Zaskoczenie: Pan pomyłka robi bałagan

AdS
28-11-2008, 00:00

FAKTY

Po efektownym starcie na stanowisku szefa prezydenckiej kancelarii, gdy dał celną, nie pozbawioną poczucia humoru ripostę na ataki ze strony otoczenia premiera, obwieszczono narodziny nowej gwiazdy na politycznym firmamencie. Kancelaria prezydenta miała zyskać nowy wizerunek: nobliwe, acz ironiczne oblicze Piotra Kownackiego. Ale potem przyszło pasmo klęsk: minister zalicza wpadkę za wpadką, mijając się z prawdą, relacjonując przebieg rozmów, przy których nie był.

PRZYCZYNY

Kownacki, wprawdzie doświadczony urzędnik, przed objęciem funkcji w pałacu prezydenckim postacią pierwszoplanową nigdy nie był. Kontakty z mediami miał dość skromne; nagle znalazł się na pierwszej linii podczas zaciekłej wojny. Zachęcony początkowym powodzeniem ruszył do szarży — i przeszarżował. Inna sprawa, że była to szarża samotna, bo koledzy (może raczej: konkurenci) z pałacu prezydenckiego nagłaśniają jego wpadki tak skrupulatnie, jak przeciwnicy prezydenta.

SKUTKI

No i prezydencki dostojnik ma problem, bo z każdą omyłką jego słowa są traktowane z coraz większą rezerwą. A to na stanowisku, jakie zajmuje, staje się także kłopotem głowy państwa. Zamiast spójnego przekazu, z pałacu prezydenckiego płyną sprzeczne sygnały, co nie służy próbie poprawienia wizerunku głowy państwa. Lech Kaczyński ceni sobie lojalność, więc Kownacki o posadę może być na razie spokojny. A o miejsce przed kamerami? Już niekoniecznie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AdS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Zaskoczenie: Pan pomyłka robi bałagan