Zbawienny efekt sprawy Krauzego

Jarosław Królak
opublikowano: 10-11-2010, 00:00

Biznesmeni i znani prawnicy mówią "dość" szykanowaniu zarządów spółek.

Samowolki prokuratury przeciw zarządom zostaną ukrócone

Biznesmeni i znani prawnicy mówią "dość" szykanowaniu zarządów spółek.

Akcja prokuratury przeciwko zarządowi Prokom Investments odbiła się szerokim echem w środowiskach przedsiębiorców oraz prawników. Wywołała dyskusję na temat słuszności przepisów karnych o działaniu na szkodę spółki. Eksperci obawiają się, że prokuratura nagina prawo przeciwko władzom spółki, należącej do jednego z najbogatszych Polaków. Ta "pokazówka" może jednak przysłużyć się… ograniczeniu władzy prokuratury wobec firm.

— Niestety, każdy przepis można naginać. To groźna praktyka, szczególnie w wykonaniu organów ścigania. Przepisy o działaniu na szkodę spółki mają w założeniu chronić akcjonariuszy, lecz ich zbytnia pojemność i nieostrość mogą doprowadzać do nadużyć. W przyszłym roku rząd planuje gruntowną reformę prawa karnego. Zapewniam, że przyjrzymy się regulacjom przestępstwa działania na szkodę spółki i jeśli będzie trzeba, to je naprawimy — obiecuje prof. Andrzej Zoll, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Trafiła kosa...

Katowicka prokuratura podejrzewa, że zarząd Prokom Investments działał na szkodę własnej spółki, udzielając w 2006 r. pożyczki wysokości 3 mln zł spółce King King (KK). Zarzuty usłyszał już były wiceprezes Prokomu. Śledczy zamierzają je przedstawić także prezesowi Ryszardowi Krauzemu. Twierdzą, że pożyczając pieniądze spółce KK miał działać na szkodę Prokomu, gdyż wiedział, że pożyczkobiorca nie spłaca zobowiązań. Według prokuratury, spółki Krauzego w latach 1999-2006 przekazały KK blisko 50 mln zł, z czego miały odzyskać tylko 15 mln zł. Interesy Ryszarda Krauzego z KK dotyczyły planów wydobycia ropy w Kongu, które nie zostały zrealizowane. Prokom Investments zapewnia, że odsprzedał wszystkie wierzytelności KK i zarobił na tym 1 mln zł, czyli szkody nie poniósł. To nie przekonuje katowickich prokuratorów, którzy z urzędu prowadzą śledztwo.

Przedstawiciele organizacji biznesowych alarmują, że przepisy karne o działaniu na szkodę spółek należy zmienić, gdyż pozwalają śledczym na dowolne i arbitralne uderzanie we władze spółek.

— Nie może być tak, że prokuratorzy oceniają legalność i dopuszczalny stopień ryzyka gospodarczego spółek. Przepisy w tym zakresie dają im ogromną władzę. Powodują, że w jednych sytuacjach śledczy interweniują według swego widzimisię, a w innych podobnych sprawach nie wykazują zainteresowania i odpuszczają — mówi Maciej Grelowski, wiceprezes Business Centre Club (BCC).

Potwierdzeniem jego oceny mogą być dane o skazaniach (patrz: infografika). W porównaniu z liczbą wyroków za wszystkie przestępstwa gospodarcze, za działanie na szkodę spółek karanych jest niewiele osób. To dowodzi, że sądy zazwyczaj nie dają wiary ustaleniom prokuratury w tego typu sprawach. Zdaniem wiceprezesa BCC, zmiany prawa są jednak konieczne.

— Przepisy należy przynajmniej doprecyzować i zamienić ściganie z urzędu na ściganie na wniosek poszkodowanych akcjonariuszy. Najlepiej zaś w ogóle te regulacje skasować — twierdzi Maciej Grelowski.

Suchej nitki na regulacjach i praktykach śledczych nie zostawia Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

— Prokuratura wie lepiej, że akcjonariusze doznali szkody? To absurd. Ponadto szkoda nie jest pojęciem prawnym, lecz ekonomicznym. Nie zawsze najniższe koszty poszczególnych transakcji dają najkorzystniejsze rezultaty. I jak w tym wszystkim ma się połapać prokuratura? Prokuratorzy nie mają odpowiedniej wiedzy ekonomicznej i interweniują wybiórczo. Stawiam świetne wino prokuratorowi, który pokaże tytuł MBA — obiecuje Robert Gwiazdowski.

Także jego zdaniem przepisy o działaniu na szkodę spółki należy wykreślić.

Stop nadużyciom

Przestępstwo działania na szkodę spółki opisuje art. 5851 kodeksu spółek handlowych (zobacz — ramka).

— Ten przepis obowiązuje od 2000 r. Przenieśliśmy go wprost z przedwojennego kodeksu handlowego. Jednak słychać coraz więcej głosów, że może on być nadużywany przez prokuraturę. Może wręcz służyć do wycinania konkurencji przy wykorzystaniu organów ścigania. Należy poważnie się zastanowić nad jego uchyleniem — przyznaje prof. Andrzej Szumański, współtwórca kodeksu spółek handlowych.

Jednak prof. Andrzej Zoll ma opory przed likwidacją tych regulacji.

— Obawiam się rezygnacji z tych przepisów, niemniej trzeba pomyśleć o ich reformie. Skłaniam się ku temu, aby odebrać prokuraturze wszczynanie postępowań z urzędu — mówi prof. Andrzej Zoll.

To łamanie menedżerów

Jarosław Chałas, partner zarządzający w kancelarii prawnej Chałas i Wspólnicy

Przepis dotyczący przestępstwa działania na szkodę spółki stanowi poważne zagrożenie dla zarządów. Daje prokuraturze niezwykle silne narzędzie do swobodnej oceny zasadności i zgodności z prawem transakcji dokonywanych na rynku. Z mojej praktyki wynika, że w przeważającej większości takich przypadków prokuratorzy stawiają zarzuty na wyrost. W sądach zazwyczaj nie są w stanie udowodnić swoich racji. I to jest karygodne, że napiętnuje się członków zarządu, oskarża się ich o wydumane przestępstwa, a potem na sali sądowej nie pada nawet słowo przepraszam. W ten sposób łamane mogą być biznesowe kariery wielu dobrych menedżerów. Przepis jest bezdyskusyjnie do zmiany, gdyż nie sprawdza się w obecnych realiach gospodarczych.

Źródła problemów

Art. 585§1 ksh (przestępstwo działania na szkodę spółki):

Kto biorąc udział w tworzeniu spółki handlowej lub będąc członkiem jej zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej albo likwidatorem, działa na jej szkodę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 5 i grzywnie.

Art. 296§1 kodeksu karnego (przestępstwo niegospodarności):

Kto będąc obowiązany na podstawie ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki administracyjnej nie mającej osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane