Zaskakujące zakończenie notowań w Warszawie

Roman Przasnyski
opublikowano: 01-12-2010, 00:00

Indeksy na warszawskiej giełdzie zaczęły wczorajszą sesję od niewielkich wzrostów. WIG20 zyskiwał na otwarciu nieco ponad 0,3 proc., a wskaźnik szerokiego rynku szedł w górę o 0,2 proc. Te osiągnięcia nie wyglądały rewelacyjnie, na tle na przykład niemieckiego DAX, który rósł o 0,6 proc. Do południa tendencje na naszym parkiecie były identyczne, jak we Frankfurcie. Nastroje poprawiały się, a indeksy rosły. Swoje maksimum DAX osiągnął w południe, zyskując wówczas niemal 1 proc. WIG20 wiernie go naśladował, zwiększając wartość o 1,2 proc. w porównaniu do poniedziałkowego zamknięcia. Później ich drogi częściowo się rozeszły. DAX w ciągu dwóch godzin stracił cały wcześniejszy dorobek i znalazł się pod kreską. WIG20 także nieco osłabł, jednak wciąż pozostawał wyraźnie na plusie. Zmniejszenie skali zwyżki o połowę nie było oznaką wielkiej siły, ale przy niesprzyjającym otoczeniu, można to uznać za sukces byków. Spośród indeksów europejskich lepszy od wskaźnika naszych największych firm był jedynie węgierski BUX. Odrabiał on straty po kilkudniowej mocnej przecenie, zwyżkując o 1,7 proc. W gronie giełd zyskujących na wartości znalazły się jeszcze Bukareszt, Istambuł i Tallin.

Gdyby nie to, że WIG20 znalazł się właśnie w takim zestawieniu, wskazującym na odreagowanie i napływ zagranicznego kapitału na bardziej ryzykowne rynki, można by sądzić, że wzrosty w Warszawie zawdzięczamy opublikowanej informacji o zaskakująco wysokim, sięgającym 4,2 proc. wzroście naszej gospodarki w trzecim kwartale oraz niezwykle optymistycznym przedwczorajszym prognozom Komisji Europejskiej na najbliższe dwa lata. W każdym razie mocne zachowanie się naszego parkietu nie było przypadkowe, bowiem towarzyszyły mu wysokie obroty. To także potwierdza tezę o udziale kapitału zagranicznego we wczorajszej zwyżce.

Nie był w stanie jej zagrozić o połowę słabszy, niż się spodziewano wzrost indeksu cen domów za oceanem, który sięgnął zaledwie 0,6 proc. Jego publikacją przejęli się natomiast inwestorzy na innych parkietach. Nie reagowaliśmy też zbyt nerwowo na kiepski początek notowań na Wall Street. Amerykanom wciąż więc widocznie bardziej doskwierał strach o kondycję europejskich gospodarek, niż wyraźnie lepszy od oczekiwań odczyt wskaźnika aktywności przemysłu w rejonie Chicago. Także sięgający 54,1 punktu indeks nastrojów amerykańskich konsumentów okazał się bardzo pozytywnym zaskoczeniem. To jednak tylko nieznacznie poprawiło nastroje na świecie, redukując skalę zniżki.

Zaskakujący okazał się końcowy fixing, w trakcie którego WIG20 stracił 0,18 proc., mimo, że kilka minut wcześniej zyskiwał 0,6 proc. Pozostałe wskaźniki zakończyły dzień na plusie. Obroty były bardzo wysokie i wyniosły 4 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu