Zbyt delikatne lub zbyt mocne

Materiał partnera
30-07-2018, 22:00

Zgodnie z oczekiwaniami i wbrew oficjalnym informacjom o genialnym stanie polskiej gospodarki, niewypłacalność polskich przedsiębiorstw wzrasta.

MATEUSZ MEDYŃSKI
doradca restrukturyzacyjny, radca prawny, Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja SA

W okresie kwiecień-czerwiec sądy otworzyły aż 119 postępowań restrukturyzacyjnych, co stanowi wzrost aż o 47 proc. w porównaniu do tego okresu w 2017 r. Paradoksalnie, dane te, zamiast wprowadzać w ponury nastrój, powinny nas cieszyć, bowiem oznacza to, że restrukturyzacja w nowym wydaniu cieszy się rosnącym zainteresowaniem i coraz częściej jest wykorzystywana do rozwiązywania kłopotów firm. Przedsiębiorcy bardziej uważnie przyglądają się swoim firmom, szybciej podejmują kroki naprawcze i częściej korzystają z dostępnych im narzędzi prawnych. To świadczy o rosnącej dojrzałości polskich przedsiębiorców. Niestety, dalsza analiza liczb już nie daje tak różowych perspektyw. Mimo wzrostu liczby postępowań restrukturyzacyjnych, liczba układów zawieranych w poszczególnych kwartałach utrzymuje się na podobnym poziomie. Czyli zaczynamy restrukturyzacje częściej, ale rzadziej się one udają.

Wraz z firmą SpotData przyjrzeliśmy się postępowaniu układowemu, wielkiemu spadkobiercy upadłości układowej z poprzedniej ustawy — i w założeniu podstawowej formie restrukturyzacji zadłużenia polskich firm. Wbrew założeniom, procedura ta okazała się bardzo niepopularna. Rocznie tylko 13 proc. wszystkich restrukturyzacji to postępowania układowe. Dlaczego tak się stało? Czy to wina procedury, jej wad czy błędów? Szczegółowe analiza poszczególnych studiów przypadków wskazuje jasno, że postępowaniu układowemu jako takiemu nic nie brakuje. Jest solidną, logiczną procedurą. Niestety, będąc także najbardziej podstawową formą restrukturyzacji, jest też najbardziej bezbarwna (bo jak się jest dobrym we wszystkim, to się jest mistrzem w niczym), a zatem najmniej atrakcyjna. Pierwszym mankamentem jest to, że postępowanie układowe nie jest procedurą najszybszą. Jeżeli komuś zależy na szybkości, wybiera przyspieszone postępowanie układowe (zdecydowanego lidera rankingu popularności postępowań restrukturyzacyjnych) albo postępowanie o zatwierdzenie układu (które z kolei jest bardzo szybkie, ale zbyt samodzielne, jak na gust wierzycieli i dłużników, a zatem także niepopularne). Kto zaś potrzebuje silnej ochrony przed zakusami wierzycieli, wybiera postępowanie sanacyjne.

To, że postępowanie układowe ma cechy średnie, powoduje, że jest zbyt delikatne dla tych, którzy potrzebują mocnego uderzenia, i zbyt silne dla zwolenników subtelnego radzenia sobie z wierzycielami. Dłużnicy po prostu częściej wybierają skrajności, bo te są dużo wygodniejsze i oferują konkretniejsze rozwiązania. Dodatkowo dla tych, którym zależy na czasie, postępowania układowe trwać mogą stanowczo zbyt długo (medianowo aż 270 dni roboczych, przy 137 dla innych postępowań). Zaś ci, którzy wolą grać na czas, idą w sanację, która blokuje silniej aktywność wierzycieli i daje większą swobodę działania. W ten sposób postępowanie układowe gra rolę brzydkiego kaczątka w polskim prawie restrukturyzacyjnym — a niesłusznie, bo to solidne i stabilne postępowanie z licznymi zaletami, choć na razie w odbiorze społecznym przeważają raczej jego wady.

Raport jest dostępny na www.zimmermanfilipiak.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Zbyt delikatne lub zbyt mocne