Zarządzający zdjęli różowe okulary

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 28-01-2009, 00:00

Ten rok nie musi być dobry.

Rok temu instytucje zapewniały, że spadki szybko się skończą.

Dziś, gdy wiedzą dużo więcej, przeważa pesymizm.

Ten rok nie musi być dobry.

Z kupnem akcji lepiej poczekać. Na giełdzie w tym roku nie zarobimy — tak mówią zarządzający funduszami.

Koniec niepoprawnego optymizmu w myśleniu o warszawskiej giełdzie.

— Powtórki z ubiegłego roku nie będzie, bo rynek za mocno spadł. Szansą dla funduszy jest rynek długu, na którym powinno udać się wypracować wysokie stopy zwrotu. Uspokojenie sytuacji na giełdzie wcale nie musi przełożyć się na wzrosty indeksów. Ze zwiększaniem zaangażowania w akcje nie ma się co spieszyć, bo wciąż jest duże ryzyko — mówi Grzegorz Zubrzycki, dyrektor departamentu zarządzania aktywami PTE Allianz.

Optymistów brak

Żaden z zarządzających nie wierzy w spektakularne wzrosty na GPW. Optymistyczne prognozy mówią o tym, że WIG na koniec roku będzie wart tyle, ile dziś.

— Produkcja przemysłowa spadnie w najbliższych miesiącach o 10-11 proc., ale w drugiej połowie dynamika produkcji i sprzedaży zacznie rosnąć. Rynek akcji będzie się odbudowywał, gdy produkcja rok do roku będzie bez zmian lub zacznie nieznacznie rosnąć. Nasza prognoza dla rynku akcji na 2009 r. to duża zmienność, ale na koniec roku jest szansa, by WIG wyszedł na zero lub niewielki plus — mówi Jarosław Niedzielewski, szef departamentu zarządzania aktywami DWS TFI.

— W perspektywie 3-6 miesięcy radzimy inwestować w obligacje. Z inwestowaniem w akcje lepiej wstrzymać się do czasu, gdy pojawią się symptomy poprawy w gospodarce. One zdecydują o sytuacji na giełdzie. Kondycja gospodarki w 2009 r. nie będzie najważniejsza. Dla inwestorów istotna będzie przyszłość. Rynek akcji zacznie notować wzrosty, gdy pojawią się symptomy poprawy. Jeśli nie pojawią się w drugiej połowie 2009 r., giełda może zakończyć rok niżej niż dziś — mówi Mariusz Błachut, zarządzający i członek zarządu Noble Funds TFI.

W gospodarce krucho

Brak wiary we wzrosty wynika z mało optymistycznej wizji gospodarki.

— Indeksy nie będą czekać spokojnie na rozwój wydarzeń. W tym roku spadnie produkcja i inwestycje, co ma związek z wyhamowaniem popytu z krajów UE i wyhamowaniem akcji kredytowej. Prognozy makroekonomiczne zaczynają odzwierciedlać tę sytuację. Za to prognozy dotyczące wyników spółek są wciąż zbyt optymistyczne. To największe zagrożenie dla rynku akcji, bo ewentualne rozczarowanie wynikami może pociągnąć indeksy w dół — mówi Mariusz Błachut.

Inwestowanie w akcje zarządzający zostawiają dla najodważniejszych.

— Nie da się ukryć, że akcje są tanie. Są najbardziej przecenionym instrumentem na polskim rynku. Są wszelkie powody, by wierzyć, że one odbiją. Trudno zakładać dalsze spadki, ale jeśli ktoś myśli o inwestowaniu w akcje, warto, by robił to etapami — mówi Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.

Takie nastroje zarządzających to duża zmiana. Jeszcze w połowie 2008 r. przedstawiciele niektórych instytucji przekonywali, że kres spadków trwających od wielu miesięcy jest blisko, a w drugiej połowie roku uda się je odrobić. Tymczasem w drugim półroczu WIG spadł o 33,8 proc.

— W styczniu 2008 r. sytuacja nie przedstawiała się lepiej niż dziś, ale było łatwiej prognozować. Nasz scenariusz do lipca się sprawdzał. W USA spółki, z wyłączeniem sektora finansowego, spadły zaledwie o kilkanaście procent. Upadek Lehman Brothers całkowicie zmienił sytuację, nastąpiły dynamiczne spadki i nasze prognozy się nie sprawdziły. Dziś bardzo trudno cokolwiek przewidywać — mówi Jarosław Niedzielewski.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane