Zawirowania i lokowanie kapitału

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 16-06-2010, 00:00

W dzisiejszej sytuacji rynkowej lepiej przede wszystkim chronić kapitał. Ale ci, którzy zaryzykują, mają szansę na spore zyski.

Inwestor powinien zawsze starannie przemyśleć strategię i zróżnicować zawartość portfela

W dzisiejszej sytuacji rynkowej lepiej przede wszystkim chronić kapitał. Ale ci, którzy zaryzykują, mają szansę na spore zyski.

W centrum uwagi inwestorów są teraz problemy państw należących do strefy euro: Hiszpanii, Portugalii, a przede wszystkim Grecji. Emocje z nimi związane były impulsem do mocnej wyprzedaży na początku maja. Nastroje odmieniła dopiero decyzja o przyjęciu pakietu stabilizacyjnego.

— Duża niepewność, a tym samym podwyższona zmienność, nie zniknie z dnia na dzień. W takim środowisku ryzyko strat jest więc zwiększone i — jak pokazuje choćby zachowanie się w ostatnim czasie kursu złota — inwestorzy z większym zainteresowaniem kierują się w stronę bezpieczniejszych aktywów. Jednocześnie takie warunki zwiększają możliwości znalezienia atrakcyjnych okazji inwestycyjnych w instrumentach uważanych za ryzykowne, ale konieczne jest tu duże doświadczenie i rozważny dobór inwestycji — mówi Jacek Buczyński, analityk w departamencie centrum inwestycyjne Deutsche Bank PBC.

Chociaż przyjęcie planu stabilizacyjnego uspokoiło rynki, to niepewność pozostała. A to może wpływać na zachowanie rynków w najbliższej przyszłości.

— Nie można wykluczyć osłabienia, ale na razie nie ma mocniejszych przesłanek wskazujących na trwalszą zmianę trendu czy wystąpienie drugiego dna kryzysu — twierdzi Jacek Buczyński.

Kupować czy chronić

Jak w takiej sytuacji powinien się zachować inwestor? Skupiać się na ochronie kapitału czy ryzykować i szukać agresywnych produktów z potencjałem dużego zysku? Na to pytanie nie ma jednej, jasnej odpowiedzi.

— Coraz częściej pojawiają się pytania, czy to dobry moment na rozpoczęcie inwestycji. W naszej ocenie spadki indeksów giełdowych w ostatnim czasie miały charakter korekcyjny. Nerwowość i zmienność to typowe cechy obecnej fazy odreagowania po długich wzrostach na wszystkich klasach aktywów, a spadek indeksów giełdowych o 10-15 proc. nie przekreśla możliwości kontynuacji wzrostów — uważa Waldemar Wołos, zastępca dyrektora ds. nowych produktów w Union Investment TFI.

Opinia o raczej dobrych prognozach dla giełdy jest dość powszechna.

— Rynek akcji również ucierpiał, ale załamania nie ma. Myślę, że również bez greckiego kryzysu można się było spodziewać korekty wzrostów trwających od lutego ubiegłego roku. Obecna nie jest szczególnie bolesna, bo jest płytsza niż korekta ze stycznia, lutego tego roku. Myślę, że najbliższe miesiące będą dla polskiej giełdy pomyślne. Częściowo przyczyni się do tego udany debiut PZU, który skłoni drobnych graczy do udziału w kolejnych IPO, szczególnie firm państwowych — stwierdza Maciej Kossowski, prezes Wealth Solutions.

Pokusa i obawa

Agresywne inwestycje mogą być źródłem nieprzeciętnych zysków, jednak nie można zapominać, że wiążą się z większym ryzykiem.

— Takie strategie mogą być oparte na większości dostępnych na rynku instrumentów zaliczanych do kategorii ryzykownych, a więc np. akcjach czy funduszach akcyjnych, surowcach itp. Bardziej wytrawni inwestorzy mogą korzystać z instrumentów pochodnych, które z uwagi na mechanizm dźwigni dają możliwość osiągnięcia zwielokrotnionych zysków. Bezwzględnie należy jednak pamiętać, że działa to również w drugą stronę — straty mogą być olbrzymie, przekraczające nawet zainwestowane środki — ostrzega Jacek Buczyński.

Jeśli ktoś się zdecyduje włożyć pieniądze w fundusze akcyjne, to musi pamiętać o długim horyzoncie czasowym takiego kroku.

— W pięcioletniej perspektywie, bo tyle powinien wynosić minimalny czas w przypadku produktów o wysokiej zmienności, zakup funduszy akcyjnych jest dobrą inwestycją, ponieważ ceny na giełdzie są dalej atrakcyjne — wskazuje Waldemar Wołos.

Ochrona i zysk

Jeśli inwestor nie jest gotowy na ryzyko, może się zdecydować na zakup bezpieczniejszych produktów.

— Obecna niepewność dotknęła też rynek długu, a więc nawet w przypadku klasycznych obligacji należy szczegółowo ocenić cechy takiej inwestycji jak chociażby status emitenta. Alternatywą są produkty strukturyzowane, najlepiej z pełną ochroną kapitału — podpowiada Jacek Buczyński.

Rozwiązaniem są również fundusze stabilnego wzrostu, pieniężne czy obligacyjne. A Maciej Kossowski poleca inwestycje alternatywne: w wino, whisky, sztukę czy nieruchomości. Szacuje, że zysk z wina lub whisky może wynieść nawet 30 proc. w skali roku przy dość niskim ryzyku.

— Wino również jest przedmiotem obrotu na zorganizowanej giełdzie, ale żeby kupić je za 1000 funtów, trzeba mieć te 1000 funtów, a nie jeden czy dwa. Nie można też sprzedać wina, którego się nie ma, a więc stosować krótkiej sprzedaży. W efekcie na rynku wina w ostatnich miesiącach sytuacja była zupełnie normalna — dobre wina zyskiwały na wartości, inwestorzy czekali na debiut win z 2009 roku — opowiada Maciej Kosowski.

Decydując się na strategię inwestycyjną na najbliższe miesiące, trzeba wziąć pod uwagę prognozy ekspertów, ale również poziom ryzyka, jakie jest gotowy ponieść inwestor. Są na rynku okazje do sporego zarobku, ale ryzyka z inwestycji nigdy nie da się wyeliminować. W tak trudnym okresie jak obecny konieczna jest przemyślana strategia i zróżnicowanie portfela.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu