Zarabiaj na gazie ziemnym

Maciej Leściorz specjalista rynku CFD i Forex, City Index
opublikowano: 24-07-2012, 00:00

SUROWCE

Kontrakty na gaz ziemny przyciągają inwestorów oczekujących wysokiej stopy zwrotu, a jednocześnie — świadomych wysokiego ryzyka transakcyjnego. Rynek ten charakteryzuje duża zmienność cen. Od stycznia 2006 r., kiedy ceny surowca osiągnęły historyczne szczyty, do kwietnia bieżącego roku, czyli dziesięcioletniego dołka, wartość gazu ziemnego spadła aż o 88 proc. Wcześniej przez niemal 20 lat pozostawał w trendzie wzrostowym, a jego cena wzrosła piętnastokrotnie. Dziś ceny gazu ziemnego ponownie rosną, stając się bardzo ciekawą propozycją dla inwestorów. Jako instrument finansowy kontrakty na gaz notowane są przede wszystkim na nowojorskiej giełdzie Nymex i ICE (Intercontinental Exchange). Na tych giełdach nie operuje się metrem sześciennym, ale wykorzystywaną w krajach anglosaskich jednostką energii mmBtu (milion x British Thermal Unit). Btu jest to ilość energii, jaka jest potrzebna do podniesienia temperatury jednego funta wody o jeden stopień Fahrenheita. 1 mmBtu surowca to w przybliżeniu 28,3 mm sześc. gazu.

Dokonując transakcji poprzez kontrakty giełdowe, punktem odniesienia są ceny amerykańskiego gazu obowiązujące w centrum dystrybucji Henry Hub w Luizjanie. Dlatego też warto przyglądać się danym makroekonomicznym publikowanym w USA, przede wszystkim tym skupionym wokół przemysłu, gdyż to właśnie on „konsumuje” zdecydowaną większość tego surowca. Nie bez znaczenia są też informacje dotyczące wydobycia oraz poziomów zapasów, dlatego też pomocne mogą być statystyki publikowane przez Międzynarodową Agencję Energetyczną. Przedstawione niedawno prognozy tejże agencji mówią, że w ciągu najbliższych pięciu lat popyt może wzrosnąć aż o 17 proc.

Niedawno cena kontraktów na gaz ziemny przekroczyła3 USD za milion Btu. Od połowy kwietnia obserwowana jest niezwykła dynamika wzrostów — surowiec zwyżkował o niemal 50 proc. Kwietniowe odbicie może oznaczać koniec długoterminowego trendu spadkowego, a ceny w najbliższym czasie może dodatkowo wspomagać pogoda w USA. Gaz jest wykorzystywany w klimatyzatorach, a rosnąca temperatura powoduje znaczny wzrost ich użycia. W dłuższej perspektywie cenom może pomagać polityka monetarna Stanów Zjednoczonych — niedawna decyzja Rezerwy Federalnej o kontynuowaniu programu wymiany obligacji (zwana operacją TWIST) oraz perspektywa uruchomienia kolejnej rundy luzowania ilościowego w polityce pieniężnej (QE3) powinny pobudzić gospodarkę, co przełoży się na wycenę surowców.

Dwa światy błękitnego paliwa

Przed przystąpieniem do transakcji warto poznać kilka podstawowych faktów dotyczących tego paliwa. Gaz ziemny towarzyszy złożom ropy naftowej lub węgla, dlatego też największym producentem surowca są bogate w pokłady tych dwóch kopalin Stany Zjednoczone, które w ostatnich latach odebrały palmę pierwszeństwa Rosji. Z tych dwóch krajów pochodzi około 40 proc. światowej podaży surowca, a pozostała część – z Unii Europejskiej, Kanady, Iranu oraz kilkudziesięciu innych krajów. Po stronie popytowej znajdują się przede wszystkim Stany Zjednoczone, Unia Europejska oraz Rosja. Gaz jest po ropie naftowej najważniejszym na świecie paliwem energetycznym o bardzo szerokim zastosowaniu. Europejski, amerykański oraz azjatycki rynek gazu bardzo się od siebie różnią. W Europie przesył gazu jest często narzędziem politycznym, a ceny są w większości ustalane w długoterminowych kontraktach, które europejskie firmy podpisują z największymi dostawcami, takimi jak rosyjski Gazprom czy norweski Statoil. Z „wolnego rynku” pochodzi jedynie około 20 proc. surowca. Zgoła inna sytuacja panuje w USA, gdzie na ceny paliwa mają wpływ tylko popyt i podaż, a rynek jest bardzo wrażliwy na informacje dotyczące wydobycia czy zmiany sytuacji gospodarczej. Efektem tego są drastyczne dysproporcje w cenach gazu w Europie i USA, mogące wynosić nawet 100 proc.

Polski inwestor, chcąc zarabiać na zmianie ceny gazu, ma do dyspozycji wiele możliwości. Może inwestować za pośrednictwem europejskich lub amerykańskich biur maklerskich bądź też wybrać bardziej atrakcyjną kosztowo ofertę któregoś z brokerów dających dostęp do kontraktów na różnice kursowe (CFD). Jeżeli nie chce samodzielnie przeprowadzać transakcji, wówczas rozwiązaniem jest wybranie oferty jednego z funduszy inwestycyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Leściorz specjalista rynku CFD i Forex, City Index

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu