Zaskakujący wzrost zamówień za Odrą

BMK, BLOOMBERG
05-08-2011, 00:00

Niemiecki silnik pracuje, ale wkrótce zacznie się krztusić. Polscy eksporterzy nie powinni się jednak bać.

Niemiecki silnik pracuje, ale wkrótce zacznie się krztusić. Polscy eksporterzy nie powinni się jednak bać.

W czerwcu zamówienia w przemyśle naszego zachodniego sąsiada nieoczekiwanie się powiększyły. Analitycy spodziewali się spadku o 0,5 proc. wobec maja, tymczasem wzrost — trzeci miesiąc z rzędu — wyniósł 1,8 proc. (w ujęciu rocznym 9,5 proc. wobec prognozowanych 6,7 proc.).

— Przynajmniej niemieckiemu przemysłowi nie zabrakło jeszcze paliwa — komentuje Carsten Brzeski, ekonomista ING w Brukseli.

Pozytywnym zaskoczeniem jest spory, 13,7-procentowy wzrost zamówień zagranicznych. Zamówienia na dobra inwestycyjne wzrosły od maja o 5 proc., do czego — zdaniem niemieckiego resortu gospodarki — przyczyniły się zamówienia z zagranicy, które podskoczyły aż o 20,8 proc.

— Perspektywy produkcji przemysłowej są ogólnie pozytywne — czytamy w komunikacie ministerstwa.

Jednak ekonomiści nie podzielają urzędniczego optymizmu.

— Niemiecka produkcja w ujęciu rocznym wprawdzie rośnie, ale jest w trendzie spadkowym. I taki właśnie obraz — spowolnienia gospodarki — jest zgodny z intuicją i wskazaniami innych wskaźników, m.in. PMI — uważa Adam Antoniak, starszy ekonomista Banku BPH.

Według niego, w drugiej połowie roku wsparcie dla polskich przedsiębiorstw ze strony zagranicy, w szczególności z Niemiec, będzie mniejsze.

— Spodziewam się dalszego spadku zapotrzebowania na polski eksport, co ograniczy rodzimą produkcję. Na plusie utrzyma ją jednak stabilny popyt wewnętrzny — dodaje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Najbliższe miesiące nie muszą być jednak dla eksporterów tragiczne. Ekonomiści zwracają uwagę na ich atuty na międzynarodowym rynku.

— Sprzyja im obecny kurs złotego, który zwiększa konkurencyjność cenową produkowanych towarów. Niezła jest też konkurencyjność kosztowa, ze względu na umiarkowany wzrost płac w Polsce. Poza tym polskie firmy są dostawcami relatywnie niedrogich, ale dobrych produktów, co w sytuacji spowolnienia gospodarczego działa na ich korzyść: nasza produkcja w takich okolicznościach traci mniej, niż wynikałoby z ogólnych tendencji — wylicza Adam Antoniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BMK, BLOOMBERG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zaskakujący wzrost zamówień za Odrą