Zatory płatnicze to choroba zakaźna

Marta Walczak
opublikowano: 09-12-2011, 00:00

Kolejna fala kryzysu zaczyna dawać się we znaki polskim przedsiębiorcom. Instytucje finansowe informują ich o sposobach uniknięcia bankructwa

Z analiz firmy Coface Poland wynika, że 2011 r. przyniósł pogorszenie nastrojów polskich przedsiębiorców. Zatory i wydłużające się terminy płatności są najbardziej dotkliwe dla małych i średnich firm. Na problemy narażone są przede wszystkim branże budowlana, spożywcza, a także handel i transport.

— Odzwierciedlenie tej sytuacji można znaleźć w statystykach upadłościowych, gdzie od końca trzeciego kwartału obserwujemy tendencję wzrostową. Po 10 miesiącach liczba bankructw jest wyższa o około 5 proc. (591 postanowień) w porównaniu z 2010 r., ale w niektórych sektorach wzrost jest znacznie wyższy, np. w budownictwie o 33 proc., a w handlu o około 14 proc. — mówi Joanna Syzdół, dyrektor biura windykacji w Coface Poland.

Profilaktyka

Zdaniem specjalistów większa świadomość zagrożenia wśród przedsiębiorców może pomóc przetrwać im trudne chwile.

— Polscy przedsiębiorcy nauczeni doświadczeniem pierwszej fali kryzysu są bardziej świadomi, czego należy się spodziewać podczas kolejnej fazy spowolnienia. Przede wszystkim jednak wiedzą, jak się do tego okresu przygotować. Już teraz mogą zacząć wprowadzanie zabezpieczeń i stosowanie narzędzi wspomagających płynność finansową — twierdzi Joanna Syzdół.

Eksperci podpowiadają, że negatywne skutki kryzysu można zmniejszyć poprzez stosowanie prostych działań profilaktycznych. O zabezpieczeniach warto pomyśleć jeszcze w czasach prosperity. — Za profilaktykę w przypadku zatorów płatniczych należy uznać współpracę z wiarygodnymi kontrahentami. Przedsiębiorcy szanujący swoją reputację są najbardziej rzetelnymi płatnikami i nawet w razie kłopotów starają się znaleźć rozwiązane. Inną formą profilaktyki jest unikanie koncentracji zamówień. Jeżeli jeden kontrahent opóźni się z zapłatą, to negatywny wpływ tego zdarzenia na przedsiębiorstwo będzie zminimalizowany przez większość dobrze obsługiwanych płatności — mówi Krzysztof Markiewicz, kierownik biura rozwoju produktów i wsparcia sprzedaży dla małych przedsiębiorstw w Polbank EFG S.A.

Kluczowe dla szczęśliwego przejścia przez chorobę spowodowaną zatorami płatniczymi jest zabezpieczenie firmy na wypadek ryzyka utraty płynności. Można to uczynić w bardzo prosty sposób – wystarczy utrzymywać odpowiedni limit kredytu w banku jeszcze przed sytuacją kryzysową. Szczególnie pomocne w zarządzaniu płynnością finansową firmy mogą się również okazać elastyczne linie kredytowe, dzięki którym przedsiębiorca ma środki na wypadek opóźnień w spłacie zobowiązańprzez swoich kontrahentów. Jak to działa? Bank przyznaje klientowi limit kredytowy, a klient może go wykorzystać, gdy ma taką potrzebę – częściowo lub całkowicie. W dowolnym momencie może także spłacić zadłużenie i odzyskać całość przyznanego limitu. Stąd właśnie nazwa – kredyt odnawialny. Zazwyczaj co miesiąc klient musi spłacić tylko odsetki albo odsetki i niewielką część kapitału.

