Zbliża się rewolucja w raportach giełdowych

Adrian Boczkowski
07-10-2010, 06:37

Zamiast sztywnej listy duża uznaniowość spółek. Czy polski rynek jest już gotowy na "dobrowolną" politykę informacyjną?

Wielu zarządzających funduszami i indywidualnych inwestorów bulwersują szykowane zmiany w prawodawstwie, o jakich mówi Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Chodzi o sztywną listę zdarzeń biznesowych, o których emitenci muszą dzisiaj informować inwestorów w oficjalnych tzw. komunikatach bieżących.

Lista konkretnych zdarzeń (np. zwołanie walnego zgromadzenia, podniesienie kapitału) nie budzi kontrowersji. Sztywny katalog istotności zdarzeń gospodarczych (np. umowy, procesy, zdarzenia losowe) — już owszem. W lipcu Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych przesłało KNF propozycję zniesienia obecnej formy katalogu informacji bieżących. Nadzorca włączył ten pomysł do własnego projektu "Pakietu odbiurokratyzowania rynku finansowego" i we wrześniu przygotował nowelizację rozporządzenia. Główne założenie? Samodzielna ocena istotności danego zdarzenia przez emitenta.

— Weźmy "umowę znaczącą" — dlaczego 10 proc. kapitałów własnych lub przychodów z ostatniego roku wymaga raportu, a 9,9 proc. już nie? Poza tym, to samo kryterium jest przyłożone do wszystkich typów umów: handlowych, ubezpieczeniowych, kredytowych czy na wywóz śmieci. Te same kryteria są też dla wszystkich emitentów bez względu na specyfikę ich działalności, pozycję na rynku, sytuację finansową. Tak nie powinno być. Zwykle to, co jest dobre do wszystkiego, jest do niczego — argumentuje Robert Wąchała, dyrektor departamentu nadzoru obrotu w KNF.

Więcej w czwartkowym Pulsie Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zbliża się rewolucja w raportach giełdowych