będą pochodziły od składek z naftowych firm. Na następny etap wykupu potrzebny byłby kolejny kredyt. I tak przez dziesięć lat.

Ten wariant był już rekomendowany 18 marca. Wtedy został jednak odesłany do "doszlifowania". Wicepremier Pawlak chciał być pewien, że wprowadzenie w życie nowych rozwiązań nie spowoduje podwyżek cen paliw na stacjach (firmy mogłyby tłumaczyć podwyżki wzrostem kosztów utrzymywania zapasów). Co się zmieniło od tamtego czasu? Departament Ropy i Gazu zdobył nowe dane, zrobił wyliczenia i twierdzi, że kierowcy powinni być spokojni. W pierwszym roku obowiązywania nowego systemu koszt utrzymania paliw po stronie firm może wzrosnąć o 1,4 gr (z 4,3 do 5,7 gr w przeliczeniu na litr paliwa zużywanego w kraju). Już jednak w drugim roku byłby wyższy tylko o 0,7 gr.

— To wcale nie musi oznaczać, że firmy przeniosą wzrost kosztów w cenę paliwa. Na cenę większy wpływ mają inne czynniki, np. kursy walutowe, niż wzrost kosztów utrzymania zapasów. Co ważne, w trzecim roku koszt się nie zwiększy. Później będzie spadać. Po 10 latach, kiedy ARM odkupi całe zapasy, koszt ich utrzymania powinien spaść do 2 gr. Tyle też zapłacą firmy zobowiązane do opłacania składek — twierdzi Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu Ropy i Gazu w Ministerstwie Gospodarki.

Przyznaje jednak, że wszystko pod warunkiem, że ARM nie będzie powiększać zapasów oraz że założenia, dla których dokonano obliczeń, istotnie się nie zmienią.

Propozycje mogą zadowolić ministra finansów i kierowców, natomiast firmy naftowe są rozczarowane. Nie składają jednak broni. Na drodze ustawy jest jeszcze wicepremier Pawlak, rząd, a w końcu Sejm i Senat.

— Nadal uważamy, że najlepszym rozwiązaniem dla nas byłaby opcja zakładająca jednorazowy wykup zapasów przez państwo. Jeden z wariantów ustawy to przewiduje — przypomina Leszek Wieciech, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Firmy nie chcą jednak komentować działań resortu.

— Analizujemy propozycję Ministerstwa Gospodarki. W związku z tym na razie jest za wcześnie, by ją komentować — zaznacza Beata Karpińska, kierownik biura prasowego Orlenu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zapasy przy ustawie o zapasach... paliw