Zarząd ma bat na liderów Budryka

Maria Trepińska
01-04-2008, 00:00

Najdłuższy strajk w historii górnictwa był nielegalny — wynika z ekspertyz prawnych. Rachunek za straty mogą zapłacić związkowcy.

Najdłuższy strajk w historii górnictwa był nielegalny — wynika z ekspertyz prawnych. Rachunek za straty mogą zapłacić związkowcy.

Strajk w kopalni Budryk w Ornontowicach, który trwał od 17 grudnia do 31 stycznia, najpierw podciął wyniki i osłabił Jastrzębską Spółkę Węglową (JSW). Teraz może uderzyć po kieszeni związkowców, którzy go zorganizowali. Protest firmowały trzy organizacje: Kadra, Sierpień 80 oraz założona pod koniec listopada Jedność Pracowników Budryka.

— Mamy trzy ekspertyzy prawne, które jednoznacznie wykazują, że strajk w kopalni był nielegalny — mówi Jarosław Zagórowski, prezes JSW, w której skład od stycznia wchodzi Budryk.

Trzy ekspertyzy

W porozumieniu kończącym strajk zarząd JSW nie tylko zobowiązał się do podwyżek, lecz także do tego, że nie będzie wyciągał konsekwencji wobec organizatorów i uczestników protestu. Jednak pod warunkiem że strajk był legalny, czyli zostały zachowane procedury rozwiązywania sporów.

Teraz zarząd JSW, uzbrojony w zamówione w trzech kancelariach ekspertyzy, rusza do akcji.

— Skoro strajk był nielegalny, to odpowiedzialność za wynikłe szkody spada na organizatorów. Prawa należy przestrzegać. Zastanawiamy się na wystąpieniem na drogę sądową z roszczeniami finansowymi — mówi Jarosław Zagórowski.

JSW szacuje straty co najmniej na 75 mln zł.

— JSW będzie mogła domagać się odszkodowania od organizatorów, dopiero gdy zapadnie prawomocny wyrok w sądzie w sprawie prowadzenia strajku — mówi Wiesław Wojtowicz, szef związku Jedność.

Przywódcy na bruk

Wcześniej zarząd JSW dyscyplinarnie wyrzucił z pracy przywódców protestu: Wiesława Wójtowicza oraz Mirosława Dynaka. Na począt- ku marca złożyli oni w są-dzie pracy pozwy przeciwko JSW. Domagają się przywrócenia zatrudnienia i odszkodowania.

Dyscyplinarka czeka także na Grzegorza Bednarskiego, szefa kopalnianej Kadry, którego poznała cała Polska.

— Teraz się ukrywa. Miał odwagę wszczynać awantury w Budryku, a nie ma odwagi odebrać wypowiedzenia — twierdzi prezes JSW.

Nam też nie udało się wczoraj skontaktować z Grzegorzem Bednarskim. W marcu rada krajowa związku Kadra wykluczyła ze swoich struktur organizację z Budryka. Według Dariusza Trzcionki, szefa ogólnopolskiej Kadry, w kopalni doszło do naruszenia ustawy o związkach zawodowych i rozwiązywaniu sporów zbiorowych.

Okoliczności strajku w Budryku bada Prokuratura Rejonowa w Mikołowie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zarząd ma bat na liderów Budryka