Zapowiada się mocny start w Warszawie

Kamil Zatoński
19-03-2008, 00:00

Bank centralny USA obniżył stopę rezerw federalnych o 75 pkt baz. Inwestorzy liczyli na więcej, ale i taka decyzja wprawiła ich w dobry nastrój.

Amerykańskie giełdy poszły ostro w górę

Bank centralny USA obniżył stopę rezerw federalnych o 75 pkt baz. Inwestorzy liczyli na więcej, ale i taka decyzja wprawiła ich w dobry nastrój.

Po wczorajszym ostrym finiszu sesji za oceanem, inwestorzy na GPW będą chcieli kontynuować dobrą passę z wtorku, kiedy WIG20 zyskał 4,8 proc. Oby tylko znów nie były to miłe złego początki. Poprzednie decyzje amerykańskich władz monetarnych o obniżce ceny pieniądza miały krótkoterminowy pozytywny wpływ na rynki. Teraz sytuacja jest jednak inna, bo giełdy w USA bardzo dobrze przyjęły cięcie mniejsze od oczekiwanych.

Dolar łapie oddech

W pierwszej chwili inwestorzy mieli jednak problem z interpretacją posunięcia Fed. Komitet ds. Otwartego Rynku (FOMC) obniżył bowiem stopę rezerw federalnych, ale tylko o 75 pkt. baz (do 2,25 proc.), a nie o 100 pkt. baz., jak obstawiał rynek kontraktów terminowych. Pierwsza reakcja była negatywna, a indeks DJIA stracił w kilka minut około 100 pkt. Wciąż jednak utrzymywał się na około 1,5-procentowym plusie.

— Inwestorzy liczyli na większe cięcie stóp. To, że Fed nie obniżył ich teraz w takiej skali, jak oczekiwał rynek, nie neguje jednak scenariusza, według którego w kwietniu dojdzie do kolejnej obniżki nawet o 75 pkt baz. Jest na to miejsce — twierdzi Marek Rogalski z First International Traders.

— Fed mógł powstrzymać się przed bardziej radykalną decyzją w obawie przed silnym spadkiem wartości dolara — wyjaśnia analityk jednego z banków.

I rzeczywiście: „zielony” zyskiwał wczoraj wieczorem. Kurs euro w półtorej godziny od decyzji spadł z poziomu 1,58 do około 1,5650 USD.

Inwestorzy szybko wrócili też do zakupów akcji. Nie minęły nawet trzy kwadranse, a DJIA z nawiązką odrobił wcześniejszy spadek. Liderem wzrostów był sektor finansowy, dotychczasowy największy maruder, w którym dwucyfrową zwyżką wyróżniały się firmy oferujące kredyty hipoteczne i brokerzy (m. in. Lehman Brothers, który pokazał wczoraj wyniki dużo lepsze od oczekiwanych). Na godzinę przed zamknięciem sesji w Nowym Jorku, S&P 500 i Nasdaq rosły o grubo ponad 4 proc., a DJIA (ten indeks tracił ostatnio najmniej) rósł o ponad 3,5 proc.

Obraz mniej czarny

Przeważyły opinie, że podjęte przez Fed kroki (głównie dostarczenie płynności instytucjom finansowym) są na razie wystarczające, a obraz sytuacji nie jest tak czarny, jak można było wnioskować na podstawie wydarzeń z końca ubiegłego tygodnia. Mimo wszystko obniżkę o 75 pkt. baz. i tak należy uznać za agresywną. Co ciekawe, decyzja ta nie została podjęta jednogłośnie: dwóch z 10 członków FOMC opowiedziało się za mniejszym poluzowaniem polityki.

W komunikacie po decyzji przedstawiciele Fed podkreślili, że zauważalny jest słabnący wzrost wydatków konsumpcyjnych i pogorszenie sytuacji na rynku pracy. Jednocześnie zwrócili większą niż do tej pory uwagę na pojawiające się czynniki mogące wzmacniać presję inflacyjną.

Kamil Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Zapowiada się mocny start w Warszawie