Zbyt silny złoty to także problem

  • Marek Rogalski
20-02-2012, 00:00

TYDZIEŃ NA RYNKACH

Przed tygodniem zwracałem uwagę na wypowiedź Marka Belki, szefa NBP, który starał się dać do zrozumienia, że perspektywy dalszego umocnienia złotego nie są zbyt pewne i na tej bazie nie można budować mocnych tez dotyczących perspektyw polityki pieniężnej. W ostatnich dniach otrzymaliśmy kolejne informacje, które warto rozważyć. Czemu mają służyć słowa szefa NBP i ministra finansów, którzy zapowiedzieli zmniejszenie skali wymiany walut bezpośrednio na rynku w II i III kwartale, którą do tej pory robił BGK?

Jeszcze trzy miesiące temu takie słowa byłyby nie do pomyślenia. Pamiętamy sugestie, że NBP powinien być bardziej aktywny na rynku. Czy teraz mamy powody, by obawiać się zbyt silnego złotego? Tempo wzrostu naszej waluty w tym roku jest duże, co może stwarzać pewne problemy dla gospodarki. Nikt nie lubi, gdy zmiany na rynku są gwałtowne i duże, nawet jeżeli teoretycznie zmierzają w dobrą stronę — ani eksporterzy, ani importerzy nie są w stanie się do nich szybko dostosować.

Przypadek Grecji pokazuje, że nie wpływają one już w takimstopniu na inne peryferyjne rynki, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Dowodem na to są udane aukcje włoskich i hiszpańskich papierów w ostatnich dniach. Inwestorzy zdaje się też uwierzyli w to, że Europejski Bank Centralny zaczyna kontrolować sytuację, chociaż tak naprawdę trudno do końca wskazać jednoznaczne korzyści płynące z gigantycznych programów LTRO (długoterminowych pożyczek dla banków), określanych przez niektórych „europejską wersją poluzowania ilościowego”. Z kolei seria lepszych danych z głównych gospodarek pokazała, że obawy ekonomistówi analityków nie pokryły się z tym, co myśli realny biznes. Powstała swoista luka, która stała się jednym z motorów zwiększonego zainteresowania bardziej ryzykownymi inwestycjami, zwłaszcza na emerging markets. Pytanie, czy została już wypełniona?

Nie miejmy złudzeń, że zapowiadane na najbliższe dni ostateczne porozumienie w sprawie pomocy dla Grecji załatwi problem, bo jest ono podszyte strachem europejskich polityków. Dobitnie pokazały to informacje z ostatnich dni — Grecy dostaną pomoc,

mimo że prawdopodobnie po kwietniowych wyborach parlamentarnych będą próbować zejść z drogi reform (Nowa Demokracja będzie musiała budować koalicję z lewicą, która nie podpisała żadnej reformatorskiej lojalki). Dane pokazują, że grecka gospodarka jest na równi pochyłej (spadek PKB o 7 proc. r/r w IV kwartale), z której bardzo trudno będzie zawrócić. To oznacza, że nie jest do końca prawdą, iż greckie problemy nie mają już znaczenia. Ryzyko bankructwa Grecji wciąż nie jest w pełni zdyskontowane, podobnie jak problemy Portugalii, czy też ewentualne zamieszanie z wyborami prezydenckimi we Francji, jakie są planowane na wiosnę.

W krótkim okresie złoty może jednak jeszcze nieco zyskać — niewykluczone, że dobre nastroje utrzymają się jeszcze przez 2-3 tygodnie, a kurs EUR/ PLN spadnie nawet w okolice 4,10. Trzeba będzie wykazać się dużą dozą niezależności własnych opinii, aby nie ulec wtedy wszechobecnemu optymizmowi. Ale czy właśnie w takich momentach nie budują się potencjalne punkty zwrotne?

Marek Rogalski

analityk DM BOŚ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski analityk DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zbyt silny złoty to także problem