Zaskakująco mizerne obroty na rynku akcji

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 02-07-2009, 00:00

Zmęczeni inwestorzy ruszyli na wakacje. Obroty zamarły. Niestety, flauta może potrwać dłużej.

Krajowych inwestorów paraliżuje niepewność i wakacje. W lutym niskie obroty poprzedziły jednak wystrzał indeksów

Zmęczeni inwestorzy ruszyli na wakacje. Obroty zamarły. Niestety, flauta może potrwać dłużej.

Problemem ostatnich sesji na GPW są niskie, wręcz mizerne obroty. Przez pięć ostatnich dni tylko raz wartość handlu przekroczyła miliard złotych. Po raz ostatni podobna mizeria dopadła naszą giełdę pod koniec lutego. Wtedy jednak krajowych inwestorów paraliżował strach. Zmęczeni przedłużającą się bessą mieli żywo w pamięci mocne tąpnięcie i dołki z 17 lutego. Później okazało się, że niskie obroty poprzedziły marsz głównych indeksów w górę.

Ryzyko korekty

Obecnie sytuacja na GPW jest zgoła odmienna. Rynek ma za sobą pokaźne wzrosty. Niepewność jednak co do koniunktury w dłuższym okresie wciąż się utrzymuje.

— Po silnych wzrostach w poprzednich miesiącach na rynku utrzymuje się duże ryzyko wystąpienia bolesnej korekty. To w połączeniu z okresem wakacyjnym sprawia, że mamy do czynienia z niską aktywnością inwestorów. Niestety, taka sytuacja może utrzymać się przez lipiec i sierpień — ocenia Mirosław Saj, analityk DnB Nord.

Czekając na trend

Według Marka Świętonia, wiceprezesa Ipopema TFI, część inwestorów wstrzymuje się z decyzjami, czekając na wykrystalizowanie się trendu.

— Niskie obroty nieprzekraczające nawet miliarda złotych na sesji mogą utrzymywać się, dopóki nie pojawią się lepsze sygnały makroekonomiczne. Rynek potrzebuje nadziei, że będzie dalsza poprawa. Sądzę, że może się ona pojawić za miesiąc lub dwa — przewiduje Marek Świętoń.

W podobnym tonie wypowiada się Bogdan Jacaszek, dyrektor biura zarządzania aktywami KBC TFI.

— Niewielkie obroty z końca tygodnia mogą świadczyć o wchodzeniu naszego rynku w okres wakacyjny, a okres konsolidacji cen może potrwać do publikacji raportów finansowych z II kwartału —uważa Jacaszek cytowany przez Analizy Online.

Obroty i bomba

Analitycy nie mają wątpliwości, że rynek potrzebuje nowych impulsów. Świadczy o tym również zestawienie obrotów miesięcznych. Od stycznia do kwietnia wartość handlu akcjami na GPW rosła z miesiąca na miesiąc i to w tempie kilku miliardów miesięcznie. Giełdowa maszynka zacięła się w maju. Wtedy obroty spadły o około 4 mld z w stosunku do kwietnia. Podobna tendencja utrzymała się w czerwcu, choć w tym miesiącu było o jedną sesję więcej niż w maju. Pod koniec ubiegłego miesiąca na piątkowej sesji obroty ledwie przekroczyły 572 mln zł. W tym roku niższe obroty były tylko raz. Zdarzyło się to 25 maja i poprzedzało mocniejsze wybicie w górę krajowych indeksów. Niskie obroty (choć już nieco większe niż ostatnio) były też w lutym. Wtedy również indeksy po krótkim zastanowieniu poszły w górę.

Bogdanka ratuje

Warto zauważyć, że czerwcowe obroty byłyby znacznie niższe, gdyby nie jedna spółka — debiutująca na parkiecie Bogdanka. Najbardziej rentowna kopalnia w Polsce pojawiła się na parkiecie tydzień temu i już na pierwszej sesji obroty jej akcjami stanowiły około 20 proc. wszystkich w tym dniu. Każdy medal ma dwie strony. Sukces Bogdanki może bowiem zachęcić inwestorów do porzucenia rynku wtórnego i przejścia na rynek pierwotny.

— Rodzimi inwestorzy, zwłaszcza indywidualni, rozochoceni udanym debiutem Bogdanki mogą zacząć gromadzić środki na kolejne duże oferty, które mogą pojawić się już jesienią. Mam tu na myśli przygotowywaną przez skarb państwa ofertę PGE — największej firmy energetycznej w Polsce — przewiduje Mirosław Saj.

Maciej

Zbiejcik

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu