Zatrzymania w PKN, spokój na giełdzie

Paweł Janas
opublikowano: 08-12-2011, 00:00

Prokuratura podejrzewa korupcję w płockim gigancie. MSP stawia na nogi radę nadzorczą

Na polecenie warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) zatrzymała cztery osoby. W tym gronie znaleźli się: Marek S., członek zarządu ds. petrochemii, dwóch podległych mu dyrektorów z pionu petrochemicznego oraz biznesmen z okolic Płocka.

— Sprawa dotyczy korupcji w sektorze gospodarczym — mówi Waldemar Tyl, zastępca prokuratora apelacyjnego. Zarzuty korupcyjne — jak podkreśla prokurator — dotyczą jednak tylko Marka S. i płockiego biznesmena.

Prokuratura twierdzi, że dzięki łapówkom przedsiębiorca otrzymał petrochemiczny kontrakt. Decyzje dotyczące ich losu (w grę wchodzi wniosek do sądu o aresztowanie) mają zapaść dzisiaj. Dyrektorom postawiono natomiast zarzuty związane z nadużyciem zaufania w spółce i niedochowaniem staranności dotyczącej majątku firmy.

— Niezbyt dokładnie sprawdzili, czy jest to opłacalne dla firmy — tłumaczy prokurator. Śledczy uznali, że może to być działanie, które mogło wyrządzić szkody majątkowe wielkich rozmiarów (grozi za to 10 lat więzienia). Prokuratura nie wniosła jednak o ich aresztowanie: uznała, że wystarczającym zabezpieczeniem są poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju. Biuro prasowe Orlenu poinformowało jedynie, że na zlecenie prokuratury zabezpieczono dokumentację, a pracownicy koncernu zostali przesłuchani.

„Orlen jako poszkodowany w sprawie będzie nadal współpracował z wymiarem sprawiedliwości w celu pełnego wyjaśnienia sprawy” — poinformowała spółka. W związku z zatrzymaniami Ministerstwo Skarbu Państwa, jako jeden z akcjonariuszy (około 27 proc.), zwróciło się do rady nadzorczej o błyskawiczne zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia. — Poprosiliśmy zarząd o przedstawienie wyjaśnień — stwierdził Maciej Mataczyński, przewodniczący rady nadzorczej.

Posiedzenie rady zakończyło się już po zamknięciu wydania „PB”. Inwestorzy reagowali w miarę spokojnie. W ciągu dnia kurs powoli się osuwał, aby pod koniec sesji odrobić część strat. Ostatecznie na zamknięciu za akcję płacono 38,99 zł po spadku o 1,3 proc. WIG20 zakończył dzień na plusie (0,5 proc.). Analitycy nie chcieli komentować wczorajszych wydarzeń w Orlenie.

Jedynie Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych i były pracownik płockiego koncernu, stwierdził, że zatrzymania mogą stanowić kłopot dla spółki, biorąc pod uwagę jej „wiarygodność biznesową”.

Marek S. rozpoczął karierę w firmie audytorskiej Arthur Andersen, później pracował w Kompanii Piwowarskiej, Hucie Aluminium Konin i ArcelorMittal. W połowie 2008 r. został powołany do zarządu Orlenu, a w marcu tego roku na kolejną trzyletnią kadencję. Co ciekawe, w poniedziałek, kilkanaście godzin przed zatrzymaniem, wręczył komendantowi płockiej straży miejskiej czek wartości 50 tys. zł na zakup nowego samochodu.

— Ta darowizna oznacza nie tylko wsparcie dla funkcjonariuszy w ich codziennej pracy, ale także przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa lokalnej społeczności. To niezwykle ważne dla koncernu, którego jednym z priorytetów jest tworzenie bezpiecznego środowiska, w którym działa PKN Orlen, oraz budowanie trwałych relacji z szeroką grupy interesariuszy, czyli pracowników, klientów i partnerów — mówił dla PortalPlock.pl Marek S.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane