Zarządzający nie powinni grać nieczysto

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 05-01-2009, 00:00

Tylko niektóre TFI i PTE zdecydowały się zaprezentować wizję rynku w 2009 r. Przez litość nie zdradzę nazwy TFI, które brak odpowiedzi na ankietę "PB" tłumaczyło tym, że "rynek będzie bardzo trudny do przewidzenia". Trudny, owszem, ale dla wszystkich jednakowo, a poza tym właśnie za to bierzecie od klientów pieniądze.

Brak odpowiedzi może wynikać z obawy przed pomyłką. Niesłusznie, nie myli się ten, kto nic nie robi. Nikt nie może mieć pretensji o to, że zarządzający nie przewidzieli upadku Lehman Brothers i dramatu na Wall Street. Tego nie spodziewał się nikt na świecie. Ale na początku 2009 r. zarządzający powinni mieć nakreślony scenariusz wydarzeń na rynku na kolejny rok. Jeśli tak nie jest, to znaczy, że inwestują w ciemno, a wynik to nie ich zasługa, leczy przypadek. Klienci muszą liczyć na fart zarządzającego, a określenia typu "specjaliści od zarządzania" można włożyć między bajki.

A jeśli towarzystwa mają prognozy, ale nie chcą ich ujawnić — to znaczy, że lekceważą klientów. Bo proponują im układ: powierzcie nam pieniądze i nie pytajcie, co

z nimi robimy. Skoro tak, niech

nie będzie dla nich zaskoczeniem masowy odwrót klientów od funduszy w 2008 r. Każdy woli wiedzieć, co się dzieje z jego pieniędzmi. Znając poglądy zarządzającego, klienci mogą ocenić nie tylko piękne reklamy pokazujące historyczne wyniki, ale też rzeczywistą jakość zarządzania. Jeśli wizję uznają za trafną, zainwestują. Chyba że towarzystwa, jak znany polityk, liczą, że "ciemny lud i tak to (jednostki) kupi".

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane