ZBP: wyroki TSUE ws. frankowych to wskazówki, nie są jednoznacznie wiążące

  • PAP
opublikowano: 28-04-2021, 06:37

Wyroki TSUE ws. frankowych stanowią wskazówki dotyczące interpretacji dyrektyw UE, ale nie przekładają się wprost na wszystkie zagadnienia, które powinny być rozstrzygane na gruncie prawa krajowego - uważa dr wiceprezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek.

Jak wskazał Białek w rozmowie z PAP, dotyczy to także zagadnień prawnych przedstawionych przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego do rozstrzygnięcia składowi całej Izby Cywilnej.

29 kwietnia TSUE ma wydać orzeczenie w sprawie pięciu pytań prejudycjalnych Sądu Okręgowego w Gdańsku w związku ze sprawą kredytobiorców i banku BPH. Pytania dotyczą m.in. sytuacji, gdy do umowy kredytowej z niedozwolonymi klauzulami zawarto aneks zmieniający postanowienia umowy w ten sposób, że nie mają już charakteru nieuczciwego, kwestii usuwania klauzul niedozwolonych z umowy, a także czy można przyjąć, że dopiero od wyroku ustalającego nieważność umowy rozpoczyna się wymagalność i tym samym bieg terminu przedawnienia się roszczeń banku i konsumenta o zwrot świadczeń z nieważnej umowy, oraz czy sąd krajowy ma informować o wszelkich skutkach nieważności umowy – w tym o możliwych roszczeniach z tytułu wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.

Z kolei 11 maja br. Izba Cywilna Sądu Najwyższego w pełnym składzie ma wydać orzeczenie w sprawie zagadnień prawnych związanych z kredytami walutowymi dotyczące m.in. możliwości żądania wynagrodzenia za korzystanie z kapitału oraz przedawnienia roszczeń banku o zwrot kwot wypłaconych z tytułu kredytu w przypadku unieważnienia umowy.

Zdaniem Tadeusza Białka z ZBP w przestrzeni medialnej pojawiło się fałszywe przekonanie, że wyroki TSUE zerojedynkowo przekładają się na rozstrzygnięcia polskich sądów, w tym iż orzeczenie Trybunału z 29 kwietnia będzie jednoznacznie wiążące dla polskiego Sądu Najwyższego. "Generalnie, sąd krajowy musi uwzględnić to, co TSUE mówi na temat dyrektywy unijnej, w tym wypadku dyrektywy 93/13 w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Natomiast są kwestie, które - jak wskazywał sam TSUE - są regulowane prawem krajowym i muszą je rozstrzygać sądy krajowe" - podkreślił Białek w rozmowie z PAP.

W jego ocenie część kwestii w pytaniach Izby Cywilnej SN należy właśnie do zagadnień prawa krajowego. Dlatego - zwrócił uwagę w komunikacie o przełożeniu posiedzenia SN napisano, że zagadnienia prawne przedstawione przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego do rozstrzygnięcia składowi całej Izby Cywilnej dotyczą interpretacji prawa krajowego, do dokonywania której wyłącznie uprawnione są sądy krajowe, jednak wyrok TSUE może tworzyć istotny kontekst interpretacyjny dla odpowiedzi na niektóre spośród pytań zawartych we wniosku Pierwszego Prezesa SN.

"Oczywiście SN powinien mieć na względzie, co Trybunał powie w kontekście samej dyrektywy, ale np. kwestia przedawnienia czy dochodzenia wynagrodzenia za korzystanie z kapitału należy do materii prawa krajowego (dyrektywy europejskie nie regulują tych skutków)." - podkreślił ekspert ZBP, dodając, że dyrektywa nie odnosi się do tych kwestii.

Jego zdaniem wśród pytań, którymi 29 kwietnia będzie zajmować się TSUE w sprawie klientów BPH, kluczowa kwestia dotyczy tego, czy umowa może dalej obowiązywać, jeśli z danej klauzuli umownej zostanie usunięty element uznany za abuzywny. Wskazał, że usunięcie części postanowienia umownego określane jest jako doktryna niebieskiego ołówka - tzw. teoria "blue pencil".

"Chodzi o to, czy można +wygumkować+ jakiś nieuczciwy element klauzuli umownej, ale utrzymać ważność i operacyjność pozostałej części umowy, bez uciekania się do bardziej surowych środków, takich jak unieważnienie umowy. To jest bardzo ważne pytanie, bo odnosi się do - nieprawidłowej w naszej ocenie - tendencji automatycznego stwierdzania nieważności umów o kredyt denominowany czy indeksowany w oparciu o jeden element umowy uznany za abuzywny, mimo że nie jest to konieczne" - powiedział Białek.

Podkreślił także na istotne znacznie pytania o obowiązki informacyjne ze strony sądów, które nawiązuje do orzeczenia TSUE ws. państwa Dziubaków, gdy Trybunał orzekł że konsument musi być poinformowany przez sąd krajowy o wszelkich skutkach upadku umowy, nie tylko istniejących, ale również możliwych do przewidzenia.

"Jedno z pytań SO w Gdańsku dotyczy rozwinięcia tej kwestii: o czym sąd ma informować, jak dalece ta informacja ma być posunięta, żeby klient rzeczywiście mógł podjąć świadomą decyzję" - powiedział. Wskazał, że z punktu widzenia banków ta kwestia jest istotna, bo w tej chwili część klientów łudzi się, że stwierdzenie nieważności umowy to uwolnienie się od kredytu. "To oczywista nieprawda, bo stwierdzenie nieważności oznacza konieczność zwrotu tego, co strony sobie świadczyły, czyli przez klienta przede wszystkim zwrotu kapitału otrzymanego od banku" - zauważył. Dodał, że do tego dochodzą np. kwestie wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, o którym wspomina szereg ekspertów, w tym prezes NBP Adam Glapiński.

Według Tadeusza Białka istotne jest także pytanie o aneksowanie umów, by usunąć klauzule abuzywne. "W naszej ocenie aneks, który został wdrożony, powinien załatwiać sprawę. Nie powinno być tak, że umowa będzie unieważniona pomimo tego, że próbowano naprawić te postanowienia, żeby je dostosować do oczekiwań organów ochrony konsumenta, często wedle ścisłych zaleceń tych organów" - powiedział.

Ekspert ZBP - pytany, czy spodziewa się, że TSUE weźmie stronę kredytobiorców - ocenił, że wbrew powszechnej opinii Trybunał nie opowiada się zawsze po jednej stronie, TSUE bardzo często wzywa do stosowania podejścia obiektywnego i nieuzależnionego wyniku wykładni prawa krajowego od interesu jednej ze stron.

"Orzeczenia TSUE są więc bardzo często nadinterpretowane. Zapomina się, że nadrzędnym celem dyrektywy 93/13 jest przywrócenie równowagi między stronami umowy bez konieczności unieważniania umów, a nie karanie przedsiębiorców. Skoro równowadze stron dyrektywa 93/13/EWG przypisuje centralne miejsce w systemie ochrony, należy również przyjąć, że równowaga ta wyznacza jednocześnie granicę, do której mogą działać skutki wynikające ze stosowania przepisów tej dyrektywy" - zaznaczył.

Jego zdaniem ponadto unijny system ochrony konsumenta nie ma charakteru absolutnego ani nie funkcjonuje w oderwaniu od podstawowych zasad porządku prawnego (zarówno unijnego, jak i krajowego), do których należy m.in. zasada proporcjonalności, równości oraz pewności prawa. Według Białka zasady te wyznaczają granice zasadzie skuteczności prawa unijnego, a w przypadku unieważnienia długoterminowych umów kredytu hipotecznego taka sankcja byłaby rażąco nieproporcjonalna.

"Skrajną nadinterpretacją są np. komentarze do wyroku w sprawie Dziubak, o którym na skutek lobbingu kancelarii frankowych zwykło się mówić, że otworzył drogę do nieważności kredytów walutowych w Polsce. W rzeczywistości odnosił się on do jednego, wąskiego fragmentu postępowania, które dotyczyło odpowiedzi na pytanie, co ma zrobić sąd, kiedy stwierdzi abuzywność i chciałby zmierzać w kierunku unieważnienia umowy jako jednej z możliwych ścieżek rozważań sądu" - zarzucał.

Wskazywał, że TSUE w sprawie C-260/18 Dziubaków wskazał jedynie, że przepisy dyrektywy 93/13 takiemu skutkowi się nie sprzeciwiają, jeżeli nie ma na podstawie przepisów krajowych możliwości utrzymania w mocy umowy. Jestem to zatem wariant ostateczny i możliwy do stosowania w wyjątkowych przypadkach.

Jego zdaniem w dyskusji o orzeczeniach TSUE nie pojawia się np. punkt dotyczący oceny abuzywności klauzul. "Trybunał mówił, że sąd, aby stwierdzić abuzywność jakiejś klauzuli powinien indywidualnie badać każdą sprawę i że absolutnie niedozwolone jest takie automatyczne, aprioryczne stwierdzanie abuzywności, które ma miejsce aktualnie w wielu postępowaniach sądowych" - ocenił.

W opinii eksperta prawo unijne głęboko kładzie nacisk na proporcjonalność sankcji. "Jeżeli nawet jakaś klauzula jest abuzywna (co wymaga indywidualnego badania, a nie automatyzmu), to sankcja w postaci uznania całej umowy za nieważną jest ostatecznością i w naszej ocenie jest absolutnie nieproporcjonalna" - wskazał. "Za nieprawdziwy obraz stanowiska TSUE odpowiada w dużej mierze lobby kancelarii frankowych, które chcą pozyskać nowych klientów" - powiedział.

TSUE zajmował się sprawą państwa Dziubaków i banku Raiffeisen w 2019 r. Trybunał orzekł wówczas, że w zawartych w Polsce umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnymi polskiego prawa cywilnego. Według Trybunału, prawo UE nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu umów dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane