Zbliżamy się do przesilenia na dolarze

  • Marek Rogalski
opublikowano: 14-11-2016, 12:05

Kluczowe informacje z rynków:

Chiny: Dane nt. dynamiki nowych kredytów, jakie pojawiły się w piątek wypadły poniżej oczekiwań na poziomie 672 mld CNY. W październiku uruchomiono pożyczki w kwocie 651 mld CNY. Z kolei w poniedziałek rano poznaliśmy październikowe dane nt. dynamiki produkcji przemysłowej w Chinach (6,1 proc. r/r), sprzedaży detalicznej (10,0 proc. r/r), oraz inwestycji w aglomeracjach (8,2 proc. r/r). W przypadku produkcji i sprzedaży dane wypadły poniżej oczekiwanych odpowiednio 6,1 proc. r/r i 10,7 proc. r/r

USA: W opinii przemawiającego w piątek po południu naszego czasu, wiceprezesa FED, bank centralny będzie się dostosowywał do nowej w sytuacji w gospodarce, chociaż przyznał, że trudno jest obecnie ocenić ewentualne posunięcia administracji nowego prezydenta. Niemniej nadmienił, że na razie bazowym scenariuszem nadal pozostają stopniowe podwyżki stóp. 

Nowa Zelandia: W niedzielę doszło do silnego trzęsienia ziemi na Wyspie Południowej (7,5 pkt. w skali Richtera). Premier John Key przyznał, że koszty kataklizmu mogą sięgnąć minimum kilka miliardów NZD. Odwołano jutrzejszą publikację danych nt. sprzedaży detalicznej

Japonia: Wstępne dane nt. PKB za III kwartał wskazały na wzrost rzędu 2,2 proc. r/r (dane zanualizowane), oraz 0,5 proc. k/k i 0,9 proc. r/r. Są to informacje znacznie lepsze od oczekiwań – w ujęciu zanualizowanym wynosiły one 0,9 proc. Dobrze wypadły też dane nt. produkcji przemysłowej, która wzrosła we wrześniu o 0,6 proc. m/m i 1,5 proc. r/r

Eurostrefa: Przemawiający dzisiaj rano wiceprezes Europejskiego Banku Centralnego dał do zrozumienia na rynkach jest ogromna niepewność, a inflacja bazowa w strefie euro nie odbija. 

Naszym zdaniem: Odpowiedź rynków na wygraną Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich, to ogromne wzrosty notowań amerykańskiego dolara w ostatnich dniach. Dlaczego? Bo Trump zapowiadał w kampanii spore cięcia podatków, deregulację gospodarki, a teraz może dorzucić też ogromne programy infrastrukturalne – innymi słowy amerykańska gospodarka może otrzymać w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy mocny stymulus fiskalny, który nie pozostanie bez wpływu na inflację. Tym, samym o ile jeszcze niedawno obawiano się, że polityka FED może być niemrawa (o ile grudniowa podwyżka stóp była w cenie, to nie było pewności, co do tego, czy w 2017 r. Rezerwa zdecyduje się na 2 ruchy, jak to wynikałoby z wcześniejszych projekcji członków FED), to teraz rynki zdają się zakładać, że w przyszłym roku będą to minimum dwa ruchy, co siłą rzeczy wymusza zmianę postrzegania pozycji dolara. Jednocześnie rosnąca niepewność, co do kształtu polityki globalnej nowego prezydenta USA, sprawia, że amerykańska waluta staje się zwyczajnie „okropnie atrakcyjną bezpieczną przystanią”…

Nie należy jednak zapominać, że nie tak dawno program gospodarczy Trumpa był dość krytykowany. Wskazywano, że wzrost protekcjonizmu może prowadzić do wojen handlowych i walutowych, wyższe płace i ograniczenia w przenoszeniu działalności gospodarczej poza USA mogą wpłynąć na spadek konkurencyjności gospodarki, a zatem Donald Trump może zwyczajnie obudzić to, co było największym problemem za kadencji prezydenta George’a W.Busha, czyli tzw. podwójny deficyt – handlowy i budżetowy. A to już wcale nie musi pomagać dolarowi.

Na wykresie koszyka BOSSA USD widać ogromną białą świecę za ubiegły tydzień, oraz kontynuację tego ruchu dzisiaj. Doszło tym samym do złamania tzw. wewnętrznej linii trendu wzrostowego rysowanej od wiosny 2015 r. (obecnie 83,16 pkt.), którą tym samym będziemy oznaczać teraz kolorem przerywanym – widać, że jej istotność może być mniejsza, niż zakładaliśmy. Niemniej docieramy do górnego ograniczenia kanału wzrostowego rysowanego od początku maja b.r. – obecnie opór to 83,65 pkt. Może to oznaczać, że już za chwilę zobaczymy przesilenie na dolarze. Innymi słowy, o ile teraz dyskontowany był tzw. „dobry Trump”, to za chwilę rynek może zacząć wyceniać ewentualne koszty polityki Trumpa (te związane z deficytami). Rynki też zaczną się zastanawiać, na ile tzw. trumpflacja (inflacja w USA wywołana polityką nowego prezydenta) mogłaby przełożyć się na realne działania innych banków centralnych, które do tej pory prowadziły ultra-luźną politykę monetarną. I przede wszystkim – teraz mieliśmy oczekiwania, przed nami będą fakty – niewykluczone, że w najbliższych dniach powinniśmy dowiedzieć się, kto będzie zajmował się polityką gospodarczą w nowej administracji i ewentualnie dowiedzieć się, czegoś więcej poza ogólnikami.

W kontekście zaplanowanego dzisiaj o godz. 16:00 wystąpienia szefa Europejskiego Banku Centralnego, przyjrzyjmy się EUR/USD. Głównym argumentem za ewentualnym odbiciem tej pary byłyby ewentualne spekulacje, co do posiedzenia ECB zaplanowanego na 8 grudnia, gdzie ma zostać podjęta decyzja o wydłużeniu o kilka(naście?) miesięcy obecnego programu QE. Nie można jednak wykluczyć, że temat „trumpflacji” sprawi tylko, że plotek związanych z tzw. taperingiem, czyli ograniczaniem miesięcznej skali zakupów w ramach QE przez bank centralny, będzie zwyczajnie coraz więcej. Na razie jednak wiceprezes Vitor Constancio mówi o nadzwyczajnej niepewności na rynkach, co pomaga dusić te spekulacje w zarodku. Pytanie tylko na jak długo.

Technicznie na EUR/USD widać dość wyraźną dynamikę ruchu w dół w ostatnich dniach. Nie można jednak wykluczyć, że doszło do pewnego przerysowania w krótkim terminie. Teza ta stanie się bardziej aktualna, jeżeli dzisiaj ukształtuje się świeca z dużym cieniem od dołu. Niemniej tak, czy inaczej, mocny opór to teraz rejon 1,0850 bazujący na poziomach z drugiej połowy października.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski, Główny analityk walutowy, Dom Maklerski BOŚ S.A.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Zbliżamy się do przesilenia na dolarze