Zaufania do biznesu nie zbuduje ustawa

Andrzej Arendarski
29-02-2008, 00:00

Trzy tysiące dni, czyli dwie kadencje 2007-11 i 2011-15, potrzebuje Platforma Obywatelska, by uczynić z Polski gospodarczy raj — dowiedzieliśmy się niedawno, przy okazji podsumowania stu dni rządu premiera Donalda Tuska. Poznaliśmy również środki służące osiągnięciu tego celu. Eliminacja zbędnych przepisów, obniżanie podatków i znoszenie obciążeń administracyjnych dla przedsiębiorców mają zapewnić odpowiedni klimat, sprzyjający prowadzeniu działalności gospodarczej, i tworzyć warunki wzrostu gospodarczego.

Dobry klimat biznesowy tworzy nie tylko dobre prawo, ograniczanie biurokracji i niższe podatki. To także zaufanie do biznesu jako siły napędowej wzrostu gospodarczego oraz budowanie tak chętnie obiecywanego przez polityków dobrobytu. Niestety, w ostatnich dwóch latach wiele zrobiono, aby dobrą reputację biznesu w Polsce zepsuć. Kulminacją tego procesu była polityczna nagonka na czołowego polskiego przedsiębiorcę Ryszarda Krauzego, wyraźnie zmierzająca do zdyskredytowania w oczach opinii publicznej nie tylko jego osoby, ale generalnie świata polskiego biznesu. Zły duch tamtego okresu nadal jest obecny, przywołany przez byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego, który w wywiadzie prasowym powiedział wprost, że chciał ograniczenia imperium Krauzego. Nie ukrywał także swojej niechęci do zagranicznych koncernów medialnych, działających w Polsce.

Komentując te wypowiedzi, można powiedzieć tylko jedno: polityk, któremu leży na sercu rozwój gospodarczy kraju, powinien dbać o to, aby jedynie reguły rynku i przepisy prawa decydowały o tym, kto może prowadzić biznes i na jaką skalę. Co więcej, byłoby dobrze, aby informowanie opinii publicznej o sympatiach czy antypatiach w stosunku do konkretnych firm i biznesmenów, było uznane przez polityków za działanie niedopuszczalne.

W przeciwieństwie do poprzedniej władzy przedstawiciele obecnego rządu wielokrotnie deklarowali przychylność dla biznesu. Publiczne deklaracje nie wystarczą do budowania społecznego zaufania do przedsiębiorców. To długi proces, wymagający m.in. odbudowania odpowiednich i zdrowych relacji na styku polityki oraz biznesu. Wśród części społeczeństwa nadal panuje opinia, że jakiekolwiek związki przedsiębiorców z politykami są objawem patologii.

Ostatnia wizyta premiera Donalda Tuska w Moskwie, gdzie towarzysząca mu grupa polskich biznesmenów spędziła mało pożytecznie cały dzień, ponieważ nie zadbano o przygotowanie planu ich wizyty, może być niepokojącym sygnałem, że również obecny rząd ulega swoistej antybiznesowej fobii, a obecność — pierwszy raz po długiej przerwie — przedstawicieli ważnych polskich firm na pokładzie samolotu z premierem traktuje jedynie jako gestpropagandowy. Mam jednak nadzieję, że stracona okazja efektywnego wykorzystania wyprawy do Rosji była tylko wypadkiem przy pracy, a uczestnictwo przedsiębiorców u boku szefa rządu w trakcie ważnych zagranicznych wizyt nie będzie tylko kwiatkiem do kożucha.

Andrzej Arendarski

prezes Krajowej Izby Gospodarczej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Arendarski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zaufania do biznesu nie zbuduje ustawa