Ograniczone zaufanie

Oczywiście profilaktyka działa w 100 proc. tylko w idealnym świecie. W rzeczywistości przedsiębiorca nie może oczekiwać, że zawsze trafi na rzetelnych kontrahentów. Aby firma mogła się rozwijać, musi pozyskiwać odbiorców, których wiarygodności na początku współpracy nie można być pewnym. W takiej sytuacji ryzyka nie da się całkowicie wykluczyć. — Chcąc zminimalizować ryzyko związane z nowym, słabo znanym partnerem, należy zweryfikować jego wiarygodność. Ma to znaczenie szczególnie przy dużych kontraktach, które mogą istotnie wpłynąć na sytuację finansową firmy. Najprostszym i często najlepszym sposobem jest sprawdzenie opinii o przedsiębiorcy w lokalnym środowisku. Oczywiście trudno zweryfikować każdego. Pomocą mogą jednak służyć biura informacji gospodarczej, które profesjonalnie zbierają, weryfikują i udostępniają dane o nierzetelnych płatnikach, czyli np. Krajowy Rejestr Długów — dodaje Krzysztof Markiewicz.

Ostateczny ratunek

Trudno wyobrazić sobie firmę, która nigdy nie miała problemów z opóźnieniami w otrzymywaniu należności. W razie wyjątkowych problemów i niewypłacalnych dłużników można skorzystać z windykacji należności przeprowadzonej przez specjalistów.

— Często opóźnienia nie wynikają ze złej woli czy niewypłacalności kontrahenta, ale po prostu z prozaicznych przyczyn losowych czy technicznych, do których zalicza się np. zgubiona faktura albo błędny numer rachunku. Natychmiast po wystąpieniu opóźnienia warto skontaktować się z płatnikiem i zapytać o przyczyny. Często pozwala to szybko odzyskać należności lub pomaga z wyprzedzeniem zaplanować kroki windykacyjne. Niezależnie od tego, czy przedsiębiorstwo prowadzi windykację własnymi siłami, czy korzysta ze wsparcia specjalistycznych firm, proces bywa długotrwały i może mieć wpływ na płynność finansową firmy. Z naszego doświadczenia wynika, że największą część należności odzyskuje się w ciągu pierwszych 10 dni po terminie — podsumowuje Krzysztof Markiewicz.

OKIEM PRAKTYKA

Rosną zatory i… zadowolenie firm

ADAM ŁĄCKI

prezes Krajowego Rejestru Długów

O ile jeszcze w lipcu prawie 20 proc. przedsiębiorstw deklarowało, że nie ma żadnych problemów w otrzymaniu na czas zapłaty od kontrahentów, o tyle na początku października odsetek ten spadł do 11,4 proc. To najgorszy wynik od lipca 2009 r., kiedy zaledwie 10 proc. firm otrzymywało pieniądze w terminie. Pogorszenie płatności w relacjach między firmami wpłynęło także na ich zdolność do regulowania własnych płatności. W październiku z 32,8 proc. do 35,6 proc. wzrósł odsetek firm, które same z tego powodu przestały płacić swoim kontrahentom. Zwiększyła się też liczba przedsiębiorstw, które z tej samej przyczyny ograniczają inwestycje. W III kwartale problem ten dotknął już co trzecią polską firmę. Mimo kłopotów w III kwartale poprawiła się sytuacja finansowa polskich przedsiębiorstw. O ile po I półroczu polepszenie sytuacji finansowej deklarowało 26,2 proc. firm, o tyle na koniec III kwartału odsetek ten wzrósł do 29,6 proc. Zmniejszył się także okres oczekiwania na zapłatę z 4 miesięcy do 3 miesięcy i 24 dni. Nie ma w tym sprzeczności. W III kwartale mieliśmy do czynienia ze wzrostem sprzedaży w przemyśle i w budownictwie. Firmy więcej zarabiały, więc nawet to, że u części z nich wystąpiły opóźnienia w otrzymaniu zapłaty, nie spowodowało pogorszenia ich sytuacji finansowej. Skrócenie okresu oczekiwania na zapłatę jest spowodowane z jednej strony wyzbywaniem się przez przedsiębiorstwa długów z lat 2008-09, a z drugiej – przyrostem nowych niezapłaconych należności, ale przeterminowanych nie bardziej niż o 3 miesiące.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Walczak

Polecane