Zarząd "Budryka" planuje zyski i inwestycje, ale w kopalni trwa konflikt

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 07-12-2005, 16:04

Zarząd samodzielnej kopalni węgla "Budryk" w Ornontowicach na Śląsku prognozuje na mijający rok ok. 9 mln zł zysku netto, a trzy najważniejsze inwestycje wycenia na ok. 800 mln zł.

Zarząd samodzielnej kopalni węgla "Budryk" w Ornontowicach na Śląsku prognozuje na mijający rok ok. 9 mln zł zysku netto, a trzy najważniejsze inwestycje wycenia na ok. 800 mln zł.

    Firma zamierza też - jeżeli tak zdecyduje Skarb Państwa - wejść na giełdę. Tymczasem w kopalni trwa konflikt społeczny, a związek "Sierpień 80" grozi strajkiem.

    O sytuacji i planach kopalni jej zarząd poinformował podczas środowej konferencji prasowej w siedzibie spółki. Dyrekcja podsumowała też dotychczasowy przebieg akcji ratowniczej po podziemnym pożarze (prawdopodobnie był to samozapłon węgla), który półtora tygodnia temu wyłączył z ruchu jedną z trzech ścian wydobywczych.

    Rejon pożaru odgrodzono od reszty kopalni, ale będzie tam można wejść najwcześniej za 2-3 miesiące.

    "Dobowe straty w wydobyciu węgla szacujemy na ok. 5 tys. ton, co oznacza ok. 850 tys. zł utraconych przychodów dziennie. To musi odbić się na wynikach kopalni, staramy się jednak zminimalizować skutki pożaru, zwiększając wydobycie z dwóch innych ścian" - powiedział prezes kopalni, Piotr Czajkowski.

    Na razie nie wiadomo, o ile może być mniejszy tegoroczny zysk kopalni z powodu strat związanych z pożarem. Zarząd prognozuje na razie ok. 9 mln zł, około pięciokrotnie mniej niż wyniósł rzeczywisty zysk kopalni w ubiegłym roku. Spadek to efekt mniejszego wydobycia i spadku cen węgla, głównie koksowego. Formalnie ubiegłoroczny zysk "Budryka" przekroczył 481,8 mln zł w związku z wliczeniem do niego kwot z oddłużenia firmy.

    Według Czajkowskiego, ubiegłoroczne oddłużenie uczyniło z "Budryka" w pełni stabilną firmę, z perspektywą rentownego działania przez 30-60 lat. Dla zapewnienia przyszłości spółka planuje udostępnienie nowego poziomu wydobywczego 1290 metrów po ziemią.

    Tym samym "Budryk" będzie najgłębszą polską kopalnią - obecnie najgłębiej wydobywa się węgiel w kopalniach "Halemba" i "Bielszowice" - ok. 1100 m pod ziemią.

    Udostępnienie nowego poziomu, przedłużenie o ok. 300 metrów jednego z szybów oraz stworzenie w kopalni centralnej klimatyzacji ma kosztować spółkę ok. 800 mln zł w ciągu pięciu lat. Prezes zapewnia, że kopalnia będzie w stanie sama sfinansować inwestycje, ale zastrzyk gotówki z ewentualnego skierowania mniejszościowego pakietu akcji firmy na giełdę mógłby przyspieszyć realizację planowanych działań.

    Sytuację w kopalni komplikuje brak porozumienia ze związkami zawodowymi. Od kilku miesięcy "Solidarność", "Kadra" i "Sierpień 80" protestują, domagając się m.in. wyższych od wynegocjowanych z innymi związkami podwyżek wynagrodzeń.

    W ostatnich tygodniach związki dołożyły także postulat zmiany zarządu kopalni; związkowcy z "Sierpnia 80" codziennie pikietują dom prezesa.  W piątek w "Budryku" zbierze się rada nadzorcza kopalni. Przedstawiciele związków zawodowych liczą, że może ona zmienić jej zarząd. Prezes Czajkowski nie skomentował tych sugestii, dodając, że liczy na sprawiedliwą ocenę swojej pracy. Zarząd uważa żądania płacowe za zbyt wygórowane; podkreśla, że w "Budryku" zarabia się więcej niż w okolicznych kopalniach.

    Zarząd nie uznaje sporu zbiorowego ze związkami. Nie zamierza też przywrócić do pracy pięciu związkowców z "Sierpnia 80" (w tym szefa związku w kopalni), których zwolnił dyscyplinarnie za zorganizowanie nielegalnego - w jego opinii - 2-godzinnego strajku w listopadzie tego roku. Siedmiu innym związkowcom na ich prośbę złagodzono kary. Zarząd będzie domagał się od związku pokrycia strat związanych z tym strajkiem, czyli 257 tys. zł. Kosztpodobnego strajku grudniu w zeszłego roku wyceniono na 167 tys. zł; sprawa jest w sądzie.

    Czajkowski zapowiedział, że zarząd podejmie wszelkie możliwe kroki, aby nie dopuścić do strajku generalnego, którego każdy dzień kosztowałby kopalnię ok. 2 mln zł. W listopadzie zarząd zwrócił się do sądu o zabezpieczenie powództwa, dotyczącego ewentualnych strat z powodu strajku. Sąd zakazał wówczas związkowcom działań innych niż powstrzymanie się od pracy, np. blokady szybów czy utrudniania pracy innym. "Sierpień 80" złamał ten zakaz.

    Podczas środowej konferencji prezes "Budryka" odpierał również zarzuty prasowe dotyczące zakupu dla kopalni za ponad 55 mln zł obudów zmechanizowanych w latach 1999-2004. Według regionalnej prasy, przy ich zakupie doszło do nieprawidłowości, obudowy nie miały wymaganych atestów i były bardzo awaryjne. Prezes zaprzeczyłwszystkim tym zarzutom.

    Uruchomiona zaledwie 11 lat temu kopalnia "Budryk" w Ornontowicach to najmłodsza polska kopalnia. Do ubiegłego roku ciążył na niej kilkusetmilionowy dług związany z jej budową. Firma zatrudnia blisko 2,5 tys. pracowników. Jest jedną z dwóch, obok "Bogdanki" na Lubelszczyźnie, samodzielnych kopalń węgla kamiennego w Polsce. Rocznie wydobywa ok. 3,2 mln ton węgla.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane